Echo modlitwy i życia, czyli mini czytelnia karmelitańska, w której znaleźć można drobne okruchy słów, myśli, czy refleksji naszych sióstr, które udało się wyciągnąć z karmelitańskich szuflad. Niektóre teksty powstały jakby mimochodem, zrodziły się w sercu podczas modlitwy, zwyczajnej codziennej pracy, inne są echem głębszej refleksji, lektury Biblii, smakowania i wnikania w glebę codzienności. Będą tu zatem poezje, nowicjackie odkrycia pod tytułem: biały welon o…, biblijne migawki pisane słowem i obrazem, echo lektur, rozmaite tematy związane z wydarzeniami życia, czy inne jeszcze teksty… na tle zdjęć wykonanych przez nasze siostry. Tutaj też, w zakładce muzyka, zbierać będziemy to, co ukazało się na naszej stronie w dźwiękowej formie.

SŁOWO

Po co światu mnich? – kryzys nowicjacki

Z moich lektur

Dodano: 15 lipca 2021

O kryzysach, tych pierwszych, nowicjackich wybrałam słów kilka z opowieści o. Michała, bo to takie powszechne doświadczenie i nie tylko u trapistów, karmelitanek czy kartuzów, ale z pewnością dotyczy ono każdego – w jakimkolwiek życiu zakonnym czy świeckim rozpoczyna wędrowanie. Oczywiście, rzeczony kryzys będzie miał różną scenerię i elementy, ale… w istocie o to samo chodzi: by pozwolić na przebicie różowego balonu własnych wyobrażeń i z wolna dojrzewać…

Życie mnicha zaczyna się w momencie, kiedy ma pierwszy kryzys. Najczęściej dzieje się to po sześciu – siedmiu miesiącach – kontynuuje mnisze opowieści o.Michał – I jak się ten kryzys objawia? Znaki są klasyczne i łatwo rozpoznawalne dla wspólnoty. Na początku nowicjusz jest takim przemądrzałym meteorologiem – każdemu mówi dzień dobry, jest uśmiechnięty, usłużny, uważa, że to, co otrzymuje i przeżywa, nie jest jeszcze dostatecznie mocne.

Wyobrażał sobie, że ci trapiści to jakaś masakra duchowa i fizyczna, a oni dają mu jeść, pozwalają się wyspać, nie robią wymówek, kiedy nie wstanie na poranną liturgię, są mili i łagodni. Więc on podejrzewa, że go oszukują, że coś przed nim ukrywają. On chce być jak stary żołnierz – wstawać przed innymi żołnierzami, kłaść się później, spełniać wszystko na sto procent. A stary żołnierz wie, że tego się nie da spełnić. Że kiedy jest okazja, to trzeba zjeść albo się przespać w marszu i kontynuować życie pod regułą. Stary żołnierz wie, że nie ze wszystkimi braćmi będzie się przyjaźnił. Że jest brat buldog, który warknie, brak koń, który kopnie, brat owca, który pójdzie za tobą, chociaż nie ma takiej potrzeby. Są różne typy. (…) W pewnym momencie gaśnie tak zwana łaska zaślepienia (…) zostaje ona nowicjuszowi odebrana. Dlaczego? Dlatego, że on musi zrobić pierwszy krok wyrzucenia siebie z siebie – żeby przyjąć coś, co Pan Bóg chce mu dać, na warunkach Pana Boga, a nie na warunkach tego człowieka, który przyszedł. (…) On dalej chce mieć na nosie różowe okulary, w których przyszedł, ale Pan Bóg mu je zdejmuje, zatrzymując to, co się nazywa doznawaniem przyjemności duchowej. To jeszcze nie jest noc ciemna, to nie jest oschłość. To po prostu takie pierwsze zatrzymanie jego energii, jego przeżywania i jego doznań. (…) Jego żołądek musi się przestawić na strawę duchową, a on jeszcze trawi to, co przyniósł ze świata. Kryzys jest po to, żeby zostać lub odejść… *

Oczywiście o tym kryzysie i spadaniu z nosa różowych okularów o. Michał napisał dużo więcej, szczegółowiej i ze sporą dawką poczucia humoru – bo jakżeby się nie pośmiać pod nosem tu i tam, gdy zwyczajne życie (bo gdzieżby gorliwi współbracia!) przebija taki nadmuchany, różowiutki balonik zadowolenia z siebie 😊 – ale to dla głębiej zainteresowanych, potencjalnych nowicjuszy i do odnalezienia w samej książce…

s.E.

_______________________________________________

*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s. 19-23.

BIOGRAM S. M. JOLANTY OD MIŁOŚCI UKRZYŻOWANEJ

Rozmaite tematy

Dodano: 01 lipca 2021

BIOGRAM śp. s. MARII JOLANTY

OD MIŁOŚCI UKRZYŻOWANEJ

Śp. Siostra Maria Jolanta od Miłości Ukrzyżowanej

(Jolanta Borzestowska)

 

urodziła się w Gdańsku 27.12.1976 roku.

Do Zakonu NMP z Góry Karmel wstąpiła 15.10.2000 r.

Pierwszą Profesję zakonną złożyła 7.06.2003 r.,

a Profesję Wieczystą 24.06.2006 r.

W Zakonie przeżyła prawie 21 lat.

Po maturze podjęła z wielką pasją studia

na Wydziale Chemii na Politechnice Gdańskiej. Wybrała kierunek: biotechnologia leków.

W ramach pracy magisterskiej zajęła się badaniami nad lekiem na nowotwór…

Przed chorobą pełniła w klasztorze posługę

mistrzyni nowicjatu. Długi czas zajmowała się szyciem szat

liturgicznych, a w ostatnim czasie haftowała. Obdarowana

wieloma umiejętnościami praktycznymi i plastycznymi

służyła nimi wspólnocie.

Starała się wszystko tracić ze względu na Jezusa,

a najważniejszym przesłaniem i mottem jej życia były słowa

z Psalmu 100: „Jesteśmy Jego własnością”.

Z nowotworem zmagała się dwa lata. Na początku maja b.r. okazało się, że ma zaawansowane przerzuty.

Zmarła po pięciu tygodniach walki z bólem 14. 06. 2021r.

w przeddzień swoich imienin.

Umierała pełna pokoju i ufności, świadomie i z radością idąc na spotkanie ze swoim Oblubieńcem.

Z serca dziękujemy Drogim Księżom, Siostrom, Przyjaciołom i Bliskim

za modlitwę i obecność, także tę duchową,

w dniu pogrzebu naszej Siostry Jolanty.

Z modlitwą i wdzięcznością – siostry karmelitanki bose

Mrówki i komary

Poezje

Dodano: 15 czerwca 2021

Boże, któryś stworzył mrówki i komary

Jakieś miał wobec tychże plany i zamiary

Czyś je dla pożytku uczynił, czy kary?

Mrówki tylko czasem dokuczą, utrapią

Czerwone zaś szczególnie umęczyć potrafią

Zaskoczą cię, oblezą, pogryzą, podrapią

mrowki2

Niczym to jednak wobec komarzego rodu

Tych krwiopijców, co nas kłują bez powodu

Bezlitosne, nie z głodu to czynią, nie z głodu

Gzy krwiożercze krążą i tną wszystkich wkoło

Skaczesz pokąsany, lecz ci niewesoło

Do nosa ci włażą, pod kołnierz, na czoło

Jeszcze raz Ci zadam natrętne pytanie

Po coś stworzył te owady, Miłosierny Panie

Wybacz to znękane, owadzie biadanie

Wszak lepiej się uśmiechnąć mimo utrapienia

Złość i pomstowanie zgoła nic nie zmienia

Minie lato i miną owadzie zmartwienia

s. R.

Po co światu mnich? – asceza

Z moich lektur

Dodano: 1 czerwca 2021

Więc jak to jest z tą ascezą u mnichów? – pyta prowadzący rozmowę. Zatem dziś kolejny fragment, który rozpoczyna się rozmową na temat jedzenia, postów, bo to dość interesujące, na czym polegają te mnisze posty, co można jeść, a czego nie, ile, gdzie, kiedy itp. W odpowiedzi o. Michał opowiada o urokach i cieniach trapistowskiego stołu, na koniec jednak mówi: Ale wierzcie mi, skromne jedzenie nie stanowi największego umartwienia. – A co nim jest, rodzi się pytanie?

Największą ascezą jest wspólnota, czyli akceptacja kogoś, kogo ja nie wybrałem, tylko przyszedł sam, bo go albo Pan Bóg, albo diabeł przysłał, i trzeba go znosić. To właśnie słowo Benedykta: znosić drugiego, jego chorobę, charakter. Nie walczyć, tylko to znosić. To dopiero batalia. Na przykład w stallach brat stojący na modlitwie obok ciebie, powiedzmy lewoskrzydłowy, mocno fałszuje, a prawoskrzydłowy je czosnek. Wszystko woła o dubeltówkę, gwintówkę! Ale nie mogę tego zrobić. I to jest asceza. A nie makaron z marchewką.*

Lekko i zgrabnie powiedziane, ale w mniszej codzienności trudem braterskiego życia jest nie tylko czosnek czy fałszowanie w chórze (choć i te drobiazgi powtarzane każdego dnia mogą umęczyć jak kamyk w bucie), czy szurająca różańcem na modlitwie siostra, która wyprowadzała z równowagi św. Tereskę. Inny jest zawsze inny i to częstokroć uwiera. Ponoć nawet aniołowie, gdyby byli na ziemi, to by sobie zawadzali – wyobraźcie sobie te wielkie skrzydła na zakonnych korytarzach, w kuchni, pralni…

s.E.
_______________________________________________
*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s. 41

Anioł z Nieba

Poezje

Dodano: 15 maj 2021

Z Nieba Anioł

Spłynął z Nieba Anioł zadziwiony

Zaszumiał skrzydłami, dzwoneczkiem zadzwonił

Nisko się pokłonił

„Jestem” – rzekł wzruszony

Pan Bóg nieskończony

Posłał mnie do Ciebie

Z gorącym pytaniem, odwiecznym błaganiem

„Czy oddasz Mi siebie?”

s. R.

Po co światu mnich? – gdy wstępuje osoba starsza

Z moich lektur

Dodano: 1 maj 2021

Gdy wstępuje do klasztoru osoba dojrzała wiekiem…

Święta Teresa z Lisieux wstąpiła do Karmelu, za zgodą Ojca Świętego, w wieku… 15 lat. Zresztą nie ona jedna już w tak młodym wieku marzyła o rozpoczęciu życia zakonnego, czy je rozpoczęła. Współcześnie sytuacja wygląda inaczej: z jednej strony granica wieku została znacznie przesunięta, a z drugiej, częstokroć zgłaszają się do klasztorów osoby starsze, po szkołach, studiach, często latach pracy, z pewnym doświadczeniem życiowym. To rodzi zupełnie inne problemy w ich formacji, w ich wchodzeniu w życie zakonne. Ale jak się okazuje św. Benedykt wspominał już o analogicznych sytuacjach w… XI wieku. Jak mówi o. Michał:

W regule jest specjalny rozdział przewidziany dla księży wstępujących do zakonu. Pojawia się tam pytanie, które Jezus zadał Judaszowi w ogrodzie Oliwnym: Przyjacielu, po coś przyszedł? Przecież to jest niesamowite, prawda? I każdy z nas, kto ma już jakoś ukształtowaną osobowość, pewną duchową praktykę, jakąś przeszłość mniej lub bardziej chwalebną, musi sobie takie pytanie zadać: Po co tu przyszedłem? Odpowiedź na pytanie: po co? – uzyskujemy przez eliminację fałszywych odpowiedzi albo takich, które wydają się nam słuszne.

Trzeba sobie zrobić po prostu listę. Przyszedłeś tutaj, żeby mieć spokój? Żeby pisać, czytać, być kimś znanym? Podziwianym za to, że wybrałeś takie surowe życie? Ktoś tyra i nikt go nie pochwali, a ty, gdy powiesz, że jesteś trapistą, to będzie coś?! Więc trzeba sobie zrobić listę i odpowiedzieć na pytania – oczywiście nie w ciągu jednego dnia, bo to troszeczkę trwa – po co tu jestem i co jest najważniejsze.
Jak brzmi pierwsza odpowiedź na liście?
Jestem tu po to, żeby wyzbyć się mojego fałszywego „ja”, a ono nie znosi być podległe, więc najlepiej rozciągnąć je na siatce zakonnej reguły i uznać społeczność, która mnie przyjmuje, za środowisko mojego życia, mój mikrokosmos. Ja ją w jakiś sposób oczywiście tworzę, kształtuję, ale ona była przede mną. A Pan Bóg mówi jeszcze tak: Przyszedłeś tu po to, żeby czekać na Moje objawienia, będę ci dawał pożywienie w ilości, którą uznam za wystarczającą dla ciebie. Czasem będzie go więcej, czasem będzie mniej, Czasem cię pocieszę, czasem cię nie pocieszę.

A co jest najważniejsze?
Najważniejsze jest trwanie, wierność. *

s.E.

_______________________________________________

*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s. 26-27

O procesji rezurekcyjnej

Biały welon o…

Dodano: 01 kwietnia 2021

o procesji rezurekcyjnej

Chyba każdy dorosły katolik, chociaż raz w swoim życiu był na procesji rezurekcyjnej z radością czcząc Jezusa Zmartwychwstałego. Ja przez wiele lat przed wstąpieniem, dni Świętego Triduum przeżywałam w kościele oo. Dominikanów we Wrocławiu. Tam Liturgia była zawsze wspaniale przygotowana, za oprawę muzyczną odpowiadała doskonale wyćwiczona schola, nie brakowało różnorodnych instrumentów. Czułam głębokiego ducha wiary i wyjątkowy klimat ogromnej świątyni wypełnionej po brzegi ludźmi.

Dlatego dużym przeskokiem były dla mnie pierwsze Święta w Karmelu, w naszym małym chórze, gdy siedziałam tuż przy kracie, o kilka metrów oddalona od ołtarza… Poczułam się zaproszona do bardzo bliskiej, intensywnej obecności przy Jezusie. Porywa mnie Liturgia Wielkiego Tygodnia w Karmelu (a z ta garstką osób, które modlą się z nami w kaplicy tworzymy rodzinę :))

Dziś chcę opowiedzieć o naszej procesji rezurekcyjnej. Przyznam, że bardzo mnie zaskoczyła i urzekła borneńska tradycja. I jestem pewna, że nie ma tak w żadnym innym klasztorze 🙂

Otóż, gdy nadchodzi czas procesji, kapłan z Najświętszym Sakramentem wychodzi z kaplicy, za nim idą wierni, kierują się do naszej zakonnej bramy. Tam w dwóch rzędach stoją już siostry, w białych płaszczach i z pochodniami w ręku – jako najmłodsza wraz z drugą „białą” siostrą staje u boku kapłana oświetlając monstrancję – przyboczna straż Jezusa! I w należytym porządku wszyscy ze śpiewem na ustach idziemy do figury Maryi stającej na polance w naszym ogrodzie, gdzie brzmi z głębi serc uroczyste Salve Regina. Ponieważ jest to głęboka ciemna noc, drogę znaczą nam płomienie rozstawionych zniczy oraz pochodnie sióstr.

Gdy jeszcze nad nami świeci piękny ogromny księżyc i skrzą się gwiazdy – widok zapiera dech w piersiach, ponadto jest to moment szczególnego zjednoczenia nas (sióstr z chóru) i ludzi (z kaplicy) w radości i uwielbieniu Boga, który jest pomiędzy nami zwycięski i zmartwychwstały…!!! Śmiem twierdzić, że jest to mistyczne doświadczenie 🙂

Jezus pozostał z nami na zawsze!

ALLELUJA!

            „Miłość rozpala we Mnie pragnienie, by stać się pokarmem dla dusz, albowiem zostałem między ludźmi nie tylko po to, aby żyć z doskonałymi, ale aby podtrzymać słabych i żywić maluczkich. Ja przyczynie się do ich wzrostu i Ja ich umocnię. Ich dobre pragnienia będą Moja pociechą, ich nędza miejscem Mego wypoczynku”.

(z: Wezwanie do miłości. Zapiski objawień Pana Jezusa Józefie Menendez zakonnicy Najświętszego Serca Jezusa.)

 

s. T

 

 

KORONKA DO ŚW. JÓZEFA PATRONA ŻYCIA DUCHOWEGO

Rozmaite tematy

Dodano: 19 marca 2021

swjozef

KORONKA DO ŚW. JÓZEFA PATRONA ŻYCIA DUCHOWEGO

Nazaret to codzienność, praca, zwyczajność, troski i radości, ale wszystko przeżywane w obecności Jezusa i Maryi. Tak właśnie żył św. Józef i takiego życia chce nas uczyć. Zapraszamy do wspólnej Koronki poświęcając każdy dzień innemu aspektowi Józefowej codzienności i zapraszając Go w te właśnie przestrzenie naszego życia: natchnień i spotkań z Bogiem, życia modlitwy i pracy, rodziny i bliskich, słabości i choroby, wytrwałości w podjętych zobowiązaniach, aż po bezpieczną śmierć w ramionach Jezusa, Maryi i Józefa.

Niedziela – Tajemnica 1. Zwiastowanie św. Józefowi

„Józefie, Synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, Twej Małżonki…” (Mt 1,20b)


Poniedziałek – Tajemnica 2. Zaślubiny Maryi i Józefa

„Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański, wziął swą Małżonkę do siebie…” (Mt 1,24)


Wtorek – Tajemnica 3. Narodziny Jezusa

„Pasterze udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie…” (Łk 2,16)


Środa – Tajemnica 4. Ojcostwo Józefa

„Jezus był, jak mniemano, synem Józefa…” (Łk 3,23b)


Czwartek – Tajemnica 5. Św. Józef – człowiek ciężkiej pracy

„Skąd u Niego ta mądrość i cuda, czyż nie jest On synem cieśli?…” (Mt 13,54b – 55a)


Piątek – Tajemnica 6. Św. Józef Opiekun Rodziny i Kościoła

„Józef wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę, i udał się do Egiptu…” (Mt 2,14)


Sobota – Tajemnica 7. Św. Józef do końca oddany Bogu aż po śmierć

„Sługo dobry i wierny, wejdź do radości Twego Pana…” (Mt 25,21)


Święty Józefie – módl się za nami!

Koronka do św. Józefa z różańcem – do nabycia – tutaj

Patron płodnego milczenia

Z moich lektur

Dodano: 15 marzec 2021

Patron płodnego milczenia

 

Byłam zdziwiona, gdy w tradycyjnej litanii do św. Józefa nie znalazłam wezwania zawierającego jego charakterystyczny przecież rys: milczenie, dobre milczenie. Pomyślałam też, że byłby doskonałym patronem nowicjuszy, którzy, by nauczyć się słuchać, rozumieć, podjąć nowe życie, muszą się nauczyć dobrze milczeć. Wiem jednak doskonale, że nawet w kontemplacyjnym klasztorze można rozmawiać bez przerwy nie otwierając nawet ust: wzrokiem, uśmiechem, miną, gestem, korzystając z umownych znaków, ale także całym wewnętrznym hałasem w sobie samym. Milczenie warg to dopiero początek, choć oczywiście konieczny, a równocześnie ważny krok ku milczeniu umysłu i otwarciu się na dar milczenia serca. A milczące serce, to serce kochające i słuchające, strzegące w sobie każdego słowa, jakie Bóg w nim zasiał. Milczenie warg, to faktycznie czasem twarda lekcja dla nowicjuszy, ale milczenie umysłu i serca, dobre milczenie otwarte na każde słowo Boga i bliźniego, to szkoła, która nie kończy się z nowicjatem, z której się nie wyrasta nigdy. Dlatego, myślę, warto poddać się także w tym wymiarze wewnętrznego życia wstawiennictwu Patrona dobrego milczenia – Józefa.

Józef milczący nie jest «milczkiem». Milczy nie dlatego, że lękliwie wycofuje się przed nowymi wyzwaniami, nie dlatego, że się izoluje i ucieka od odpowiedzi, od spotkań, albo dlatego, że się zamyka w swoim świecie, obraża czy buntuje. To prawda, istnieje milczenie negatywne, które może być dla człowieka destruktywne, jest rodzajem agresji wyrażanej pasywnie. «Można milczeć i milczeniem kogoś ranić» – pisał Jan Twardowski.
Milczenie Józefa jest inne. Nie jest pasywne. Jest niezwykle płodne. (…) Milczy, aby zostawić w sobie przestrzeń dla Boga, która nie będzie zajęta jego słowami. Józef we dnie i w nocy wycofuje się ze swoimi słowami, aby zrobić miejsce Bogu, który mówi. Ciągłe milczenie Józefa zwraca uwagę na jego nieustanne słuchanie.*

Ach, zapomniałabym dodać: obrałam świętego Józefa nie tylko jako patrona dobrego milczenia, ale także jako patrona dobrego słuchania, czyli płodnego milczenia, które pozwala przyjętemu słowu dojrzewać i przynosić owoc…

s. E.

______________________________________________________________

*Krzysztof Wons SDS, Cały sprawiedliwy – lectio divina z Józefem z Nazaretu, Wydawnictwo Salwator, Kraków 2016, s.28-30.