Echo modlitwy i życia, czyli mini czytelnia karmelitańska, w której znaleźć można drobne okruchy słów, myśli, czy refleksji naszych sióstr, które udało się wyciągnąć z karmelitańskich szuflad. Niektóre teksty powstały jakby mimochodem, zrodziły się w sercu podczas modlitwy, zwyczajnej codziennej pracy, inne są echem głębszej refleksji, lektury Biblii, smakowania i wnikania w glebę codzienności. Będą tu zatem poezje, nowicjackie odkrycia pod tytułem: biały welon o…, biblijne migawki pisane słowem i obrazem, echo lektur, rozmaite tematy związane z wydarzeniami życia, czy inne jeszcze teksty… na tle zdjęć wykonanych przez nasze siostry. Tutaj też, w zakładce muzyka, zbierać będziemy to, co ukazało się na naszej stronie w dźwiękowej formie.

SŁOWO

Małym być

Karmelitańskie pisanki

Dodano: 01 grudnia 2018

malym-byc-sepia2

Wszystkich Świętych Karmelitańskich

Biały welon o…

Dodano: 15 października 2018

o naszych Świętych

Niedawno w naszym przedchórzu zawisnął ogromny relikwiarz w kształcie herbu Karmelu. Moim zadaniem było przygotowanie małych relikwii poszczególnych świętych, które do tej pory przechowywane były w zakrystii. Do każdej przykleiłam metalowy element tak, by wykorzystując siłę pola magnetycznego, trzymały się odpowiedniego, wyrzeźbionego w drewnie miejsca, w kształcie liścia (dominuje motyw winnej latorośli), w którym to zostały umieszczone magnesy.

Odtąd cieszą się nieustanną czcią, mobilizują i pociągają „w górę” całą Wspólnotę!

14 listopada obchodzimy liturgiczne wspomnienie wszystkich świętych naszego Zakonu.

Gdy co dzień patrzę na relikwie gigantów takich jak: św. Teresa od Jezusa, św. Jan od Krzyża, św. Teresa od Dzieciątka Jezus, św. Miriam od Jezusa Ukrzyżowanego, św. Elżbieta od Trójcy Świętej – to trochę truchleję… wydają się oni tacy doskonali i niedostępni, a tymczasem dotykam ich, są tak blisko mnie: i poprzez tą materialną obecność i przez więzi duchowe. Przełamują mój opór i pokusę zniechęcenia ☺

Przekonują, że i dla mnie jest droga na Górę Karmel, tak jak i oni jestem wszczepiona w winną latorośl i w ramionach Jezusa, jak w windzie mam wznieść się ku niebu, gdzie czeka przygotowane miejsce. I ja jestem twierdzą, w której mieszka Bóg… Jego niebem na ziemi.

Święci to ludzie z krwi i kości, którzy nie chcą przytłoczyć, lecz wspomóc, przecierają szlak, dzielą się wysłużonymi darami…

Dlatego za każdym razem, gdy przechodzę obok naszego relikwiarza, wzdycham w głębi serca o pomoc… i wiem, że jestem wysłuchiwana!

W naszym Zakonie jest tradycją, że 14 listopada, nowicjat przygotowuje zakładki, na których umieszczone są imiona i krótka notka na temat wybranych karmelitańskich świętych. Każda siostra losuje patrona na następny rok. Jego imię naklejamy na drzwiach cel, aby nie zapomnieć, kto zechciał być szczególnym towarzyszem w kolejnych chwilach naszego mniszego życia. W tym roku postanowiłyśmy, aby oprócz tych najbardziej znanych przywołać również tych naszych błogosławionych i świętych, których w oficjum nie wspominamy, a którzy są naszymi orędownikami w Niebie. Z radością i fascynacją same zanurzyłyśmy się w historie takich postaci, jak na przykład:

Bł. Noniusz Alwarez Pereiry

urodził się 28 czerwca 1360 r. koło Lizbony w Portugalii jako nieślubny syn Álvaro Gonçalvesa Pereiry, wielkiego mistrza jednej z gałęzi Zakonu Szpitalnego św. Jana Jerozolimskiego (dziś Zakon Maltański). Jako 13-latek trafił na dwór króla Ferdynanda Portugalskiego z zamiarem zrobienia kariery wojskowej. Od najmłodszych lat zaczytywał się w opowieściach rycerskich, zwłaszcza legendach Okrągłego Stołu i króla Artura. W wieku 17 lat ożenił się i miał troje dzieci.

Po dziesięciu latach małżeństwa zmarła jego żona, Noniusz nie ożenił się po raz drugi, ale jeszcze bardziej pogłębił w sobie wiarę. Wyrzekł się części swych dóbr rodowych i prowadził życie częściowo pokutnicze. W wieku 63 lat, wyrzekł się dworskiego świata i wstąpił do założonego przez siebie klasztoru karmelitów w Lizbonie. Został tam zwykłym bratem, przyjmując imię Noniusza od Świętej Maryi Panny. Zasłynął, jako mąż modlitwy i umartwienia oraz szczególnej miłości do Matki Bożej. Pełnił też liczne dzieła miłosierdzia, szczególną troską otaczając osierocone dzieci.

Bł. Baptysta Spagnoli

w 17 roku życia złożył profesję zakonną. Pełnił wiele posług w zakonie, nie zaniedbując przy tym pracy literackiej. Napisał ponad 50 tysięcy wersów łacińskich. Wypełniał także wiele powierzonych mu przez papieży misji dyplomatycznych. Wsławił się wielką miłością Kościoła, którego reformie całkowicie się poświęcił. Sześciokrotnie był wikariuszem generalnym swojej kongregacji, a w 1513 r. został wybrany przełożonym generalnym całego Zakonu. Wykorzystywał swoją znajomość z uczonymi do tego, by przyprowadzić ich do Chrystusa. Zmarł przeżywszy 69 lat w Mantui. Beatyfikowany został w 1885 r.

Powiedział:

W czytaniu Pisma świętego znajdziesz wielkie i cudowne lekarstwo przeciw bólom ciała i utrapieniom ducha; i z całą pewnością żadne przemówienie, choćby było najbardziej cenione i błyszczało najwspanialszą wymową, nie może na równi łagodzić trosk, oraz bardziej pocieszać strapionych umysłów.

Bł. Maria Kandyda od Eucharystii

urodziła się 16 stycznia 1884 roku w Catanzaro w Kalabrii, na południu Włoch. Była dziesiątym dzieckiem spośród dwanaściorga rodzeństwa. Cierpliwie czekała, prawie dwadzieścia lat na to, aby zobaczyć realizujące się powołanie. W tej walce, która trwała aż do momentu wstąpienia do Karmelu w Ragusie, w wieku 35 lat., była wspierana przez szczególny kult Eucharystii. Widziała w niej tajemnicę sakramentalnej obecności Boga w świecie, konkretny dowód Jego nieskończonej miłości do człowieka. Wytrwała w powołaniu także dzięki nabożeństwu do Serca Jezusowego, praktyce komunii duchowej i pobożności maryjnej. Maryja stała się dla niej prawdziwym wzorem życia Eucharystią, bo Ona nosiła w swym łonie Syna Bożego, którego ustawicznie rodzi w sercach wierzących.

W klasztorze długie godziny spędzała na adoracji Najświętszego Sakramentu, zwłaszcza w każdy czwartek między godziną 23 a 24.

Powiedziała:

„Działasz we mnie. Czyż nie odczuwam Cię często w moim sercu?… Podczas gdy wszystko jest ciemnością i oschłością, w moim sercu dokonuje się coś boskiego. To On. A ja sądziłam, że jestem sama… Ty, Boże światło, przenikając mnie czystością, podniosłeś mnie do siebie. Tam jest nowe powietrze, mimo że żyję na tej ziemi; tam jest świętość”.

Bł. Maria Guggiari Echeverría

Maria Felicja Guggiari Echeverría, urodzona w Villarrica del Espíritu Santo w południowym Paragwaju 12 stycznia 1925 r., w wieku szesnastu lat wstąpiła do Akcji Katolickiej i bardzo się zaangażowała na polu religijnym, poświęcając Panu Bogu swoją młodość. Była lubianą katechetką, animatorką religijną w środowiskach akademickich, oraz opiekunką chorych i starców. Zaprzyjaźniła się bardzo z kierownikiem Akcji Katolickiej, którym był Ángel Sauá Llanes. Zastanawiali się, czy nie założyć rodziny. Prosząc o światło Ducha świętego wybrali jednak inna drogę. Ángel wstąpił do seminarium duchownego, a Maria Felicja przekroczyła próg klauzury klasztoru karmelitanek bosych w Asunción, przyjmując imię zakonne: siostra Maria Felicja od Jezusa Sakramentalnego.

Zmarła tam w opinii świętości zaledwie cztery lata później, 28 kwietnia 1959 r. Nazywana jest zdrobniale „Chiquitungą”, tzn. „Maleńką”: najpierw tak w dzieciństwie nazywał ją jej ojciec, a potem określenie to przylgnęło do niej ze względu na jej pokorę, prostotę i uniżoność. Benedykt XVI zatwierdził heroiczność jej cnót. 23 czerwca 2018 r. odbyła się w Asunción jej beatyfikacja. Relikwie błogosławionej spoczywają w klasztorze w Asunción.

Powiedziała:

„Niech moje życie zatonie w nieskończonym morzu Jezusowej miłości”.

Każdy z nas jest powołany do dołączenia do tej listy ☺

A na naszym relikwiarzu są jeszcze wolne miejsca…

Kim jest człowiek

Biblijne migawki

Dodano: 01 listopada 2018

Kim jest człowiek, że o nim pamiętasz… (Ps 8,5)

Ja i tylko Ja jestem twoim pocieszycielem.
Kimże ty jesteś, że drżysz przed człowiekiem śmiertelnym…
ciągle, po całych dniach obawiasz się. (Iz 51,12-13)

 Kimże ty jesteś – to znaczy, czy wiesz, kim jesteś, jaka jest twoja godność, kto jest twoim ojcem, jakie są twoje korzenie, jakie dziedzictwo? Ten izajaszowy werset można by przeczytać także w ten sposób: przypomnij sobie, kim jesteś i przestań się lękać – przecież to Ja cię ochraniam, wspieram, jesteś Moim. Co więcej, fragment ten kończy się słowami Boga: W cieniu Mej ręki cię skryłem i powiedziałem Tyś moim ludem ( Iz 51,16) – i nikt nie wyrwie ich z Mojej ręki (J 10,22-30) dopowie Jezus w Janowej Ewangelii.

s.E.    

O kropielnicy

Biały welon o…

Dodano: 15 października 2018

o kropielnicy

Kropielnice są niemalże wszędzie: przy wejściu do chóru – to oczywiste, ale również przy drzwiach każdej celi i pracowni, w nowicjacie, w refektarzu i kredensie, na sali rekreacyjnej i w pustelniach…

Co za tym idzie, przechodząc przez niemal każde drzwi, każdy próg, towarzyszy nam gest znaku krzyża czyniony ręką zanurzoną w wodzie święconej. (Do moich obowiązków należy pilnowanie, by w odpowiednim miejscu zawsze stała duża butelka z woda święconą, by siostry mogły z niej czerpać i uzupełniać wszystkie kropielnice).

Z początku dziwiłam się częstotliwości tego gestu.

Ale to nie tylko gest! To akt wiary, potężna bron przeciwko szatanowi, objęcie ciała i duszy przez Tego, który zawisł za mnie na krzyżu.

By nie zaniedbywać i zmobilizować się do gorliwszego i bardziej świadomego czynienia tego aktu pomyślałam sobie, że każdy znak krzyża będę robić za dusze w czyśćcu cierpiące, które są tam właśnie dlatego, że w życiu za mało się żegnały lub niedbale…

I jakiś czas później, jakby na potwierdzenie moich intuicji przeczytałam słowa św. Charbela (w tradycji łacińskiej trochę inaczej wygląda sprawa odpustów):

„Jeśli na przykład przeżegnasz się dwadzieścia razy podczas dnia, otrzymasz wiele odpustów, a jeśli oddajesz je za spokój jednej duszy lub wielu dusz cierpiących w czyśćcu, głęboko ulżysz im w bólu i sam otrzymasz obfitą nagrodę, za swój czyn! Czy cokolwiek cię to kosztuje? Oczywiście, że nie!”

(cytat z: o.Hanna Skandar OLM „Kwiatki świętego Charbela”)

s.T.

Lina

Karmelitańskie pisanki

Dodano: 01 października 2018

lina-01-370x278-sepia2

Ave Crux, spes unica – Witaj Krzyżu, jedyna nadziejo!

Z moich lektur

Dodano: 14 września 2017

krzyz-14.09.2018

Ave Crux, spes unica – Witaj Krzyżu, jedyna nadziejo!

Święto Podwyższenia Krzyża świętego ustanowione na pamiątkę odnalezienia drzewa Krzyża przez św. Helenę, matkę Konstantyna, obchodzone jest w kościele tak wschodnim jak zachodnim 14 września. Znalezienie go datuje się co prawda na 13 września, ale to kolejnego dnia, 14. wypada rocznica wystawienia relikwii Krzyża na widok publiczny, czyli pierwsza adoracja świętego Krzyża. Kościół w Krzyżu Jezusa widział zawsze ołtarz, na którym Jezus dokonał zbawienia świata. Tego też dnia, w Karmelu, odnawiamy nasze śluby, kolejny raz kładąc na ołtarzu Chrystusowego Krzyża własne życie i śmierć. Zwyczajowo, to wydarzenie dokonuje się u początku dnia, w zaciszu zakonnego chóru, w swoistym ukryciu. Wielu wtedy jeszcze śpi, niektórzy szykują się czy zmierzają do pracy, jedni z radością inni zaś z trudem otwierają się na dar nowego dnia. My zaś, skryte za kratą Karmelu ponawiamy nasze Tak Bogu, pewne, że miłość rodzi życie, że to oddanie wyleje się na świat obfitą łaską, która zrosi drogi codzienności braci w świecie.

Śpiew, modlitwa i exorta Przeoryszy rozpoczynają to nabożeństwo.

Wspominając w sierpniowej liturgii Edytę Stein, w Karmelu s. T. Benedyktę od Krzyża, rokrocznie słuchamy jej słów, przygotowanych dla ówczesnej przeoryszy Karmelu w Kolonii na to wrześniowe nabożeństwo. Znak krzyża był jej bliski, i nie tylko nosiła go w nowym imieniu nadanym w Karmelu, ale i w życiu, aż po śmierć, która spotkała ją w komorze gazowej w Auschwitz. Rodzi się pytanie, czy także tam, odarta ze wszystkiego, odnalazła w sobie siłę, by z mocą i wiarą powtórzyć to wołanie: Ave crux, spes unica…? Nikt nie zna jej ostatnich chwil życia, ale na te ostatnie chwile składały się drobne chwile codzienności, w których ufnie i pokornie, pośród własnych słabości, wybierała Boga i Jego Krzyż. To dlatego Kościół, po dokładnym oglądzie jej życia nie wahał się zaliczyć siostrę Benedyktę do grona świętych, męczenników, doktorów Kościoła – bo jej mądrością stał się Jezusowy Krzyż

Pozdrawiamy cię, Krzyżu Święty, nasza jedyna nadziejo!

Patrz na Krzyż: z otwartego serca płynie krew Zbawiciela, krew zdolna ugasić nawet płomienie piekła. Przez wierne zachowywanie ślubów osiągniesz to, że twoje serce stanie się wolne i otwarte, a zatem będą mogły przepływać do niego strumienie Bożej miłości, przepełniając je i dając mu płodność aż po krańce ziemi.

Mocą Krzyża możesz być obecna we wszystkich miejscach bólu – wszędzie tam zaprowadzi cię twoja współczująca miłość, ta miłość, którą czerpiesz z Boskiego Serca i która czyni cię zdolną wszędzie rozprzestrzeniać Jego Najdroższą Krew, aby nieść ulgę, ratować i zbawiać.

Oczy Ukrzyżowanego zwrócone są na ciebie pytającym spojrzeniem. Czy chcesz na nowo, z całą powagą zawrzeć z Nim przymierze? Jaką dasz odpowiedź? „Panie, do kogóż pójdę? Ty masz słowa życia wiecznego”.

Ave crux, spes unica!*

* Z pism duchowych św. Teresy Benedykty od Krzyża, w: Liturgia Godzin OCD, Kraków 1999, s. 128.

s. E.

O dzwonkach

Biały welon o…

Dodano: 01 września 2018

o dzwonkach

Każda Siostra, cyklicznie, w określonym czasie realizuje swój tygodniowy dyżur „pulsatorki” i o wyznaczonych godzinach, określonym dzwonkiem przez kilkanaście-kilkadziesiąt sekund dzwoni wzywając i wprowadzając w kolejny etap dnia całą wspólnotę (plan dnia można znaleźć w innej zakładce).

Tuż po „wstąpieniu” miałam wrażenie, że dzwoni się „co chwilę”.

Od rana do wieczora tempo życia utrzymywane jest na wysokim poziomie 🙂

Nie ma poślizgów nawet „pięciominutowych”, nie można dać się pochłonąć przez pracę, ciekawą lekturę, a nawet wydłużyć czasu modlitwy. Trzeba być wolnym (od swojego „chcę” i „nie chce mi się”) oraz dyspozycyjnym nieustannie!

Dyspozycyjnym na wezwanie… na głos, który mnie woła…

Gdy pisze te słowa właśnie zabrzmiał dzwon – przerywam… 🙂

Kontynuuję: Przez posłuszeństwo dzwonkom uczę się czuwania i oddawania swojego czasu. Wyrzekłam się władzy nad nim, bo pragnę, by nic mnie całkowicie nie pochłonęło, bym zawsze (zwłaszcza, gdy słyszę dźwięczny sygnał) mogła świadomie stawać w Bożej obecności, i wielokrotnie w ciągu dnia odpowiedzieć sobie na pytanie: dla Kogo tu jestem, dlaczego, po co…?

„Potrzeba dusz tak oddanych Mi, abym w nich mógł żyć wśród ludzi i błogosławić im. Pierwszą taką duszą była Maryja. Potem byli święci, w których świat rozpoznawał Mnie. Teraz pragnę ciebie i innych, w których płonie Moja Miłość zapalona przez Ducha Świętego, by zbawić wielu. Nie lękaj się swojej słabości. Ważne jest tylko twoje pragnienie i przyjmowanie drogi, jaką cię prowadzę”.

(cytat z: Alicja Lenczewska „Świadectwo”)

O najpiękniejszym Owocu ziemi – Maryi

Z moich lektur

Dodano:14 sierpnia 2018

O najpiękniejszym Owocu ziemi – Maryi

Wzięcie Maryi do nieba, Przejście, Zaśnięcie czy Odpocznienie Maryi, to równoznaczne określenia na świętowane 15 sierpnia Wniebowzięcie Maryi. W Polsce, od wieków nazywane jest także świętem Matki Bożej Zielnej, co można wywodzić z dwóch przynajmniej źródeł. Nade wszystko, jak podaje tradycja, apostołowie na miejscu zaśnięcia NMP znaleźli bukiet kwiatów. Święcone tego dnia wianki z kwiatów, kłosów zbóż i ziół, mają, wedle najstarszych wierzeń, moc leczniczą i chronią od chorób i zarazy. Ponadto sierpień jest miesiącem żniw, zbiorów, więc składane u stóp ołtarza kosze z płodami ziemi i zanoszone dziękczynienie za zbiory w sposób naturalny przenoszą nasz wzrok na Maryję, najpiękniejszy kwiat i najdojrzalszy owoc ziemi. To za Nią dziękujemy tego dnia, za dar dojrzałego życia Maryi, które Bóg zerwał, jak pyszny owoc, i zabrał do siebie.

Przyglądając się Matce Bożej w tajemnicy Jej Wniebowzięcia, można, jak pisał abp Fulton Sheen, zajrzeć przez moment do nieba, bo:

Maryja jest oknem, prze które nasze człowieczeństwo

chwyta pierwsze mignięcie Bóstwa na ziemi.*

Co więcej, Maryja wzięta do nieba nie zostawia nas samych, lecz pozostaje wciąż czujna i uważna na każde nasze słowo, gest, znak miłości. Kontynuuje abp Sheen:

jest Ona raczej jak szkło powiększające:

wzmacnia naszą miłość do Jej Syna

oraz rozjaśnia i rozpłomienia nasze modlitwy.*

Dziś, Maryjo, chcemy zanieść do Ciebie tę jedną modlitwę: niech także nasze życie dojrzeje w ziemski czas do swej pełni, zachwyci niebo soczystością i pięknem, a na ziemi, przez tajemniczą wymianę darów, nasyci głodnych braci…

s. E.

*Abp Fulton J. Sheen, Maryja pierwsza miłość świata, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2018, s. 104.

Na moim ołówku

Wiersze ołówkiem pisane

Dodano: 01 sierpnia 2018

Na moim ołówku

Na moim ołówku

na fioletowej łączce

baranków sześć się pasie

cztery małe a dwa duże

Patrzą sobie co ja piszę

czytać nie umieją

a może ze mnie się śmieją?

s. J.

Ze wzgórz Karmelu

Karmelitańskie pisanki

Dodano: 15 lipca 2018

Ze wzgórz Karmelu

Ze wzgórz Karmelu

przychodzisz do świata,

podobna wiośnie –

w lekkości ducha i jego urodzie,

utkana z łaski, spowita ciszą,

śpiewasz dziś z nami swoją

psalmodię.

Zawołaj mnie, Mario,

daleko ku górom,

by stąpać lekko poprzez życia trud.

Dałaś nam szatę – znak miłości Ojca,

stroisz nas w zawój

na Królewskie gody.

Jesteś płomieniem dla nas gorejącym

w małym kaganku

Panny z Nazaretu.

s. B.