Echo modlitwy i życia, czyli mini czytelnia karmelitańska, w której znaleźć można drobne okruchy słów, myśli, czy refleksji naszych sióstr, które udało się wyciągnąć z karmelitańskich szuflad. Niektóre teksty powstały jakby mimochodem, zrodziły się w sercu podczas modlitwy, zwyczajnej codziennej pracy, inne są echem głębszej refleksji, lektury Biblii, smakowania i wnikania w glebę codzienności. Będą tu zatem poezje, nowicjackie odkrycia pod tytułem: biały welon o…, biblijne migawki pisane słowem i obrazem, echo lektur, rozmaite tematy związane z wydarzeniami życia, czy inne jeszcze teksty… na tle zdjęć wykonanych przez nasze siostry. Tutaj też, w zakładce muzyka, zbierać będziemy to, co ukazało się na naszej stronie w dźwiękowej formie.

SŁOWO – Echo lektur

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 27 luty 2024

WADA

CNOTA

niesprawiedliwość

sprawiedliwość

bezprawie

prawo

bezwzględność

wzgląd na drugiego człowieka

obstawianie przy swoim

wspaniałomyślność

brak skrupułów

sumienność

Bóg wszystko tak urządził, aby wszyscy wzajemnie okazywali sobie szacunek. Dlaczego gardzisz człowiekiem, w którym niebo jednoczy się z ziemią? Dlaczego odrzucasz hojny dar sprawiedliwości, jaki przygotował dla ciebie Bóg?

Ja, sprawiedliwość, jestem symfonią i przyjemnym dźwiękiem dla wszystkich ludzi. Sprawiedliwość ozdabia mnie jak klejnoty koronne. Szanuję dzieło stworzenia i wraz z nim dokonuję wspaniałych czynów. Wszyscy radują się ze mną, bowiem jestem dla nich latarnią morską na szlaku prowadzącym do sprawiedliwości. Dlatego każdy, kto wykroczy przeciw mnie, poniesie klęskę.

Budzę się razem z jutrzenką, ponieważ jestem ukochaną przyjaciółką Boga. Będę kroczyć po Jego stronie i od Niego nie odstąpię. Jestem mocą kwiatów wszystkich drzew, których zima nie zniszczy, a burza nie wyrwie z korzeniami. Otoczona całkowitą ciszą mieszkam na szczytach pokoju i kroczę potulnie jak baranek. Z Bożą siła wznoszę się jak zwycięzca, ponieważ jestem królewską koroną Boga. Nikt nie może mnie pokonać, nikt mnie nie przepędzi ani mną nie wstrząśnie, bowiem jestem przyjaciółką Boga.

O drobnych wyborach dnia codziennego

Z moich lektur

Dodano: 01 stycznia 2024

O drobnych wyborach dnia codziennego

Ostatnio poczytuję wieczorem, przed snem, otrzymaną od przyjaciela książkę zawierającą 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu, w której autorka, zgodnie z tytułem książki, dyskretnie przypomina, że Bóg nigdy nie mruga. Nie mruga, to znaczy zawsze spoczywa na nas Jego uważne, czujne, życzliwe spojrzenie. Psalmista dopowie: nie zaśnie ani się nie zdrzemnie ten, który czuwa nad Izraelem, oraz Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem teraz i po wszystkie czasy. Bóg, zawsze obecny w naszym życiu, czujny i uważny, z każdej sytuacji, także tej najtrudniejszej, wskazuje nam wyjście. Trzeba oczywiście nauczyć się Jego języka, nauczyć się Go słuchać, by usłyszeć i zrozumieć Jego słowo. Ale, wracając do książki, muszę przyznać, że od kilku dni powraca mi na pamięć jedno zdanie z 13. lekcji:

O tym, kim naprawdę jesteśmy, nie świadczą nasze zdolności,

tylko nasze wybory. *

Propozycje autorki, jak przekonać świat o naszej wartości, niepowtarzalności, choć miejscami ciekawe, nie zatrzymały mojej uwagi tak mocno, jak powyższy fragment. Bo przecież wielu z nas żyje w bardzo skromnych warunkach; brak wybitnych zdolności każe zająć się prozaicznymi, nieciekawymi dla oczu świata rzeczami, a kruche i słabe osobowości nie pociągną tłumów, nie dostaną Nobla, Oskara, czy innych prestiżowych w tym świecie nagród. A jednak nie to świadczy o naszej wartości, nie to ją określa: nie nasze zdolności, ale nasze wybory. A te ostatnie są w zasięgu każdego z nas i to w każdej chwili. Niektóre są tak drobne i zwyczajne, że przejdą niezauważone przez otaczających nas ludzi, ale przecież Bóg nigdy nie mruga i to Jemu nic nie umyka. To On z tych maleńkich, codziennych wyborów buduje nas od wewnątrz, a gdy rozpadnie się nasz człowiek zewnętrzny, jak mówi św. Paweł, objawi się ta najgłębsza prawda o nas.

Współsiostry świętej Teresy od Dzieciątka Jezus niezbyt wiedziały, co o niej napisać po śmierci – była przecież tak zwyczajna. Jednak niedługo potem odkryto jej wielkość ukrytą w maleńkości i zaufaniu złożonym w Bogu. Kościół zaliczył ją do błogosławionych, potem świętych, uczynił patronką misji, choć nie opuściła murów klauzury własnego klasztoru, a na koniec, tę młodą (wstąpiła w wieku 14, a zmarła w wieku 24 lat) karmelitankę ogłosił doktorem Kościoła. Teresa dokonywała drobnych wyborów każdego dnia, a gdy brakowało okazji, z miłością podnosiła przysłowiową szpilkę z ziemi.

Nadto, usłyszałam kiedyś podczas duchowej rozmowy: twoje codzienne wybory kształtują charakter na czas próby. By być wielkimi w najprawdziwszym znaczeniu tego słowa, w rzeczach małych, codziennych i wielkich, które mogą się nam przydarzyć, mamy pod ręką drobne okazje by tę wielkość budować.

Właśnie – kończę to pisanie, bo czekają mnie jeszcze inne obowiązki. Taki drobny wybór, na teraz…

s.E.

____________________________________________________________

*Regina Brett, Bóg nigdy nie mruga, Wydawnictwo Insignis Media, Kraków 2012, s. 89.

Z książki: Echa, czyli 50 książek w jednej, s. Ewa M. Elżbieta Kolinko ocd

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 15 grudnia 2023

WADA

CNOTA

rozpacz

nadzieja

brak nadziei

nadzieja

beznadziejność

ufność

pesymizm

optymizm

myślenie negatywne

myślenie pozytywne

O, rozpaczy, jesteś zarzewiem zła i pożywką dla wad. Nawet nie wiesz, jak dobry jest dla ciebie Bóg. Nikt nie może ci pomóc, bowiem życia i dobra szukasz wszędzie, tylko nie u Pana. A On przecież stworzył niebo, ziemię, wszystkie wartości, i nawet zło uczynił sobie poddanym. Od Niego pochodzą wszystkie wielkie dzieła, a także triumf nad złem. Dlaczego zawsze wyobrażasz sobie nieszczęście, jeszcze zanim ono w ogóle nastąpi? Wszystkie stworzenia wypełniają bożą wolę, tylko zło stawia opór i odmawia, toteż zostało skazane na wygnanie w mroku, w którym nie wyrządzi już żadnej szkody.

Z wielką radością siedzę przy tronie Boga i z ufnością obejmuję każde Jego dzieło. Wszystko doprowadzam do dobrego końca, zjednując cały świat i ludzi. Bojaźliwa istota nie ma w sobie ufności w Bogu. Dlaczego to czynisz? Zawsze wyobrażasz sobie tylko nędzę i niepowodzenie, które cię jeszcze nie dotknęły. W ten sposób już w dzieciństwie tracisz siłę do życia.

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 1 grudnia 2023

WADA

CNOTA

żądza sławy

uwielbienie dzieł stworzenia

żądza władzy

poważanie

władczość

bojaźń Boża

brak szacunku

wzgląd na drugiego człowieka

potrzeba uznania

szacunek

Wciąż tylko wykorzystujesz innych do swoich celów. Cóż może zdziałać człowiek bez Boga? Nic! Sam sobie szkodzisz, gdy używasz swych talentów tylko dla siebie. Jedynie stojąc po stronie Boga, możesz dostrzec, co jest dobre dla ciebie i innych. Bóg nie pozwoli ci samolubnie wykorzystywać dzieła stworzenia i mocno tobą potrząśnie. Nawet nie pytasz o obmycie podczas chrztu i o Boże uzdrawiające siły! Oddajesz się słabościom i marnujesz życie.

Ja jednak czczę Boga i znam swoje granice. Jak mogłabym sobie wmawiać, że kupię piękno i radość życia? Osiągnę je pod warunkiem, że otworzę się przed moim Bogiem i Go o to poproszę. Próżność i żądzę posiadania pozostawiam daleko za sobą. Staram się żyć w harmonii ze światem. Bóg obdarza mnie chlebem życia i ma w człowieku swe mieszkanie, dlatego tylko z Nim mogę dokonać najlepszych i najpożyteczniejszych dzieł. Sens życia polega na byciu świątynią, w której wzrasta to, co Boże, zaś ego maleje. Jednak ty, żądzo sławy, jesteś jak zaraza i nie żywisz głębokiego szacunku wobec Boga i dzieła stworzenia.

Twierdza wewnętrzna – 7 Mieszkania cz. 2

Z moich lektur

Dodano: 15 listopada 2023

Cytaty i sentencje na podstawie „Twierdzy wewnętrznej” św. Teresy od Jezusa

 

Siódme mieszkania cz.2

Odkąd dusza umarła dla siebie i Chrystus w niej żyje, nie troszczy się o to, co na nią przychodzi. Żyje w takim zapomnieniu o sobie, jakby już jej nie było.

Mało jest tych, którzy oswobodzeni ze wszystkiego, mają na uwadze tylko i wyłącznie cześć Boga.

Dusze zjednoczone z Bogiem nawet wśród prześladowań doświadczają radości wewnętrznej. Nie odczuwają wrogości wobec osób wyrządzających im zło, lecz tym bardziej je miłują.

Na szczytach życia duchowego nie ma już pragnienia śmierci, by być z Bogiem, ale jest wielkie pragnienie służenia Mu pośród boleści i trudów. Byleby Pan był wychwalany, choćby w czymś bardzo małym.

Gdy dusza ma ze sobą samego Boga nie pragnie pociech i smaków wewnętrznych jak przedtem.

Kto spoglądając w siebie jest przekonany, że ma w sobie Boga, nie czuje żadnego lęku przed śmiercią.

Gdy słabnie pamięć o Bogu duszy z Nim zjednoczonej, On sam przebudza ją impulsem, który pochodzi z najgłębszej jej sfery, niezależnie od jej woli, czy zdolności myślenia.

Gdyby na drodze modlitwy nie było żadnego innego zysku, jak tylko uświadomienie sobie tego szczególnego starania, jakie Bóg przejawia w komunikowaniu się z nami, to wystarczyłoby, by ponieść wszelkie trudy tej drogi, poprzedzające to delikatne, a przeszywające doświadczenie Jego miłości.

Na szczytach życia duchowego, Bóg i dusza w największym milczeniu cieszą się doświadczeniem siebie nawzajem. Rozum jakby przez małą szczelinę w drzwiach przygląda się temu w spokoju i zdumieniu.

W siódmych mieszkaniach prawie nigdy nie pojawia się oschłość, ani wewnętrzne zburzenie. Tutaj dusza niemal zawsze pozostaje w uciszeniu. Wszelkie dary, których Bóg jej udziela dokonują się bez pomocy z jej strony.

W siódmych mieszkaniach ustają wszelkie zachwycenia, bo dusza zobaczyła już tak wiele, że niczym się już nie zdumiewa. Nie doświadcza już osamotnienia, ale stale przebywa w towarzystwie Trójjedynego Boga.

Największy dar Boga to życie, które jest naśladowaniem życia Jego umiłowanego Syna

Duszę w siódmych mieszkaniach można przyrównać do łani, która znalazła zdroje wód, albo do gołębicy z arki Noego, która przyniosła gałązkę oliwną. Oznajmia tym samym, że natrafiła na stały grunt wśród burz i powodzi świata.

Im bardziej dusza jest obdarowana przychylnością Bożego Majestatu, tym więcej w niej obaw i onieśmielenia co do siebie. Jest jak celnik, który nie czuje się godny podnieść swych oczu.

Żywa obecność Pana w duszy sprawia, że krzyże, przeciwności i cierpienia, których nigdy nie brakuje, nie rodzą w niej niepokoju. Są one niczym fale przelewające się przez nią. Zaraz potem morze uspokaja się i dusza zapomina o wszystkim.

To, że dusza odczuwa wielkie pragnienie nie popełnienia za nic na świecie jakiejkolwiek niedoskonałości, nie oznacza, że już ich nie popełnia. Zdarzają się jej nawet grzechy, choć z łaski Bożej nigdy rozmyślnie.

Bywa, że na krótko, Pan zostawia duszę w jej naturalnych zdolnościach. Wówczas wszyscy jej przeciwnicy, których pokonała w poprzednich mieszkaniach, łączą się razem, by się na niej zemścić za czas, w którym nie mogli jej dostać w swoje ręce. Ona jednak nawet w pierwszym poruszeniu nie doświadcza zachwiania się w tym, co dobre, ale jeszcze bardziej docenia wielkość uczynionego jej daru.

Najlepszym zabezpieczeniem przed grzechem, jakie możemy posiadać, jest błaganie Boga, abyśmy Go nie ranili.

Wszystkie Boże dary są po to, aby umocnić naszą słabość, tak abyśmy byli w stanie naśladować Jezusa w poddaniu się Ojcu.

Doświadczenie pokazuje, że ci którzy żyją w wielkiej bliskości z Chrystusem, są także tymi, którzy wiele wycierpieli.

Celem modlitwy jest ustawiczne trwanie przy Bogu, uzdalniające nas do zapomnienia o sobie. Dzięki temu wszystkie nasze siły możemy zaangażować w czyny wyrażające naszą miłość ku Niemu.

Z samych aktów, uczuć i postanowień czynionych na modlitwie mały jest pożytek, jeśli nie wyrażają się one potem w czynach.

Bez naginania swojej woli, choćby w rzeczach małych, modlitwa nie przynosi takiego owocu, jakiego by dusza pragnęła.

Naginanie swojej woli jest dużo bardziej istotne, niż ja (św. Teresa) zdołam was do tego przekonać.

Być prawdziwie duchowym – to uczynić się niewolnikiem Boga. Pozwolić naznaczyć się piętnem krzyża i oddać się wszystkim na służbę. Nadto poczytywać to sobie za wielki dar.

Dla kogoś kto patrzy na Ukrzyżowanego, wszystko staje się łatwiejsze.

Pokora jest fundamentem całej budowli modlitwy.

Służyć innym, to jakby układać solidne kamienie pod zamek modlitwy, by się nie zawalił.

Kto nie wzrasta, maleje.

Jeśli nie nabywamy cnót, a poprzestajemy tylko na modlitwie, pozostajemy karłami.

Boże towarzystwo, którego dusza doświadcza w swoim wnętrzu – daje jej o wiele więcej siły, niż kiedykolwiek miała.

Wewnętrzna siła, którą Bóg daje duszy, sprawia że wszystkie jej wysiłki podejmowane dla Niego, wydają się jej niczym.

Czasami demon wzbudza w nas wielkie pragnienia tylko po to, abyśmy nie przyłożyli ręki do tego, co jest w naszym zasięgu, i przez to nie usłużyli Panu.

Maria i Marta muszą pozostać razem, aby mogły godnie ugościć Pana i mieć Go zawsze przy sobie.

Nie dążmy do tego, aby troszczyć się o dobro całego świata, ale o dobro tych osób, które żyją obok nas. Mamy wobec nich większe zobowiązania i dzięki temu większe będzie dzieło naszego życia.

Nie budujmy wysokich wież bez fundamentów, bo Pan nie patrzy na wielkość naszych czynów, tylko na miłość z jaką je czynimy.

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 1 listopada 2023

WADA

CNOTA

melancholia

uczucie niewymownego szczęścia

zmartwienie

entuzjazm

pesymizm

optymizm

strapienie

pogoda ducha

smutek

radość

Tymczasem ja wołam do Boga, a On mi odpowiada. Wyciągam do Niego swe ręce, biegnę za Nim i mówię Mu o swych potrzebach, zaś On w swej dobroci obdarowuje mnie tym, czego pragnę.

U Boga szukam i znajduję to, czego potrzebuję.

Jestem tęsknotą za wewnętrzną radością.

W Bożej obecności gram na cytrze i dostosowuję do Pana całą moją pracę. Wszelkie zaufanie i nadzieję pokładam w Bogu i oddaję swe życie w Jego ręce.

Twierdza wewnętrzna – 7 Mieszkania cz. 1

Z moich lektur

Dodano: 15 października 2023

Cytaty i sentencje na podstawie „Twierdzy wewnętrznej” św. Teresy od Jezusa

 

Siódme mieszkania cz. 1

Na drodze łask mistycznych dwie rzeczy mogą spowodować śmierć. Zarówno ból tęsknoty za Bogiem, jak i szczęście, które po nim następuje.

Skoro wielkość Boga nie ma kresu – to nie będą go miały również Jego dzieła.

Najgłębsza komnata ludzkiej duszy jest dla Boga jakby drugim niebem, w którym Jego Majestat zamieszkuje.

O ile dusza pozostaje w łasce, o tyle przenika ją Boskie światło.

Zatwardziały grzesznik jest jak ktoś umierający z głodu, choć wokół niego nie brakuje jedzenia. Ponieważ ma związane ręce i czuje do niego odrazę nie może po nie sięgnąć. Karmi i rozwiązuje go ten, kto się modli za niego ratując mu życie wieczne.

Wielką jałmużną jest modlitwa za tych, którzy pozostają w grzechu śmiertelnym.

Trzy Osoby Boskie mieszkają w najgłębszym wnętrzu duszy, jakby w bezdennej głębi.

Im bardziej dusza zjednoczona jest z Bogiem, z tym większą swobodą i zapałem angażuje się w służbę Bogu. W chwilach wolnych od zajęć pozostaje w przemiłym Boskim towarzystwie.

Bóg okazuje miłosierdzie duszy przez to, iż daje jej odczuć w oczywisty sposób, że nigdy nie oddala się od niej.

Podział na Martę i Marię przebiega także wewnątrz duszy. Gdy jej wyższa, rdzenna część cieszy się doświadczeniem uciszenia w Bogu, niższa część, zmaga się z wielkim utrapieniem i trudami zewnętrznymi.

Gdy sprawy Pana uznamy za swoje własne, On troszczy się o nasze.

Póki żyjemy w ciele, łaska duchowych zaślubin duszy z Bogiem nie może dokonać się w sposób doskonały, gdyż zawsze istnieje ryzyko oddalenia się od Niego.

W widzeniu wyobrażeniowym Bóg ukazuje się duszy, jakby wchodził do niej przez drzwi, tj. przez zmysły. W widzeniu umysłowym ukazuje się w miejscu gdzie sam mieszka, gdzie nie potrzeba Mu drzwi, by wszedł do własnego domu.

Duchowe małżeństwo duszy z Bogiem dokonuje się w najbardziej wewnętrznym centrum duszy, w którym mieszka sam Bóg.

Bóg niektórym duszom objawia niepojęty stopień swojej miłości ku nim, abyśmy wszyscy znali i wysławiali wspaniałomyślność Boga. Łączy się On ze swoim stworzeniem na podobieństwo małżonka – nierozerwalnym węzłem, i nigdy nas nie opuści.

Małżeństwo duchowe można wyrazić w symbolu małego strumyczka, który wpływa do morza i nie ma sposobu na to, by go od niego oddzielić.

Jak światło, które wpada do pomieszczenia przez dwa okna, staje się w nim jednym światłem, tak samo łączy się Bóg z duszą w łasce małżeństwa duchowego.

W siódmych mieszkaniach „motyl” (nasze ja) z rozkoszą umiera, bo jego życiem jest już Chrystus.

Z Boskich piersi, którymi Bóg karmi duszę, rozlewają się strugi mleka, które wzmacniają wszystkich mieszkańców zamku, docierając także do ciała.

Jak nie ma skutku bez przyczyny, tak dusza odczuwająca w sobie światło przenikające jej władze, uświadamia sobie obecność w jej wnętrzu Kogoś, od kogo te światło pochodzi.

Pewna to rzecz, że gdy dusza dla miłości Boga wyzbędzie się przyzwyczajenia do rzeczy stworzonych, On sam wypełni ją Sobą.

Gdy Pan wprowadza duszę do siódmego mieszkania, które jest jej własnym wnętrzem i Jego mieszkaniem, ustają wszelkie poruszenia jej władz i wyobraźni, które kiedyś jej szkodziły i pozbawiały pokoju.

Duszy ukrytej w siódmym mieszkaniu nic nie skłoni do wyjścia z niego, choćby w innych mieszkaniach kotłowało się mnóstwo spraw, toczyły się wojny i słychać było wielką wrzawę.

Namiętności i emocje, choć już okiełznane, boją się wejść do siódmego mieszkania, sądząc że wyjdą z niego jeszcze bardziej ujarzmione.

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 1 pażdziernika 2023

WADA

CNOTA

uzależnienie

wolność od uzależnienia

uzależnienie

siła do uwolnienia

presja

samodzielność

samozniszczenie

wola życia

chciwość

skromność

cupiditas

contemptus mundi

Ty, chciwości jesteś dla ludzi jak okropne kajdany, bowiem bezmyślnie zabawiasz się doczesnymi dobrami. Gdzie dzisiaj są ich bogactwa, skarby i majątki? W nicości! Oni również cierpią tam z powodu skutków swej żądzy materialnego zysku, bowiem nie zdołali się uwolnić przez ogień Ducha Świętego i nie dążyli do osiągnięcia skarbów niebiańskich, lecz doczesnych.

Ja jednak, ze wszystkimi swoimi myślami i dążeniami, mieszkam w bliskości Ducha Świętego, a całe moje życie dostosowuję do woli Boga. Wędruję Jego ścieżkami i czczę Go jak Ojca. Porzucam swe pragnienie doczesnych przyjemności i otwarcie mówię o swoich uzależnieniach i nałogach. Gdy ogarną mnie doczesne nałogi, wówczas gorliwie szukam siły Ducha Świętego, aby znów odzyskać trzeźwość myślenia. Potrzebuję tylko tego, co zachowa mnie przy życiu na niewygórowanym poziomie. Materialny zbytek przeszkadza mi tęsknić za Bogiem. Czerwienię się, gdy ogarnia mnie nałóg i odważnie odpowiadam mu: Nie masz nade mną żadnej władzy i nie możesz mnie też zbawić! Brzydzę się oszustwem nałogu, bowiem gdy tylko rozpali mnie ogień Ducha Świętego, znikają wszystkie me doczesne uzależnienia. W ten sposób, unosząc się na wysokościach, przedzieram się do wolności.

Twierdza wewnętrzna – 6 Mieszkania cz. 3

Z moich lektur

Dodano: 01 październik 2023

Cytaty i sentencje na podstawie „Twierdzy wewnętrznej” św. Teresy od Jezusa

 

Szóste mieszkania cz.3

Wielkie rozradowanie ogarnia duszę, gdy Bóg jednoczy się z nią także na poziomie jej władz i zmysłów pozwalając im zachować swobodę. Wówczas nie sposób zachować milczenia i nawet skałom i zwierzętom pragnie się śpiewać i opowiadać o chwale Boga.

Szczęśliwa zaiste ta dusza, której dostała się najlepsza cząstka i że może uchylić się od tego świata, by żyć w ukryciu dla Boga.

Z serca oddanego Panu płynie wewnętrzna radość, która także innych pobudza do dziękczynienia za dar powołania.

Gdy Bóg napełni duszę radością, zapomina ona o wszystkim i nic innego nie widzi i o niczym innym mówić nie potrafi, jak tylko o uwielbieniu Boga, które z tej radości wytryska.

Nic nie czyni nas bezpiecznym od grzechów na tej ziemi. Żal za nie, z powodu niewdzięczności, a nie z powodu kary, tym bardziej rośnie, im większe łaski dusza od Boga otrzymuje.

Łaski mistyczne są jak wody bystrej rzeki, które tylko czasami spływają na duszę. Grzechy zaś jej, są jak kałuże błot, które wciąż ma przed oczami.

Zawsze płonąć nigdy nieprzerwanym zapałem miłości i nic wspólnego nie mieć z ciałem – to rzecz aniołów, nie ludzi.

Nie ma takiego poziomu życia duchowego, na którym można by już zaniechać rozważania o najświętszym człowieczeństwie Chrystusa. Jest ono naszym największym dobrem i lekarstwem.

Daru doskonałej kontemplacji nie udziela Bóg duszy raz na zawsze, tak by już do innych form modlitwy nie musiała powrócić. Trudniej jej jednak rozważać rozumem jak kiedyś, bo i bez jego pomocy wola jej lgnie do Pana.

Kto by się oddalił od Boga wcielonego, ten do siódmego mieszkania nie wejdzie, bo bez Przewodnika, który jest drogą do przodu pójść nie można.

Nie jest dobrze nic nie robiąc tracić czas w oczekiwaniu na łaskę kontemplacji, którą się kiedyś otrzymało. Trzeba jak oblubienica z Pnp we wszystkim i przez wszystko szukać Pana, rozpamiętując Jego życie i śmierć.

Nieogarnioną i największą ze wszystkich łask, jaką Bóg nam uczynił jest ta, że dał nam swego Syna.

Kto tak wiele rozważał o życiu i śmierci Zbawiciela, że jego umysł i serce przeniknięte są Jego osobą, temu wystarczy jedno wejrzenie na Niego, by wolę rozpalić miłością.

Odczuwanie pociech na modlitwie nie jest czymś codziennym, ani nie trwa ustawicznie. Gdyby było inaczej, byłoby to bardzo podejrzane, a nawet niebezpieczne.

Im wyżej dusza postąpi, tym bliżej towarzyszy jej Jezus, który może dać jej żywe odczucie swojej obecności przy niej, choć oczami ciała ani duszy Go nie widzi. Nazywa się ono widzeniem umysłowym.

Nie trzeba się obawiać by ktoś kto naprawdę doświadczył łaski mistycznej uważał siebie za lepszego od innych. Wręcz przeciwnie – wydaje mu się, że nie ma nikogo kto by gorzej służył Bogu niż on. Najmniejsze uchybienie bólem przeszywa jego wnętrzności.

Gdy z łaski Jezusa czujemy Jego obecność przy sobie, nie sposób o Nim zapomnieć. Takie Boże towarzystwo rodzi w duszy wielką czystość i jasność sumienia.

Nienawidzi diabeł tego, gdy dusza stałe łączy się z Bogiem i myślą swoją zanurza się w Nim.

Najlepszy spowiednik to ten, który z głęboką wiedzą łączy nabytą z własnego doświadczenia znajomość rzeczy duchowych.

Nie byłoby dobrze gdybyśmy robiły różnice między siostrami, lepiej oceniając i traktując te, które są bardziej obdarowane przez Boga.

Widzenie przez wyobraźnię człowieczeństwa Pana, to łaska otwartej skrzyni. Można ją wyrazić w symbolu drogocennego kamienia ukrytego w złotej skrzyni, którą właściciel komuś podarował, ale bez klucza. Choć ten ktoś jest świadomy obecności tego kamienia, nigdy go nie zobaczy, dopóki właściciel sam nie przyjdzie i skrzyni nie otworzy.

W niebie będziemy się bardzo zdumiewać, jak daleko odmienny jest osąd Boga od tego, co tu na ziemi możemy zrozumieć i ocenić.

Choć drogę łask nadzwyczajnych należy wysoko cenić i poważać, nigdy dla siebie samego nie należy jej pragnąć. Nie możemy z pokora żądać tego, na co się nigdy nie zasłużyło.

Każdego prowadzi Pan drogą najlepszą dla niego i zuchwalstwem byłoby chcieć ją sobie samemu wybierać.

Nigdy nie wiemy czy to w czym upatrujemy dla siebie szczęście i zysk, nie przyniesie nam straty.

Jedyna bezpieczna droga – to chcieć tego, czego chce dla nas Bóg, który zna nas lepiej niż my samych siebie.

Są święci co nigdy widzeń nie mieli, i tacy, którym była dana ta łaska, a świętymi nie są.

Miłość ma taką naturę, że bezustannie działa i pracuje tylko dlatego, że miłuje.

Nie myślmy, że widzenia często się powtarzają tym, którzy tej łaski dostąpili. Na jedną z nich często sto i tysiąc trzeba im wycierpieć utrapień i krzyżów.

Bóg objawia się duszy, aby ją pocieszyć w smutku, przygotować na cierpienie lub, by nawzajem mogli się cieszyć posiadaniem siebie.

Jedną z tajemnic, którą Bóg może objawić duszy jest ta, że On widzi i obejmuje wszystkie rzeczy, złe i dobre.

Skoro Bóg, chociaż Go ciężko obrażamy, nie przestaje nas miłować, słusznie ma prawo żądać od nas, byśmy i my odpuszczali wszystkim, którzy nas skrzywdzili.

Jeśli Bóg sam nam objawi, że jest Prawdą Najwyższą, która zwieść nie może, zrozumiemy z mocą trafność słów Psalmu 116, że każdy człowiek jest kłamcą.

Żyć w prawdzie przed Bogiem i przed ludźmi, to nie chcieć by uważano nas za lepszych niż jesteśmy.

Hierarchia wartości zbudowana na widzeniu rzeczywistości wyłącznie w wymiarze doczesnym, jest zakłamaniem i zafałszowaniem tej rzeczywistości.

Pan dlatego jest tak wielkim miłośnikiem pokory, ponieważ pokora jest życiem w prawdzie. Prawdą jest, że sami z siebie nic nie mamy dobrego.

Im więcej Bóg się duszy odsłania w nadprzyrodzony sposób, tym bardziej rośnie w niej nieustanna tęsknota za Nim, będąca źródłem prawdziwej męki wewnętrznej.

Cierpienie duchowe wynikające z tęsknoty za Bogiem, są bez porównania większe niż cierpienia fizyczne. Prawdopodobnie właśnie one są udziałem dusz czyśćcowych.

Im bardziej tęsknota za Bogiem pali duszę, tym więcej czuje się ona tu na ziemi samotna. Żadne bowiem stworzenie, ani ziemskie, ani nawet niebieskie, nie jest w stanie zapełnić w niej pustki.

Bólu tęsknoty za Bogiem nie można samemu w sobie wyzwolić, a gdy przyjdzie nie sposób się od niego uwolnić.

Choć miłujący Boga wiele muszą wycierpieć, wszystko to nie wiele znaczy, w porównaniu z tym, co otrzymują potem. Dlatego także cierpienie uważają za łaskę.

Na drodze łask mistycznych dwie rzeczy mogą spowodować śmierć. Zarówno ból tęsknoty za Bogiem, jak i szczęście, które po nim następuje.

św. Hildegarda

Z moich lektur

Dodano: 15 września 2023

WADA

CNOTA

brak wiary

wiara

niewierność

wierność

nieufność

zaufanie

niewiarygodność

wiarygodność

słabość

siła

O, ty nieudaczniku, szatański oszuście, wszystkiemu zaprzeczasz, choć w głębi duszy czujesz, że jest to prawda. Jesteś duchem, który wciąż zaprzecza! Dlatego twoje oczy są tak zaciemnione, bowiem przestałeś już dostrzegać drogę do szczęścia i uzdrowienia.

Brak wiary wciąż z pełną determinacją wytyka ludziom omylność, aby ich zniechęcić. Jednak ja, wiara, raduję się z aniołami i pozostaję wierna Bogu, bowiem chcę tylko tego, co On. Z cherubinami zapisuję wszystkie Jego przykazania dokładnie tak, jak pragnie tego Bóg. Tak postępuję i podejmuję decyzje w zgodzie z prorokami i mędrcami tego świata. Wszystkie królestwa na ziemi odnoszące sukcesy dzięki mnie, wierze, osiągają Bożą sprawiedliwość, bowiem jestem zwierciadłem Boga i promienieję we wszystkich Jego przykazaniach.