Echo modlitwy i życia, czyli mini czytelnia karmelitańska, w której znaleźć można drobne okruchy słów, myśli, czy refleksji naszych sióstr, które udało się wyciągnąć z karmelitańskich szuflad. Niektóre teksty powstały jakby mimochodem, zrodziły się w sercu podczas modlitwy, zwyczajnej codziennej pracy, inne są echem głębszej refleksji, lektury Biblii, smakowania i wnikania w glebę codzienności. Będą tu zatem poezje, nowicjackie odkrycia pod tytułem: biały welon o…, biblijne migawki pisane słowem i obrazem, echo lektur, rozmaite tematy związane z wydarzeniami życia, czy inne jeszcze teksty… na tle zdjęć wykonanych przez nasze siostry. Tutaj też, w zakładce muzyka, zbierać będziemy to, co ukazało się na naszej stronie w dźwiękowej formie.

SŁOWO

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 08 lipca 2024

WADA

CNOTA

magia / zaklinanie

prawdziwe uwielbienie Boga

okultyzm

wiedza o Bogu

bałwochwalstwo

etyka

szarlataneria

duchowość

przesąd

religia

Bóg pragnie być uwielbiony przez swoje dzieło stworzenia, przez ciebie i przeze mnie, bowiem dał nam życie i je zachowuje. A czym jest życie? Polega ono na tym, że człowiek postępuje rozumnie i z sercem, podczas gdy inne stworzenia kierują się tylko instynktem. Co to oznacza? Człowiek żyje mając bystry rozum, zaś wszystkie zwierzęta działają instynktownie. W ten sposób ludzie dominują nad innymi stworzeniami, które niemo muszą się temu przyglądać i nie mogą ochronić siebie ani innych przed siłą i wandalizmem człowieka.

Magio, ty jesteś jak koło bez środka! Źródło bez praźródła! Poczyniłaś wiele odkryć w przyrodzie, ale na koniec dzieło stworzenia zabierze ci twój dobytek i władzę, ponieważ jesteś kamieniem, który wpada w przepaść. Wskutek swych nieodpowiedzialnych eksperymentów pozbawiłaś człowieka godności, zaś w głębi siebie wymazałaś imię swego Boga.

Znienawidzą cię wszystkie ludy ziemi, albowiem szydzisz ze Stworzyciela! Gdy inni ludzie czczą Boga, ty swoją czarną sztuką wodzisz ich za nos, dlatego w tym życiu otrzymasz nędzną zapłatę.

W ręku Ojca

Poezje

Dodano: 1 lipca 2024

W ręku Ojca

Na Twoich kolanach
jak na tronie jakimś
siedzę już od rana
nie ma jak u Taty!

W dole wielka przepaść
my patrzymy w górę
na słońce i ptaki,
na pierzastą chmurę…

Spaść się nie obawiam
mogę nawet przysnąć,
bo nie lęk mnie trzyma,
ale twoja bliskość

Wiem, że zły czatuje,
tam w dole się piekli
okazji wypatruje
a widzi podeszwy.

s. M.

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 22 czerwca 2024

WADA

CNOTA

labilność

stałość

brak wytchnienia

niezmienność

niepokój

opanowanie

bezcelowość

świadome dążenie do celu

słabość

siła

Ty, braku wytchnienia, prowadzisz daremną gierkę i jak trawa zamienisz się w rozdeptane przy drodze siano. Wszelkie twe postępki są bezsensowne jak zbędna próżność. Bezużytecznie włóczysz się po świecie jak spłoszona szarańcza. Dlatego wirujesz w powietrzu tu i tam, niczym zamieć śnieżna. Brakuje ci zarówno siły roztropności, jak również właściwej miary. Twoje życie przypomina żywot spłoszonych gołębi, które niespokojnie latają w jedną i drugą stronę, nie mogąc sobie znaleźć ostoi. Ty już zgniłeś i nie znajdziesz w swoim życiu spokoju.

Duch Święty daje życie oraz jest poruszycielem wszechświata i źródłem wszelkiego stworzonego bytu. To On oczyszcza wszechświat, wymazuje winy, namaszcza rany. Jest wspaniałym życiem, godnym pochwały, wskrzeszającym i odradzającym wszechświat.

Klucz do Serca Jezusa

Z moich lektur

Dodano: 15 czerwca 2024

Klucz do Serca Jezusa

Za miesięcznikiem W naszej Rodzinie

Wracając, zgodnie z kwietniową zapowiedzią, do dokumentu na aktualny rok, Rok Modlitwy: „Panie naucz nas się modlić”, chcę przywołać kolejną wypowiedź papieża Franciszka, tak punktualną na czerwcowy czas.

Po majówkach i licznych wyrazach pobożności maryjnej, tak żywo obecnych w miesiącu maju, stajemy u progu czerwca, miesiąca szczególnie poświęconego Sercu Jezusa. O tym Sercu, otwartym i pełnym miłości dla nas, „nieopancerzonym, jak się wyraził papież Franciszek, czytamy: „Serce Jezusa może otworzyć wspólny klucz, a jest to modlitwa. Ponieważ Bóg ma serce pełne miłości, serce ojca. Modlitwa jest największą siłą Kościoła (Przemówienie z 6 lutego 2016r.).

Co to znaczy, że Serce Jezusa otwiera modlitwa, skoro wcześniej jest mowa o tym, że jest ono „nieopancerzone”, otwarte i pełne miłości? Czy faktycznie potrzebujemy klucza, by otworzyć to otwarte Serce? Czy nie wylewa się z niego nieustanny strumień miłości i miłosierdzia, jak to widzimy choćby na powszechnie znanym obrazie namalowanym według wskazań siostry Faustyny? Tak, to serce jest wciąż otwarte, i odkąd przebiła je włócznia żołnierza na Golgocie symbolizująca nasze grzechy i odejścia, wraz z krwią i wodą nieustannie płynie z niego moc oczyszczenia i życia dla nas.

Wiemy jednak dobrze, że szczelnie zamknięte naczynie, zanurzone w rwącym nawet strumieniu, owszem, ochłodzi się, ale nie zostanie napełnione… Modlitwa zatem otwiera Serce Boga dla nas, a dokładniej: otwiera nasze serce na Boga. Modląc się, wylewając przed Bogiem moje serce, czynię je podatnym na Jego dotknięcia, na zasiew Jego słowa, na moc Jego łaski. Otwierając podczas modlitwy serce na Boga pozwalam, by życiodajne strumienie Jego łaski, miłosierdzia Jego Serca, przelewały się w moje ubogie, grzeszne i poranione serce, oczyszczały je, umacniały i ożywiały.

We wspomnianym dokumencie czytamy kolejne słowa papieża Franciszka: „Poprzez modlitwę Słowo Boże zamieszkuje w nas, a my w nim. Słowo inspiruje dobre intencje i podtrzymuje działanie; daje nam siłę i pogodę ducha, i nawet wtedy, gdy stawia nas w obliczu kryzysu, obdarza nas pokojem. W dniach trudnych i udręczających zapewnia sercu odrobinę zaufania i miłości, która chroni je przed atakami złego” (Audiencja generalna, 27 stycznia 2021 roku).

To wspólne zamieszkanie, Słowa w nas, a nas w Słowie, czy mówiąc inaczej, zamieszkanie w Sercu Jezusa i karmienie się Jego Słowem sprawia, że jesteśmy „podłączeni” do życiodajnego strumienia miłości Boga, która nas chroni, syci i przemienia.

Trwać przy Sercu Jezusa i Jego Słowie – tym jest właśnie modlitwa. Ona nie kończy się  jedynie na recytowaniu modlitewnych formuł, co gorsza, czasem z umysłem i wyobraźnią błąkającymi się zupełnie gdzie indziej. Modlitwa to słuchanie bicia Serca Miłosiernego Pana, to poznawanie Go, Jego woli i dróg; modlitwa to czytanie i wsłuchiwanie się w Jego Słowo, to trwanie w wewnętrznym dialogu, często bez słów, także pośród codziennych spraw, co więcej, modlitwa przedłuża się i sprawia, że odczytujemy i reagujemy na wyzwania codzienności z tych głębin rozbudzonej i żywej wiary trwającej przy Sercu Boga.

Czerwiec to dobry czas, by poszczególne wezwania z Litanii do Najświętszego Serca Jezusa, uczynić aktami strzelistymi, dostosowanymi do dnia, sytuacji, poruszeń naszego serca, by ostatecznie uczyć się żyć jak On:

Serce Jezusa, ze Słowem Bożym istotowo zjednoczone, zmiłuj się nad nami

Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami

Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości, zmiłuj się nad nami

Serce Jezusa, w którym są wszystkie skarby mądrości i umiejętności, zmiłuj się nad nami

Serce Jezusa, z którego pełni wszyscyśmy otrzymali, zmiłuj się nad nami

Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami

Serce Jezusa, źródło życia i świętości, zmiłuj się nad nami

Amen.

s.E.

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 08 czerwca 2024

WADA

CNOTA

dysharmonia

harmonia

dysonans

harmonia

rozdarcie

jedność

nieustępliwość

pojednanie

wrogość

przyjaźń

Ty potworze, cóż za bzdury wygadujesz? Jak możesz zawładnąć Słońcem, Księżycem i gwiazdami i je zniszczyć? Nigdy! Wystarczyłaby jedna iskra pochodząca od Słońca, by przynieść ci zagładę. Już wpadasz do piekła, z którego pochodzisz razem ze swą kłótliwością. Cóż potrafisz uczynić? Nie potrafisz ożywić nawet myszy. Wywołujesz tylko spory i kłótnie. Bluźniąc, nie możesz nikogo zniszczyć, za to najbardziej szkodzisz samemu sobie.

Jak wół służy swojemu panu, tak i ty musisz pomagać Bogu. Jesteś całkowicie bezużyteczny. Tylko przeszkadzasz, bowiem wprowadzasz nieład do dzieła stworzenia i nie masz niczego do zaoferowania. Nie możesz zaszkodzić Bogu, ponieważ On ma prawo cię osądzić.

Boże Ciało

Rozmaite tematy

Dodano: 30 maj 2024

BOŻE CIAŁO

Sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi…

(Łk 24,16)

Za miesięcznikiem W naszej Rodzinie

Szli rozmawiając i roztrząsając minione wydarzenia, zastanawiając się, martwiąc i kłopocząc sprawą Jezusa a… samego Jezusa, który się do nich dołączył, nie zauważyli, nie rozpoznali. Na uwięzi były ich oczy, serca otumanione, umysły ociężałe, jak mówi ewangelista Łukasz.

Co prawda od lat nie uczestniczę w procesji Bożego Ciała, a cały ten dzień, jak wszystkie karmelitanki, spędzam na adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy klasztoru. Pamiętam jednak dawne procesje i nie myślę, by wiele się zmieniło. Pamiętam ten zwarty i rozśpiewany tłum u czoła procesji, który z kolejnym metrem staje się coraz luźniejszy, coraz swobodniej wędruje, spaceruje wręcz, ogląda się, rozprasza, rozmawia, a w pewnych sytuacjach dyskretnie się usuwa, znika, wracając do swoich ważnych i pilnych spraw. Czy nie tak właśnie bywa podczas procesji Bożego Ciała, gdy idąc za Jezusem, zapominamy o Jezusie właśnie? Ruszamy w drogę z Jego powodu, a dość szybko, przesuwając się w tył procesji zaczynamy rozmawiać o rzeczach zewnętrznych, powierzchownych – wpierw tych związanych z procesją: z ozdobionymi oknami, ołtarzami, kwiatami, a potem, oczy będące „na uwięzi” zewnętrznych spraw, błąkają się bezmyślnie po sylwetkach osób idących obok, szybko zamieniają myśli w oceny, osądy, wewnętrzne ploteczki dzielone z osobą towarzyszącą, gdy już nie słychać śpiewów milknących w kolejnych rzędach procesji…

Tak, myśląc o procesji Bożego Ciała stanął mi przed oczyma ten fragment Łukaszowej Ewangelii z rozdziału 24 czytany przy trzecim ołtarzu. Procesja Bożego Ciała – w swej istocie wielkie wyznanie wiary ludzi wierzących, niestety, bywa czasem małostkowym wędrowaniem po nieistotnych, błahych, próżnych sprawach i myślach odległych od adoracji i uwielbienia Jezusa Eucharystycznego.

A zaczęło się zupełnie inaczej… Co prawda pierwsze wieki chrześcijaństwa były skoncentrowane na aspekcie ofiary i uczty właściwym sprawowanej Eucharystii. Najświętszy Sakrament przechowywano po to, by można go było zanieść nieobecnym czy jako wiatyk – umierającym. Powoli rodziło się jednak pragnienie Jego adoracji. Około XII wieku kult eucharystyczny zaczął się coraz mocniej rozwijać. Bezpośrednią przyczyną ustanowienia samej Uroczystości Bożego Ciała były widzenia św. Julianny z Cornillon (1193–1258), augustianki w Mont Cornillon w pobliżu Liège. Tam też, od 1246 roku rozpoczęto pierwsze procesje eucharystyczne dla uczczenia Ciała Jezusa i dla publicznego wyznania wiary w Jego żywą i realną obecność w Eucharystii. Podobnie pierwszy cud eucharystyczny w Bolsenie przypieczętował i pogłębił tę wiarę, podważaną w tamtych czasach przez różne ruchy i sekty. To w 1263 roku, w Bolsenie, w regionie włoskiego Lacjum, ksiądz, który powątpiewał w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii podczas jednej z celebracji miał dostrzec, że konsekrowana hostia zamieniła się w ciało, z którego wypływa krew. Naznaczony krwią korporał został przedstawiony papieżowi Urbanowi IV. Było to kolejne wydarzenie, które sprawiło, że tenże papież, w 1317 roku ogłosił Festum Corporis Christi (święto Ciała Chrystusa) jako obowiązujące dla całego kościoła. W Polsce zaczęto je obchodzić od 1320 roku. Opracowanie tekstów liturgicznych do Mszy św. i do Liturgii Godzin zostało później powierzone przez Urbana IV Tomaszowi z Akwinu. Kościół do dziś używa tych tekstów – często śpiewany jest hymn „Pange lingua” („Sław, języku”) a powszechnie znane są jego dwie ostatnie zwrotki rozpoczynające się od słów: „Przed tak wielkim Sakramentem”.

Biblijny Zacheusz nie bacząc na swą pozycję, na śmieszność przedsięwzięcia, wszedł na drzewo, by zobaczyć przechodzącego Jezusa. Potem, na Jego słowo, otworzył drzwi swojego domu – uniżył się „przed tak wielkim Sakramentem”. Oczy przestały być na uwięzi a serce zaczęło pałać na słowa Jezusa.

W którym miejscu stanę podczas tegorocznej procesji Bożego Ciała…?

s.E.

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 15 maja 2024

WADA

CNOTA

zapomnienie o Bogu

świętość

oblivio

sanctitas

nieszczęście

świętość

oddalenie od Boga

bliskość Boga

niekompletność

kompletność

Czemu mam nie narzucać innym swojej woli? Nic nie wiem o Bogu, a On także mnie nie zna. Nie chcę o Nim słyszeć, bo On po prostu o mnie zapomniał. Robię tylko to, co chcę i co mi się podoba.

 

Cóż za bzdury opowiadasz w swoim zaślepieniu? Któż cię stworzył i kto utrzymuje cię przy życiu? Jedynie Bóg! Czemu nie pojmujesz, że to On jest twoim Stwórcą, a nie ty sam? Wołam do Boga i proszę Go o wszystko, czego potrzeba mi do życia. Stosuję się do Jego wymagań i trwam przy nich. I poznaję przy tym samego Boga. Czuję Jego obecność, gdy modlę się do Niego i z Nim rozmawiam.

Duch czasu już dawno zapomniał o Bogu. Tymczasem tylko On daje człowiekowi to, co jest mu niezbędne do życia: strawę, przyodziewek i przyjaciół. Wprawdzie widzimy, jak wszystko rośnie, ale nie mamy pojęcia, jak to się dzieje. Tylko nieliczni zdają sobie sprawę, że żyją dzięki Bogu. Nikt nie potrafi uratować ludzkości i zachować jej przy życiu, tylko sam Bóg. Dlatego chcę wykorzystać siłę świętości, aby przebywać w świętej, Bożej obecności. Albowiem jestem tym, który niesie chorągiew w królestwie Boga, jestem księciem i dowódcą w Jego wojsku, z którym On dokonuje swoich dzieł.

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano:  08 maj 2024

WADA

CNOTA

chłód duszy

emanowanie charyzmą

śmierć duszy

zbawienie duszy

martwa dusza

żywa dusza

zguba

uzdrowienie

osłabienie układu odpornościowego

silny układ odpornościowy

Jesteś strzałą szatana, która leci pośród nocy. Ranisz wybranych ciężkimi cierpieniami, bo pragną czegoś, czego ty nie chcesz. Zamierzasz ich zniszczyć, ale ten plan ci się nie powiedzie.

Bowiem błogosławieni podnoszą się mocą wiary i siłami aniołów, ograniczając twoją władzę. Jak jeleń tęskni za świeżą wodą, tak oni pragną cię utopić. Uczynią to niczym w powodzi, z pomocą chrztu świętego, siedmioma darami Ducha Świętego. Dzięki temu znikniesz, ponieważ jesteś wrogiem Boga.

Ja jednak jestem fundamentem wszelkich dóbr w życiu i wieżą ochronną dla dobrych uczynków. Chrystus jest naszym wzorem i uzdrowicielem. Troszczę się o wszystkich poszukujących ludzi. Wzmacniam ich chrztem świętym i uzdrawiam chorych mocą Ducha Świętego.

Powrócisz do zdrowia na drodze zbawienia, zawdzięczając to również swemu życiu – nieskazitelnie czystemu i pełnemu energii, które kwitnie w Chrystusie jak lilia. Dzięki temu należę do zbawionych przez Boga.

O, żebym choć dotknęła Jego płaszcza…

Z moich lektur

Dodano: 01 maj 2024

O, żebym choć dotknęła Jego płaszcza…

We wszystkich trzech synoptycznych Ewangeliach czytamy o uzdrowieniu kobiety cierpiącej na krwotok. Jak wspominają ewangeliści, kobieta wiele lat cierpiała przez to schorzenie i całe swoje mienie wydała na lekarzy, a nic jej nie pomogło. Co więcej, choroba ta w ówczesnej kulturze była nie tylko upokarzająca, ale i sprowadzała rytualną nieczystość, przez co kobieta nie powinna nikogo dotykać. Ona jednak, umęczona cierpieniem i spragniona uzdrowienia powtarzała w sobie: żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa (Mk 5,28). Przedzierając się zatem przez liczny tłum, podeszła od tyłu i dotknęła Jezusowego płaszcza. Choroba, której dotychczas tak boleśnie doświadczała, która czyniła ją nieczystą, broniła dostępu do ludzi, upokarzała – zniknęła natychmiast. Upływ krwi rodzący ból i cierpienie został zatrzymany. Dotknięcie z wiarą Jezusowego płaszcza zaowocowało uzdrowieniem. Cierpienie dało jej tę odwagę, by przekroczyć wszelkie przeszkody i z wiarą ukryć się w cieniu płaszcza Jezusa.Ten biblijny fragment pojawił się w moim sercu, gdy czytałam w książce o. Dolindo o innej krwi i płaszczu… Nieczystość grzechu, częstokroć ukryta, oddala od Boga, oddziela od Niego, sprawia, że prawdziwe życie uchodzi z człowieka. Taka jest kondycja osoby pogrążonej w grzechu i zwykle skutecznie uśpionej przez złego ducha. Inaczej niż kobieta cierpiąca na krwotok, ktoś taki nie czuje, że życie z niego uchodzi, że wewnętrznie umiera, że niezauważenie wchodzi na pochyłą równię prowadzącą wprost do piekła.

Kobieta cierpiąca na krwotok wołała cierpieniem i wiarą, człowiek zanurzony w grzechu zwykle nie woła świadomie Jezusa. Ale Jezus, do końca walczący o człowieka, również wtedy przychodzi – czy to w odpowiedzi na nieuświadomione wołanie grzesznika o pełnię życia i szczęścia, czy też przynaglany modlitwami przyjaciół – przychodzi z łaską cierpienia i okrywa umierającego w grzechu człowieka swoim płaszczem. Dotyka go rąbkiem skrwawionego w męce płaszcza – dając mu przez to udział w boleści Swej męki i dzieląc się z nim zbawiennym cierpieniem i bólem. Cierpieniem tak głębokim i prawdziwym, że choć zdawać się może, że zamienia ono w ruiny budowlę naszego życia, to w rzeczywistości rodzi owoc życia – pełnego, na wieki. Jak mówi o. Dolindo:

Ludzi oddalonych Jezus przyciąga ku sobie przez ból, który w nich samych jest czymś przykrym, ale okazuje się zawsze rąbkiem Jego skrwawionego płaszcza, którym ich okrywa. *

Jezu, gdyby zdarzyło się nam pogubić w życiu, uśpić nasze sumienie, ulegając kuszeniom diabła i trwać w nieuświadomionym nawet do końca grzechu – przyjdź i okryj nas choćby rąbkiem Twego skrwawionego w bolesnej męce płaszcza – a żyć będziemy…

s.E.

____________________________________________________________

*Ks. Dolindo Ruotolo, W twej duszy jest niebo, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2018, s. 181.

Z książki: Echa, czyli 50 książek w jednej, s. Ewa M. Elżbieta Kolinko ocd

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 22 kwietnia 2024

WADA

CNOTA

troska o sprawy doczesne

pragnienie nieba

troska o sprawy materialne

ufność Bogu

przygnębienie

beztroska

lęk egzystencjalny

duchowość

cura terrenorum

caeleste desiderium

O złodzieju dusz, cóż tam opowiadasz? Twoje poczynania i dążenia są oszustwem, bowiem nie ufasz Bogu, chociaż On codziennie troszczy się o ciebie. Jak ciało nie może obyć się bez duszy, tak żaden owoc nie urośnie bez Bożego udziału. Spójrz na umarłych, ich kości leżą w bezruchu, ponieważ nie potrzebują już duszy. W swoim kruchym życiu niczego nie osiągniesz bez Bożej łaski! W codziennym zgiełku po prostu zapomniałeś o Bogu i nawet o Niego nie pytasz, dlatego twoje życie jest pozbawione sensu.

Jednak ja mam swą ojczyznę w niebie i żyję w harmonii ze wszystkimi stworzeniami. Jestem życiową siłą dla wszystkich poczynań i istnień oraz skarbem dla wszystkich Bożych sił. Jestem ucieleśnieniem radości i zachwytu nad miłością Boga do człowieka. Na swoich skrzydłach lecę przez wszechświat i wszystko wypełniam sprawiedliwością. Wspinam się na najwyższe góry, aby oko w oko podziwiać Boże dzieła. Nie szukam niczego poza zbawieniem i uzdrowieniem dla wszystkich ludzi. Jestem grą na strunach i dźwiękiem cytry dla Bożej życzliwości, która przenika mnie od stóp do głów.