Mini czytelnia Mini czytelnia Mini czytelnia Mini czytelnia Mini czytelnia

Echo modlitwy i życia, czyli mini czytelnia karmelitańska, w której znaleźć można drobne okruchy słów, myśli, czy refleksji naszych sióstr, które udało się wyciągnąć z karmelitańskich szuflad. Niektóre teksty powstały jakby mimochodem, zrodziły się w sercu podczas modlitwy, zwyczajnej codziennej pracy, inne są echem głębszej refleksji, lektury Biblii, smakowania i wnikania w glebę codzienności. Będą tu zatem poezje, nowicjackie odkrycia pod tytułem: biały welon o…, biblijne migawki pisane słowem i obrazem, echo lektur, rozmaite tematy związane z wydarzeniami życia, czy inne jeszcze teksty… na tle zdjęć wykonanych przez nasze siostry. Tutaj też, w zakładce muzyka, zbierać będziemy to, co ukazało się na naszej stronie w dźwiękowej formie.

SŁOWO

O procesji rezurekcyjnej

Biały welon o…

Dodano: 01 kwietnia 2021

o procesji rezurekcyjnej

Chyba każdy dorosły katolik, chociaż raz w swoim życiu był na procesji rezurekcyjnej z radością czcząc Jezusa Zmartwychwstałego. Ja przez wiele lat przed wstąpieniem, dni Świętego Triduum przeżywałam w kościele oo. Dominikanów we Wrocławiu. Tam Liturgia była zawsze wspaniale przygotowana, za oprawę muzyczną odpowiadała doskonale wyćwiczona schola, nie brakowało różnorodnych instrumentów. Czułam głębokiego ducha wiary i wyjątkowy klimat ogromnej świątyni wypełnionej po brzegi ludźmi.

Dlatego dużym przeskokiem były dla mnie pierwsze Święta w Karmelu, w naszym małym chórze, gdy siedziałam tuż przy kracie, o kilka metrów oddalona od ołtarza… Poczułam się zaproszona do bardzo bliskiej, intensywnej obecności przy Jezusie. Porywa mnie Liturgia Wielkiego Tygodnia w Karmelu (a z ta garstką osób, które modlą się z nami w kaplicy tworzymy rodzinę :))

Dziś chcę opowiedzieć o naszej procesji rezurekcyjnej. Przyznam, że bardzo mnie zaskoczyła i urzekła borneńska tradycja. I jestem pewna, że nie ma tak w żadnym innym klasztorze 🙂

Otóż, gdy nadchodzi czas procesji, kapłan z Najświętszym Sakramentem wychodzi z kaplicy, za nim idą wierni, kierują się do naszej zakonnej bramy. Tam w dwóch rzędach stoją już siostry, w białych płaszczach i z pochodniami w ręku – jako najmłodsza wraz z drugą „białą” siostrą staje u boku kapłana oświetlając monstrancję – przyboczna straż Jezusa! I w należytym porządku wszyscy ze śpiewem na ustach idziemy do figury Maryi stającej na polance w naszym ogrodzie, gdzie brzmi z głębi serc uroczyste Salve Regina. Ponieważ jest to głęboka ciemna noc, drogę znaczą nam płomienie rozstawionych zniczy oraz pochodnie sióstr.

Gdy jeszcze nad nami świeci piękny ogromny księżyc i skrzą się gwiazdy – widok zapiera dech w piersiach, ponadto jest to moment szczególnego zjednoczenia nas (sióstr z chóru) i ludzi (z kaplicy) w radości i uwielbieniu Boga, który jest pomiędzy nami zwycięski i zmartwychwstały…!!! Śmiem twierdzić, że jest to mistyczne doświadczenie 🙂

Jezus pozostał z nami na zawsze!

ALLELUJA!

            „Miłość rozpala we Mnie pragnienie, by stać się pokarmem dla dusz, albowiem zostałem między ludźmi nie tylko po to, aby żyć z doskonałymi, ale aby podtrzymać słabych i żywić maluczkich. Ja przyczynie się do ich wzrostu i Ja ich umocnię. Ich dobre pragnienia będą Moja pociechą, ich nędza miejscem Mego wypoczynku”.

(z: Wezwanie do miłości. Zapiski objawień Pana Jezusa Józefie Menendez zakonnicy Najświętszego Serca Jezusa.)

 

s. T

 

 

KORONKA DO ŚW. JÓZEFA PATRONA ŻYCIA DUCHOWEGO

Rozmaite tematy

Dodano: 19 marca 2021

swjozef

KORONKA DO ŚW. JÓZEFA PATRONA ŻYCIA DUCHOWEGO

Nazaret to codzienność, praca, zwyczajność, troski i radości, ale wszystko przeżywane w obecności Jezusa i Maryi. Tak właśnie żył św. Józef i takiego życia chce nas uczyć. Zapraszamy do wspólnej Koronki poświęcając każdy dzień innemu aspektowi Józefowej codzienności i zapraszając Go w te właśnie przestrzenie naszego życia: natchnień i spotkań z Bogiem, życia modlitwy i pracy, rodziny i bliskich, słabości i choroby, wytrwałości w podjętych zobowiązaniach, aż po bezpieczną śmierć w ramionach Jezusa, Maryi i Józefa.

Niedziela – Tajemnica 1. Zwiastowanie św. Józefowi

„Józefie, Synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, Twej Małżonki…” (Mt 1,20b)


Poniedziałek – Tajemnica 2. Zaślubiny Maryi i Józefa

„Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański, wziął swą Małżonkę do siebie…” (Mt 1,24)


Wtorek – Tajemnica 3. Narodziny Jezusa

„Pasterze udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie…” (Łk 2,16)


Środa – Tajemnica 4. Ojcostwo Józefa

„Jezus był, jak mniemano, synem Józefa…” (Łk 3,23b)


Czwartek – Tajemnica 5. Św. Józef – człowiek ciężkiej pracy

„Skąd u Niego ta mądrość i cuda, czyż nie jest On synem cieśli?…” (Mt 13,54b – 55a)


Piątek – Tajemnica 6. Św. Józef Opiekun Rodziny i Kościoła

„Józef wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę, i udał się do Egiptu…” (Mt 2,14)


Sobota – Tajemnica 7. Św. Józef do końca oddany Bogu aż po śmierć

„Sługo dobry i wierny, wejdź do radości Twego Pana…” (Mt 25,21)


Święty Józefie – módl się za nami!

Koronka do św. Józefa z różańcem – do nabycia – tutaj

Patron płodnego milczenia

Z moich lektur

Dodano: 15 marzec 2021

Patron płodnego milczenia

 

Byłam zdziwiona, gdy w tradycyjnej litanii do św. Józefa nie znalazłam wezwania zawierającego jego charakterystyczny przecież rys: milczenie, dobre milczenie. Pomyślałam też, że byłby doskonałym patronem nowicjuszy, którzy, by nauczyć się słuchać, rozumieć, podjąć nowe życie, muszą się nauczyć dobrze milczeć. Wiem jednak doskonale, że nawet w kontemplacyjnym klasztorze można rozmawiać bez przerwy nie otwierając nawet ust: wzrokiem, uśmiechem, miną, gestem, korzystając z umownych znaków, ale także całym wewnętrznym hałasem w sobie samym. Milczenie warg to dopiero początek, choć oczywiście konieczny, a równocześnie ważny krok ku milczeniu umysłu i otwarciu się na dar milczenia serca. A milczące serce, to serce kochające i słuchające, strzegące w sobie każdego słowa, jakie Bóg w nim zasiał. Milczenie warg, to faktycznie czasem twarda lekcja dla nowicjuszy, ale milczenie umysłu i serca, dobre milczenie otwarte na każde słowo Boga i bliźniego, to szkoła, która nie kończy się z nowicjatem, z której się nie wyrasta nigdy. Dlatego, myślę, warto poddać się także w tym wymiarze wewnętrznego życia wstawiennictwu Patrona dobrego milczenia – Józefa.

Józef milczący nie jest «milczkiem». Milczy nie dlatego, że lękliwie wycofuje się przed nowymi wyzwaniami, nie dlatego, że się izoluje i ucieka od odpowiedzi, od spotkań, albo dlatego, że się zamyka w swoim świecie, obraża czy buntuje. To prawda, istnieje milczenie negatywne, które może być dla człowieka destruktywne, jest rodzajem agresji wyrażanej pasywnie. «Można milczeć i milczeniem kogoś ranić» – pisał Jan Twardowski.
Milczenie Józefa jest inne. Nie jest pasywne. Jest niezwykle płodne. (…) Milczy, aby zostawić w sobie przestrzeń dla Boga, która nie będzie zajęta jego słowami. Józef we dnie i w nocy wycofuje się ze swoimi słowami, aby zrobić miejsce Bogu, który mówi. Ciągłe milczenie Józefa zwraca uwagę na jego nieustanne słuchanie.*

Ach, zapomniałabym dodać: obrałam świętego Józefa nie tylko jako patrona dobrego milczenia, ale także jako patrona dobrego słuchania, czyli płodnego milczenia, które pozwala przyjętemu słowu dojrzewać i przynosić owoc…

s. E.

______________________________________________________________

*Krzysztof Wons SDS, Cały sprawiedliwy – lectio divina z Józefem z Nazaretu, Wydawnictwo Salwator, Kraków 2016, s.28-30.

Po co światu mnich? – dzwonki

Z moich lektur

Dodano: 1 marca 2021

Po co światu mnich? – taki tytuł nosi książka, rozmowa z polskim trapistą żyjącym we Francji, ojcem
Michałem Zioło. Po prawie 400 stronicową książkę nie każdy zainteresowany w jakiejś mierze życiem
mniszym sięgnie, ale przy krótkich wpisach, jakie zamierzam umieszczać przez jakiś czas na stronie
naszej czytelni, może zatrzyma się więcej osób, zastanawiających się, co oni tam za tymi kratami
robią: co, jak, dlaczego, po co i dla kogo…? To ostatnie pytanie może jest najprostsze, bo to Bóg jest
źródłem, celem i usprawiedliwieniem naszego ukrytego życia, ale pozostałe wciąż są otwarte. Co na
nie odpowiada swoim rozmówcom o. Michał Zioło, znany niegdyś dominikanin, a od ponad
dwudziestu lat ukryty w wielkim prowansalskim opactwie Notre-Dame d’Aiguebelle trapista…?

Po co te dzwony i wczesne wstawanie w klasztorze?   – o tym są pierwsze rozmowy, pierwsze zapisy.
W sumie nic dziwnego, to uderza mieszkających w klasztorze jako pierwsze: przecież tu ciągle coś
gdzieś dzwoni i to od świtu… Głos dzwonu przychodzi do nas z góry, czasami jak piorun, wcale nie jest dyskretny, to informacja dla nas, że zaraz będzie przechodził Ktoś cichy i pokornego serca i warto oddać Mu chwałę. I zrobić Mu przyjemność. Jest to też znak dla ludzi, że jesteśmy i czuwamy. Poza tym, jak świat światem, nigdy nie słyszano, a Biblia o tym zaświadcza, żeby Izrael gromadził się sam.

To Bóg gromadzi swój lud. Jego głos. (…) Jeżeli sobie odmawiam snu i zaczynam czuwanie, to chcę przez to pokazać, że jest Ktoś, dla Kogo warto z tego snu zrezygnować. Kiedy dwoje zakochanych ludzi nie może się ze sobą rozstać i przedłużają ten moment, ile tylko się da, to nikt się nie dziwi. Każdy powie: To normalne, oni się kochają. A kiedy mówimy o Panu Bogu, to zaraz pytamy: A dlaczego wstajemy tak wcześnie? A czemuma to służyć? Jeśli w klasztorze wszystko zostanie zracjonalizowane, to należy zamknąć klasztor i się rozejść.
Modląc się czuwamy nad tymi, którzy śpią, a przede wszystkim z tymi, którzy nie mogą spać: z chorymi, z tymi, którzy cierpią, umierają…*

*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s.17.

Wywiad

Rozmaite tematy

Dodano: 15 lutego 2021

Tym razem w naszej czytelni mniej słowa pisanego a więcej mówionego. Poniżej zamieszczamy rozmowę, która została wytransmitowana za pośrednictwem koszalińskiego Radio Plus w programie:

W rytmie życia z s. M. Elżbietą, karmelitanką z Bornego Sulinowa

„Marzyła o podróżach po świecie, potem o misjach, a wylądowała w klasztorze klauzurowym w mieście, które przez prawie 50 lat nie widniało na mapie Polski.

S. Maria Elżbieta od Trójcy Świętej z karmelu w Bornem Sulinowie była naszym gościem w programie „W rytmie życia”.

Rozmawiałyśmy o życiu w klauzurze, sile modlitwy i znaczeniu ciszy. Było też o kursie na prawo jazdy w Wiecznym Mieście”.

Wraz z Redaktor Alicją Górską – zapraszamy na to spotkanie.

Część 1

Część 2

Część 3

Część 4

Część 5

Część 6

Na dzień św. Agnieszki

Poezje

Dodano: 01 luty 2021

Na dzień św. Agnieszki

Śniadanie jemy rozmawiając
Dziś rekreacja, imieniny
Czcimy owieczkę świętą, małą
Za oknem biało, pełnia zimy

„Ten nowy paschał jest dość duży
Na mniejszym musi stać świeczniku”
W prezencie anioł spłynął – żółty
Z wosku – drobiazgów z nim bez liku

„Gdyby miał knot to by rozbłysnął
Jak serafin na górnym niebie”
Ten dzień, jak wielkie jest ognisko
Co może też rozpalić ciebie

Kilka słów życzeń: płoń, jak świeca
Moc serdeczności na półmiskach
Gesty czułości, modlitw szepty
W klasztorze imieniny są – ot wszystko

s.R.

* Imieniny w klasztorze, to dzień, w którym poprzez drobne znaki, kumuluje i objawia się miłość, jaką mamy dla siebie. A przecież dobrze jest, raz na jakiś czas, usłyszeć dobre słowa, słowa wsparcia, uznania, przyjaźni i modlitwy… Wyrywa się wtedy z serca za psalmistą: O jak dobrze i miło, gdy bracia – tudzież siostry – mieszkają razem 😊

 

 

Weź serce moje

Poezje

Dodano: 15 stycznia 2021

Weź serce moje

Weź serce moje jako poduszkę

Niech Cię ogrzeje, do snu kołysze

Niechaj Ci bajki szepce na uszko

Kiedy już usną święci Rodzice

I ja tam sobie w kącie przycupnę

      Razem z osiołkiem, co siano skubie

      I się zamyślę nad Bożym cudem

      Co tak to ludzkie plemię hołubi

Śpij słodko, Jezu w stajni ubogiej

W dziwnym orszaku, co jak Ty mały

Kruszyno droga, coś w ciele Bogiem

Coś wolał ziemię od Niebios chwały

s. R.

Rok św. Józefa

Rozmaite tematy

Dodano: 01 stycznia 2021

Rok św. Józefa

Gdy świat w huczny, radosny i, trzeba przyznać, zwykle także hałaśliwy sposób świętuje początek nowego roku – tym razem, ze względu na pandemiczne ograniczenia, pewnie ciszej, skromniej, mniej tłumnie – Kościół go ma już za sobą, bo liturgiczny początek roku to pierwsza niedziela Adwentu, gdzieś z początkiem grudnia. W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi natomiast papież Franciszek ogłosił rok św. Józefa, który potrwa do 8 grudnia 2021 roku. Nie będzie zatem nietaktem, gdy pierwszego stycznia, przy Bożej Rodzicielce, którą czcimy w Kościele, postawimy także św. Józefa, Jej Oblubieńca. Inspiracją do tego stał się podarowany nam w świątecznej poczcie obrazek, który mocno zatrzymał moją uwagę.
Nietypowa i intrygująca jest ta figura Józefa. Nie piszę świętego Józefa, bo wyobrażenie budzi wątpliwości: czy jest to Józef Egipski, czy Józef z Nazaretu?

Za tym pierwszym przemawia, w warstwie plastycznej, siedząca, frontalna pozycja postaci, właściwa dla starożytnych przedstawień, a szczególnie dla pierwszego po faraonie, którym Józef został mianowany w Egipcie. Szata zdaje się mniej semicka a bardziej egipska z zaokrągloną linią dekoltu ozdobionego prawie złoconym owalem czy przywołujący egipskie rysunki szeroki, geometryczny pas u dołu tuniki. Zastanawia też, czy rysunek u podnóża Józefowego tronu, kojarzący się z Maryją i Dzieciątkiem Jezus, to szkic tego, co miało się po czasach Józefa Egipskiego wydarzyć w historii Izraela, czy jednak Święta Rodzina tak nietypowo rozmieszczona w tej rzeźbie…?
Wydaje się, że warto spleść w jedno te dwie biblijne postaci Józefów, tak jak to robi Kościół upatrując w Józefie egipskim zapowiedź Józefa nazareńskiego, a Oblubieńcowi Maryi przypisując atrybuty i cechy starotestamentalnego Józefa.
Duże, egipsko-semickie oczy uważnie wpatrzone w odbiorcę dzieła, skupiona mina, otwarta, czujna twarz cała skierowana w stronę patrzącego. Co więcej ogromne ucho, tak właśnie: nie tylko wielkie, bo takie jest to prawe, ale lewe jest po prostu ogromne, jakby rozciągnięte nieustannym wsłuchiwaniem się, gotowością słuchania, zapewnieniem: nic mi nie umknie, słucham cię uważnie, nadstawiam ucha, pomagam sobie dłonią. A ręce też wielkie – bo tak jeden jak i drugi Józef, to byli ludzie solidnej pracy. Te dłonie mówią nam, że św. Józef nadal nie przestaje pracować dla naszego dobra, dbać o nas, starać się. Jego dłonie nie są bezczynne, ale zapracowane, wielkie i ciężkie, bo można na nie liczyć, oprzeć o nie swój zmęczony policzek, wypłakać się w nie – obejmą nas i nie puszczą… Także stopy są większe niż wymagałaby tego harmonia całej postaci. Czy to dlatego, że Józef nie umościł sobie ciepłego gniazdka w niebie, ale wciąż przemierza naszą ziemię, by pomagać…? Wzywany jest przecież, gdy mamy trudności z pracą czy jej znalezieniem, gdy ciężko przychodzi nauczyć się tego, co jest naszym zadaniem, gdy szukamy męża lub żony, gdy brakuje pieniędzy, środków do życia, domu, godnych warunków bytowania, wzywany także w ostatnich godzinach życia, jako patron dobrej śmierci, bo to Jego odchodzeniu, zgodnie z tradycją, towarzyszył Jezus.
Jeśliby przyjąć, że autor myślał wyłącznie o św. Józefie z Nazaretu, może zastanawiać takie usunięcie, umiejscowienie w dalekim tle Maryi i Jezusa. Ale z drugiej strony może to być właśnie kapitalne przedstawienie Józefa na nasze czasy, na ten rok Jemu poświęcony. Jezus i Maryja są już bezpieczni, żyjący niebem i w niebie, chociaż sami są nieustannie zaangażowani w pomoc ludziom. Święty Józef nie musi zatem ich chronić, co nie znaczy, że kocha ich mniej – wręcz przeciwnie! Teraz może chronić nas: wędrować po świecie, by być blisko każdego z nas; wysłuchiwać naszych próśb, trosk, zmartwień, kłopotów, pytań i opowieści; brać w swoje mocne, spracowane i pewne dłonie nasze życie, serce, nas samych, chronić ramieniem i prowadzić do Maryi i Jezusa.
Na koniec tej refleksji i w wielu chwilach nowego roku, pozostaje nam włączyć się w tę piękną modlitwę i uczynić ją swoją:
Święty Józefie, moc Twej modlitwy sprawia, że najtrudniejsze sprawy Tobie powierzone, stają się łatwymi do rozwiązania. Błagamy Cię więc, wejrzyj na nasze obecne potrzeby, przybądź nam z pomocą, pociesz w naszych smutkach, obawach, troskach i bólach. Oddal od nas niebezpieczeństwa nam grożące, weź pod swoją opiekę nasze życie, nasz dom i wszystko, co Twojej przemożnej opiece polecamy. Okaż nam, święty Józefie, jak dobry jesteś dla tych, którzy pragną pozostać na zawsze Twoimi wiernymi sługami. Święty Józefie, Ojcze i Opiekunie naszej rodziny, przyczyń się za nami.
Amen

s.E.

Spocznij we mnie

Poezje

Dodano: 15 grudnia 2020

Spocznij we mnie

Spocznij we mnie, spocznij we mnie

Jak w kołysce

Słowo – Dziecię, z Nieba Chlebie

Boży Liście

Spocznij we mnie, a ja w Tobie się ukryję

Nieskończony

Narodzony dziś z Maryi

s. R.

O celi

Biały welon o…

Dodano: 1 grudnia 2019

o celi

Pojęcie cela wywołuje pejoratywne skojarzenia, kojarzy się z miejscem kary: zamkniętym i zakratowanym, małym i niewygodnym… i często z nieciekawym współlokatorem (czy współlokatorami). Ale dla mnicha…

Trochę czasu mi zajęło przyswajanie sobie pojęć właściwych dla zakonnego życia, jak na przykład: chór, infirmeria, lanżeria, refektarz, prowizeria… Jeszcze dziś zdarza mi się, gdy myślę o chórze – mówić kaplica.

Natomiast określenie „cela” wraz z rzeczywistością, która się pod nią kryje – szybko przylgnęło mi do serca. To mój wewnętrzny świat w tym klasztornym wszechświecie wyznaczonym przez klauzurowy mur. Jest miejscem samotności, intymności, wyłączności, spokoju, odpoczynku… a wszystko to w Bliskości.

Co więcej, w tej małej przestrzeni, gdzie znajduje się łóżko, biurko, mała półeczka, jest jeszcze tzw. „kącik modlitewny” – tam mam świeczkę, mały wizerunek Jezusa, klęcznik-stołeczek modlitewny… Tu czuję się jak dziecko w łonie matki, otulona, bezpieczna, spokojna… To mój azyl.

Oglądałam kiedyś film „War Room – Pokój walki. Siła modlitwy” (polecam!) – Główna bohaterka „kącik modlitewny” urządziła sobie w szafie (z racji, że to realia amerykańskie można powiedzieć, że w garderobie) i doświadczyła, tak jak i ja, jak wspaniale jest stworzyć w swoim domu, a co za tym idzie, i w swoim sercu, miejsce spotkań z Bogiem – „wejdź do swej izdebki i módl się w ukryciu”. Łatwiej wtedy zawalczyć o modlitwę, o skupienie, czas, wyciszenie.

Nieustannie zmaga się we mnie stary i nowy człowiek. Nowy tęskni do modlitwy, do tego, by dać się Bogu przytulić, a stary – chciałby robić cokolwiek innego, już wyrwa się do kolejnych zadań i obowiązków, ucieka myślą w przód lub w tył… A w celi, w tym centrum duszy, w tym „kąciku” zawsze jest On i czeka, wierny, obecny, czuły i mocny, uzdrawiający, uwalniający, obdarowujący… Mówi mi:

Jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was – wyrocznia Pana – zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie. Będziecie Mnie wzywać, zanosząc do Mnie swe modlitwy, a Ja was wysłucham. Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie – wyrocznia Pana. (Jr 29, 11-14a)

Kiedy myślicie o życiu modlitwy, o obcowaniu ze Mną, myślcie, jak wejść do sanktuarium swej duszy, by tam się ze Mną spotkać. Nie macie do Mnie przychodzić, macie na stałe zamieszkać w celi swej duszy, gdzie stale mieszkam – wasz Bóg i Oblubieniec. Jestem przecież waszym Przyjacielem najwierniejszym, najczulszym, rozumiejącym was całkowicie. Więc dzielcie i współprzeżywajcie ze Mną wszystko, wchodźcie w każdej chwili, kiedy tylko możecie, do naszej celi, by się w jej ciszy Mnie poradzić, do Mnie przytulic, wielbić Mnie i mówić Mi słowa miłości i oddania, wtedy nic nie będzie „wasze” a wszystko „nasze”.

(z: „Słowo pouczenia” A. Lenczewskiej)

s. T.