Echo modlitwy i życia, czyli mini czytelnia karmelitańska, w której znaleźć można drobne okruchy słów, myśli, czy refleksji naszych sióstr, które udało się wyciągnąć z karmelitańskich szuflad. Niektóre teksty powstały jakby mimochodem, zrodziły się w sercu podczas modlitwy, zwyczajnej codziennej pracy, inne są echem głębszej refleksji, lektury Biblii, smakowania i wnikania w glebę codzienności. Będą tu zatem poezje, nowicjackie odkrycia pod tytułem: biały welon o…, biblijne migawki pisane słowem i obrazem, echo lektur, rozmaite tematy związane z wydarzeniami życia, czy inne jeszcze teksty… na tle zdjęć wykonanych przez nasze siostry. Tutaj też, w zakładce muzyka, zbierać będziemy to, co ukazało się na naszej stronie w dźwiękowej formie.

SŁOWO

Zimowa kolęda

Poezje

Dodano: 15 stycznia 2020

Zimowa kolęda

Kołyszą się nocą zimową
Płatki śniegowe nad głową
Mama Niemowlę kołysze
A ja kołysankę Mu piszę

Kołysze się księżyc na niebie
I liść się kołysze na drzewie
I okręt co płynie po morzu
Kołysze się jak ptak w przestworzu

Kołysze się zboże na polu
Co chlebem się stanie na stole
I ja Ciebie Jezu kołyszę,
By słowo Twe w sercu usłyszeć

Świat stary zaś, cały się chwieje
Wraz z ludźmi, co zmienni jak trawa
I tylko ten Bóg, co w kołysce
Stałą miłością nas zbawia

s. R.

1 stycznia 2020

Z moich lektur

Dodano: 01 stycznia 2020

W kwartalniku Sióstr Wspomożycielek, które poprosiły o możliwość zamieszczenia naszej ikony przedstawiającej Maryję Matkę Pojednania (patronuje Ona naszemu klasztorowi, a wspomnienie i odpust przypadają właśnie na 1 stycznia, święto Bożej Rodzicielki), z miłym zaskoczeniem przeczytałam refleksję Pana Grzegorza Sokołowskiego na temat tejże ikony. Spojrzenie kogoś, kto nie wiedząc jak się rodziła idea wezwania naszego Karmelu i ikony je wyrażającej, a widzi jedynie wizerunek Maryi, ma swoistą świeżość i w konsekwencji ubogaca nasze patrzenie na Patronkę naszego Karmelu – Maryję. Wierzę, że ubogaci i zainspiruje także Was do przylgnięcia wraz z Maryją do krzyża Jezusa, szczególnie tego, który spotykamy na drogach naszej codzienności…

Matka Boża Pojednania – Orantka

Wśród trudów codzienności i cierpień ludzkiego życia, trzeba nauczyć się nie tylko krzyż przyjmować, ale także obejmować i przytulać. Będzie to jednocześnie lekcja przyjmowania bólu, który nie zostanie zmarnowany, lecz przyniesie owoce. Takiej czułości uczy nas przedstawiona na ikonie Matka Boża Orantka.

Nie jest to tradycyjne przedstawienie Maryi (…). Tutaj w postać Matki Bożej wpisany jest krzyż. To bardzo wymowne. Cierpienie Jezusa jest także cierpieniem Jego Matki. Nie towarzyszy Ona Synowi tylko zewnętrznie. Ból, który odczuwa Jezus umierając na krzyżu, jest także bólem Maryi. (…)

Gwoździe, które przebiły ręce i nogi Jezusa, przebiły także duszę i serce Jego Matki. Maryja jest pierwszą osobą, która w swoim ciele nosi konanie Jezusa. Przyjmuje je z godnością, a przez swoją postawę uczy także nas reakcji na doświadczenie cierpienia – bez buntu, krzyku, niezgody (…). „Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiało się w naszym ciele” (2 Kor, 4,10) – przypomina święty Paweł. Nic jednak nie kończy się na umieraniu i śmierci, jeśli zanurzone zostaje w śmierci Chrystusa. Jeżeli łączymy nasz ból i umieranie z konaniem Pana, nasze ciało przeznaczone zostaje do chwalebnego zmartwychwstania, ale też już teraz, w naszym doczesnym życiu objawia się w nim życie Jezusa. Maryja umiała to czynić w sposób doskonały, co obrazowo przedstawia ikona. Zjednoczenie dwóch istnień i dwóch cierpień jest zjednoczeniem, które prowadzi nie do śmierci, ale do życia. Pragnienie życia jest zakorzenione także w nas, a jego gwarancja wypływa właśnie z krzyża, który powinniśmy przyjąć i wpisać w nasze ciało. Wówczas przyniesie owoce.

Na wizerunku Matki Bożej zwraca też uwagę gest podniesionych dłoni. To kolejne metaforyczne odniesienie do lekcji przyjmowania cierpienia. W doświadczeniu bólu nie należy rezygnować z kontaktu z Bogiem. Być może wszystko wtedy będzie w nas wołać, że lepiej się oddalić, porzucić pobożne praktyki i wszystko będzie wskazywać, że Bóg nas opuścił i jest odległy, ale właśnie wtedy szczególnie potrzebujemy modlitwy. Ona przekona nas o bliskości Boga. Maryja unosi swe dłonie w modlitewnym geście wzywającym Bożej pomocy, szuka umocnienia i pokrzepienia w górze, u Stwórcy, bo wie, że tam jest Jej siła, która płynie z wysoka. Powraca tu starotestamentowy obraz Mojżesza, którego wojska odnosiły zwycięstwo nad Amalekitami, dopóki Mojżesz trzymał ręce w górze. Gdy zaś je opuszczał, natychmiast zaczynał przegrywać (por. Wj 17,8-16). To konkretne wskazanie, że w doświadczeniu trudności i cierpienia będziemy silni i wygramy, dopóki zachowamy modlitewną łączność z Panem i nie utracimy ufności w Jego pomoc. Moment zwątpienia i rezygnacji jest też momentem naszej przegranej. (…)

Przyjrzyjmy się jeszcze przez moment temu wizerunkowi. Na błękitnym tle krzyża dostrzeżemy delikatne promienie, które wychodzą w naszym kierunku. To promienie łask wyjednanie nam przez Mękę i Śmierć Jezusa. Wypływają one z głębi całego Jego cierpienia, ale na tej ikonie przypominają o prawdzie, że Maryja jest pośredniczką łask i one wypływają też z Jej Serca, bo Ona była zjednoczona z Jezusem na krzyżu.

Te łaski mają więc źródło w dwóch Sercach: Matki i Syna. Maryja w pewien sposób niesie krzyż, na tym wizerunku dosłownie niesie go na sobie, jest z nim zjednoczona. (…)

Ważne jest także to, że postacie Matki Bożej Bolesnej i Jezusa na krzyżu przedstawione zostały na złotym tle. Każde cierpienie ma wartość w oczach Boga. Jeżeli jest Jemu ofiarowane, staje się czymś drogocennym, jak złoto. (…) Ten niezwykły wizerunek może nam przypomnieć i nauczyć nas zjednoczenia z krzyżem, przylgnięcia do niego, a przede wszystkim odnalezienia wartości w cierpieniu. Z niego mogą wynikać łaski, które są złotem w oczach Boga…*

*Grzegorz Sokołowski, Matka Boża Pojednania. Orantka, w: Do Domu Ojca XIX (2019) nr 3, s. 42-44.

Przyjdź!

Karmelitańskie pisanki

Dodano: 15 grudnia 2019

Przyjdź!

Czy przyjdziesz do mnie w królewskiej szacie,

w zawoju męża, co czeka na gody,

czy w stroju innym – ubogim i zwykłym…

Czy w mroku nocy, czy w blasku poranka,

powitam Cię, Panie.

Czy ujrzę Ciebie i głos posłyszę,

czy wiara pozna Twe milczące bycie…

Przyjdź do mnie, Jezu,

przyjdź i bądź ze mną!

s.B.

Marana Tha!

Nabrzmiało łaską Morze

Poezje

Dodano: 01 grudnia 2019

Nabrzmiało łaską Morze
Czas drży nadzieją spełnienia
Ty jesteś Słowem Boże
Źródłem każdego istnienia

Czas się  Słowem wypełnił
A Morzem czasu krawędzie
Słowo stało się Ciałem
Morze rozlało się wszędzie

Tyś Krwią w kielichu winnym
Na sianie dzisiaj złożony
Opłatkiem białym na ustach
Boże mój w czasie Wcielony

s.R.

o stalce

Biały welon o…

Dodano: 15 listopada 2019

o stalce

Pisałam już o „kąciku modlitewnym” w celi, teraz chciałabym wspomnieć o analogicznym miejscu w chórze (innymi słowy w naszej kaplicy), a określa je pojęcie stalka.
Stalka – to termin, którego przed wstąpieniem do Karmelu nie znałam, chyba mogę powiedzieć, że to „mebel” stanowiący punkt orientacyjny w chórze, który wyznacza przestrzeń dla mnie i mojej modlitwy osobistej i wspólnotowej. Każdej siostrze zostaje ona przydzielona od pierwszego dnia jej zakonnego życia.
Nasz chór nie posiada ławek, klęczników, krzeseł, ale w dwóch rzędach pod ścianami stoją omawiane drewniane siedziska. Zawierają w sobie, jak pufa, półkę, do której możemy schować brewiarz, śpiewnik czy inne podręczne „akcesoria modlitewne”. Na nich siedzimy lub przy nich klęczymy podczas modlitwy (bezpośrednio na podłodze), każda siostra przy „swojej”.

Stalka jest tak skonstruowana, aby móc siedzieć zależnie od potrzeby, albo przodem do tabernakulum (w trakcie Eucharystii), albo bokiem do kraty, a twarzami do siebie (w trakcie odmawiania oficjum). Jej funkcjonalność służy zjednoczeniu naszych serc i ust, które podczas wspólnej liturgii wysławiają Boga. To symbol, który uczy mnie, że w niebie będę we wspólnocie wielu ludzi wspólnie uwielbiających Boga, że Bóg słucha tych „dwóch i trzech” zebranych w Jego imię. I doświadczam tego, jak „ciągnie” mnie modlitwa osób, które są obok mnie… Nawet, gdy każda z nas modli się w ciszy, jesteśmy razem przed Bogiem, „bo nikt z nas nie jest samotną wyspą”, choć do samotności (rozumianej, jako wyłączność dla Boga) jesteśmy powołane…

Potrzebujemy siebie nawzajem, nikt w Kościele nie jest singlem.

Ponadto ten wyznaczony w chórze kawałek podłogi, jest antycypacją „mieszkania”, które Jezus przygotował dla mnie w niebie. Uświadamia mi, że Bóg stworzył mnie dla siebie, chce mnie mieć przy sobie, chce mnie słuchać, chce na mnie patrzeć i dziś uczy mnie bycia z Nim – czyli po prostu kontemplacji i komunii… Tutaj daje mi czas na dojrzewanie do spotkania z Nim twarzą w twarz…

Cieszę się, że każdy ma swoje miejsce w Kościele, tu na ziemi i w niebie: oby żadne z nich nie pozostało puste, opuszczone, odrzucone…

„Od spotkania ze Mną twarzą w twarz dzieli cię nie tyle odległość czasu, co odległość dojrzałości twojej, której czas pobytu na ziemi jest podporządkowany. W dojrzewaniu nie przekroczysz granicy, jaka została ci dana w zaistnieniu twoim. Możesz ją osiągnąć jedynie przez wypełnienie woli Mojej. Pełnia Miłości do jakiej cię uzdolniłem – oto wola Moja. Oto dojrzałość twoja, która wyznaczy kres wędrówki twojej poprzez życie na ziemi.
Stworzyłem ci warunki ułatwiające odosobnienie, aby wędrówka twoja skierowała się do wnętrza duszy, gdzie poznawać będziesz istotę istnienia twojego we Mnie”.

(z: „Słowo pouczenia” A. Lenczewskiej)

s. T.

Nowenna do św. Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej

Nowenny

Dodano: 28 października 2019

NOWENNA DO ŚW. ELŻBIETY OD TRÓJCY ŚWIĘTEJ

29.10 – 8.11

Z ELŻBIETĄ – POWRÓT DO CENTRUM NASZEJ DUSZY – GDZIE MIESZKA BÓG

Źródło: karmel.pl

WSTĘP

Elżbieta urodziła się 18 lipca 1880 r. w obozie wojskowym we wsi Avor, niedaleko Bourges, gdzie stacjonował oddział kapitana Franciszka Józefa Catez, jej ojca. Cztery dni później została ochrzczona przez kapelana wojskowego, ks. Chaboisseau. W roku 1901 wstąpiła do klasztoru karmelitanek bosych w Dijon. Przyjęła imię zakonne Elżbiety od Trójcy Przenajświętszej. Wśród cierpień wewnętrznych i chorób żyła „ku chwale majestatu” Trójcy Świętej obecnej w jej duszy. W tajemnicy zamieszkiwania Boga w duszy znalazła swoje „niebo na ziemi” i w ten sposób przeżywała swe posłannictwo w Kościele. Do ojczyzny „światła, miłości i życia” odeszła 9 listopada 1906 roku, w wieku dwudziestu sześciu lat. Beatyfikował ją papież Jan Paweł II w roku 1984, a kanonizował papież Franciszek w roku 2016.

Zaproszenie

Dzień I – Niebo całe, przez chrzest, obecne w duszy naszej

Dzień II – Pragnienie Boga, by mieszkać w nas

Dzień III – Zejdź prędko – zejść z powierzchni życia, by wejść w głębię serca

Dzień IV – Zamilknąć, by usłyszeć

Dzień V – Obecność Boga w codzienności

Dzień VI – Wierzyć, by pozwolić Bogu działać w nas

Dzień VII – Cierpienie, które staje się krzyżem i skutecznym wstawiennictwem

Dzień VIII – Maryja – „Virgo Fidelis” – Panna wierna

Dzień IX – Niebo już tu na ziemi

Zakończenie

Truskawkowe serce

Poezje

Dodano: 15 października 2019

Jest do głębi dojrzała
wcale nie spóźniona
jak wrześniowa truskawka
co ją znalazłam wczoraj

Nie przychodzi nie w porę
lecz zaskoczy nas czasem
barwą ognia rozpali
upoi słodyczy smakiem

Miłosierdzia kształtem
zadziwi nas wielce
Miłość o miłość prosi
truskawkowym sercem

s.M.

Niczym roślina

Z moich lektur

Dodano: 01 października 2019

…niczym roślina, która pnie się po ciemku ku górze –
– czyli o modlitwie niewierzących

Zatrzymał moją uwagę fragment książki Irénée Hausherr, który Henri Caffarel umieścił w swoich Listach o modlitwie:

„Tylko istoty obdarzone rozumem mogą się modlić, czyż jednak psalmista nie mówi o «pisklętach kruka, które wołają do Boga»? «Poezja!» – mógłby odpowiedzieć św. Tomasz z dużą dozą pogardy oschłego logika. Udzielił jednak znacznie głębszej odpowiedzi. Tak, komentuje, pisklęta kruka modlą się po swojemu, z powodu «naturalnego pragnienia, za którego sprawą wszystkie rzeczy dążą do Bożej dobroci». Wszystkie rzeczy dążą do Boga i w tym sensie można powiedzieć, że wszystkie rzeczy się modlą. Różnica w modlitwie między istotami rozumnymi a istotami pozbawionymi rozumu wynika jedynie ze świadomości zdolnej do refleksji oraz z wolności. Pragnienie Boga, głuche i uśpione w istotach niższych, a w nas charakteryzujące się świadomością i wolą, to jeden i ten sam, konieczny ruch, który wszystkie rzeczy łącznie, a zarazem każdą z nich osobno, unosi ku ich pierwszemu źródłu, będącemu jednocześnie ich celem ostatecznym.

W porządku naturalnym jest to najgłębsza przyczyna naszej modlitwy: czy tego chcemy, czy nie, samo nasze istnienie jest modlitwą. Zależni od Boga przez wzgląd na nasze korzenie, wyciągając się ku Niemu niczym roślina, która pnie się po ciemku ku górze, wiedziona istotną potrzebą, by napotkać promień słońca, stale się modlimy, niejako nieświadomie, dopóki nasz głód Boga nie zostanie zaspokojony na miarę jego intensywności – a świadoma modlitwa jest tylko uzmysłowieniem sobie przez rozum i potwierdzeniem przez wolę tego głębokiego dążenia”.

Zatrzymał mnie ten fragment, bo potwierdził i nazwał ten wewnętrzny dynamizm, jaki zauważam przy spotkaniach z moimi niewierzącymi przyjaciółmi. Skoro odkrywają, a czasem boleśnie doświadczają, tęsknoty i pustki na głębinach serca, dążą do pełni życia, do szczęścia, któremu, ja to wiem, na imię Bóg, mogę tym ich tęsknotom i pragnieniom nadać kierunek, zaadresować precyzyjniej niż ich szukanie po omacku na to pozwala. Mogę ich tęsknotą wołać do Boga – niczym roślina, która pnie się po ciemku ku górze…

Czy nie zarzuci mi ktoś, gdy przeczyta te słowa, że panoszę się nieproszona w przestrzeni ich serca…? Miłość mnie usprawiedliwia, daje cierpliwość i nadzieję, że któregoś dnia to niewyrażone pragnienie stanie się wyrażone, gdy odkryte zostanie sekretne znaczenie tego przyciągania i w ich sercach zabrzmią słowa: „Ty jesteś moim umiłowanym dzieckiem. Czekam na ciebie. Pragnę Cię. Zdaj się na to prawo ciężkości, a wpadniesz w moje ramiona”.

(Henri Caffarel, Nowe listy o modlitwie, Wydawnictwo Promic, Warszawa 2015, s. 18-19.)

s. E.

Jak Cię szukać?

Karmelitańskie pisanki

Dodano: 15 września 2019

jak-cie-szukac

o kracie

Biały welon o…

Dodano: 1 września 2019

o kracie

Zwykle to właśnie krata wzbudza najwięcej emocji u osób, które przychodzą do naszego klasztoru. Odbierana jest negatywnie. Gdy jeszcze przed wstąpieniem, czy już tu, w Karmelu, przyszło mi dyskutować z niektórymi osobami, które wręcz nie akceptują takiej formy życia, nie udało mi się podać żadnych zadowalających je argumentów przemawiających za jej sensownością (w Karmelu w Krakowie, nie dość, że kraty są podwójne, to jeszcze z kolcami!). I chyba się nie da… „Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Kto może pojąć, niech pojmuje!”. (Mt 19,11)

Ciągle odkrywam znaczenie i piękno tego znaku, i gdy kiedyś spotkałam się w naszej rozmównicy z grupą dzieci z oazy, które pytały: „po co?”, przyszło mi na myśl: „bo to jest nasza obrączka ślubna” (my nie nosimy obrączek tak jak siostry z innych zgromadzeń po ślubach wieczystych, czy małżonkowie).
Kto nosi obrączkę – ten wszystkim daje do zrozumienia, że jest „zajęty”, do kogoś „należy”, komuś jest wierny, kogoś kocha najbardziej… Dla nas i dla świata krata jest znakiem naszego całkowitego oddania Bogu i miłości, która pragnie być coraz większa i głębsza, aż przekroczy wszystkie kategorie i ramki, ograniczenia i ciasnoty, egoistyczne i hedonistyczne „ja”, aż obejmie wszystkich i wszystko oddając się całkowicie Jedynemu. Poza tym z naszej perspektywy – to nie my jesteśmy za kratą… 🙂
Choć jesteśmy zamknięte, jak Jezus w tabernakulum, to jednak naszym celem jest otwarcie i dostępność, tak jak On chce być dla wszystkich. Swoją modlitwą pragniemy dotrzeć do każdego miejsca na kuli ziemskiej i do każdej ludzkiej duszy, by nieść jej „Światło”.

„Twoje życie ma być w całości ofiarą, którą Ja się posłużę według Mojej woli. Nie zatrzymuj się na własnych odczuciach i tęsknotach. Należysz do Mnie i tylko we Mnie możesz odnaleźć cel i sens wszystkiego – całej twojej doczesności i wieczności.
Promienie Mojej Miłości nie mogą dotrzeć na ziemię, jeśli nie ma serc, które są bramą łączącą Niebo z ziemią. Przez ludzkie serca ratuję i zbawiam inne serca zranione śmiertelnie. Nie myśl o sobie, dziecko Moje – myśl o Mojej Krwi i braciach twoich. O radości zwycięstwa i o pokoju Nieba, które nadchodzi poprzez ciemności obecnego czasu. Módl się i błogosław zwłaszcza te dzieci Moje, które konają w szponach zła, aby dotarło do nich Światło ocalenia”.

(z: „Słowo pouczenia” A. Lenczewskiej)

s. T