Z wysoka wschodzące słońce…
Rozmaite tematy
Dodano: 11 sierpnia 2026

Za miesięcznikiem „W naszej Rodzinie”
Z wysoka wschodzące słońce…
Ten, kto spędził pełną bólu, bezsenną noc, wie, co to znaczy czekać na brzask dnia, pierwsze promienie słońca, nadzieję na ulgę po wycieńczającej nocy. Słońca, podobnie jak deszczu, wyczekuje też rolnik, który przeorał ziemię, zasiał ziarno, a teraz czeka i liczy na jego wzrost. A któż nie marzy o tym, by jego urlopowo-wakacyjny czas był pogodny i słoneczny? Czy to podczas górskich wspinaczek, gdzie promienie słońca splecione z powiewami wiatru łagodnie smagają ciało, czy nad jeziorami lub morzem. Tam słońce, po orzeźwiającej kąpieli, jest upragnione. Tańczy w rytm wiatru na wilgotnej skórze, osusza ją, pieści, rozgrzewa, odpręża…
Pomijając tutaj wielkie naukowe oraz medyczne odkrycia dotyczące znaczenia i konieczności działania słońca na żywe istoty, nie sposób nie przyznać, że to „ciało jaśniejące” uczynione czwartego dnia stworzenia, „by władało dniem” (Rdz 1, 14-18), a które Bóg uznał za dobre, jest dla nas niezwykle ważne i potrzebne. Co więcej, przez swoją potęgę i moc od zawsze poddawało się wielu porównaniom, budziło skojarzenia czy analogie – także religijne.
Komu z nas widok monstrancji, która swymi złocistymi promieniami otula i strzeże Ciało Pana, nie przypomina słońca? Promienne kształty płaskorzeźb można też odnaleźć na drzwiczkach licznych tabernakulów. Nic w tym dziwnego, jeśli uświadomimy sobie, jak często w Biblii i tradycji słońce było używane jako symbol samego Boga, Jezusa Chrystusa. Zaznaczmy jednak, że choć dla nas słońce to wręcz potęga, która rozprasza noc, przywraca barwy światu, nie pozwala bezkarnie wpatrywać się w siebie, to jest to ciągle jedynie blada i słaba analogia do mocy i potęgi samego Boga.
Spójrzmy zatem na kilka biblijnych fragmentów odwołujących się do obrazu słońca.
Psalm 104, który wyśpiewuję potęgę Boga szukając najtrafniejszych ku temu skojarzeń, mówi w pewnym miejscu: „O Boże mój, Panie, Ty jesteś bardzo wielki! Odziany we wspaniałość i majestat, światłem okryty jak płaszczem…” Światło i słońce, chce nam powiedzieć psalmista, to jedynie płaszcz, okrycie, dla nieskończonego Boga. O tym trzeba pamiętać, gdy czytamy kolejne teksty, choćby zapowiedź zawartą w ostatniej księdze Starego Testamentu, księdze proroka Malachiasza: „A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach (Ml 3,20). Tekst ten, stojący u progu Nowego Testamentu naturalnie kieruje nas ku Jezusowi, ku Jego wcieleniu, ku Jego przyjściu w ciele i zwycięskim powrocie po śmierci. A św. Jan w księdze Apokalipsy doda: „A Jego wygląd – jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy” (Ap 1,16).
Podobnie próbuje swoje doświadczenie spod Damaszku opisać św. Paweł mówiąc, że ujrzał (Dz 26): „światło z nieba, jaśniejsze od słońca” a potem dodaje, że właśnie z tego światła odezwał się do niego sam Jezus.
Powiedziawszy to, chciałabym przywołać św. Jana od Krzyża, który w jednej ze swoich sentencji tak wyraził tę analogię: „Bóg, jak słońce, trwa nad nami, by się nam darować”. Bo słońce, idąc za kolejnym obrazem św. Jana, nie może zatrzymać się, gdy odsuniemy ciemne okiennice, ale przenika i wypełnia sobą całe pomieszczenie. Tak działa nasz Bóg, gdy się świadomie otworzymy i „wystawimy” na Jego obecność.
W 33 strofie Pieśni Duchowej ten sam św. Jan mówi o Bożym spojrzeniu porównując je właśnie do słońca i do jego działania.: „Boże spojrzenie sprawia w duszy cztery dobra: oczyszcza ją, upiększa, ubogaca i ją oświeca, zachowując się jak słońce, które swoimi promieniami osusza, rozgrzewa, upiększa i rozświetla wszystko” (Pieśń Duchowa, strofa 33,1)
Przejdźmy jeszcze do innego tekstu, doskonale znanego wszystkim osobom duchownym, które wypowiadają go każdego dnia w porannej jutrzni. Chodzi o kantyk Zachariasza, w którym ojciec Jana Chrzciciela powiedział o Jezusie: „Dzięki litości serdecznej Boga naszego (…) z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju”. (Łk 1, 78-79)
Jezus przez swoje wcielenie przypieczętowane zapisaną przez Ewangelistę Mateusza obietnicą, że będzie z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata (por. Mt 28,20) jest obecny wśród nas, by działać. „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam” (J 5,17) – wyznaje z kolei w Janowej Ewangelii.
Tak, Jezus działa nieustannie, niezmiennie, z miłością pochylając się nad każdym z nas. Do tej myśli może nas pobudzać także codzienny widok słońca, jego świetlistości, jego hojności – tak w jasne jak i w pochmurne dni. Sam Jezus przywołał ten obraz mówiąc, że „słońce Jego (Ojca) wschodzi nad złymi i nad dobrymi (Mt 5,45). Bardziej i pełniej niż słońce, sam Bóg trwa z otwartym Sercem i wylewającą się łaską nad każdym człowiekiem – byleby i ludzkie serce było otwarte…
Byleby…, bo przecież tak różnie bywa, o czym mówi kolejny biblijny fragment: „Wzeszło bowiem palące słońce i wysuszyło łąkę, kwiat jej opadł, a piękny jej wygląd zginął. Tak też bogaty przeminie w swoich poczynaniach” (Jk 1, 11). Słońce może wypalić, zniszczyć, wysuszyć roślinę, gdy nie jest ona głęboko zakorzeniona, gdy nie czerpie siły ze swego źródła. Powiedział św. Augustyn: „Wiara jest źródłem modlitwy. Jeżeli źródło wyschnie, nie może płynąć potok modlitwy”. Uschnie w nas życie, aż po jego korzenie sięgające wieczności, jeśli wyschnie nasza łączność ze Bożym źródłem, wysuszy się nasza wiara i miłość. Wtedy to samo słońce, które przynosi rozkwit, może spalić pusty pęd…
Wróćmy na koniec do pozytywnego obrazu słońca zawartego w wyśpiewywanym w Noc Paschalną Orędziu Wielkanocnym (Exultet). Znajdujemy tam między innymi słowa wyraźnie ukazujące Jezusa na podobieństwo światła oświecającego mroki ludzkiej egzystencji:
„Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa! Zdobny blaskiem takiej światłości, raduj się, Kościele święty, Matko nasza! Ta zaś świątynia niechaj zabrzmi potężnym śpiewem całego ludu”.
Wprost Słońcem – przewyższającym nieskończenie moc tego znanego nam ciała niebieskiego – zostaje nazwany Jezus na sam koniec orędzia:
Niech ta świeca płonie,
gdy wzejdzie słońce nie znające zachodu: Jezus Chrystus,
Twój Syn Zmartwychwstały,
który oświeca ludzkość swoim światłem
i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków.
Amen.
s. E.






































































