Echo modlitwy i życia, czyli mini czytelnia karmelitańska, w której znaleźć można drobne okruchy słów, myśli, czy refleksji naszych sióstr, które udało się wyciągnąć z karmelitańskich szuflad. Niektóre teksty powstały jakby mimochodem, zrodziły się w sercu podczas modlitwy, zwyczajnej codziennej pracy, inne są echem głębszej refleksji, lektury Biblii, smakowania i wnikania w glebę codzienności. Będą tu zatem poezje, nowicjackie odkrycia pod tytułem: biały welon o…, biblijne migawki pisane słowem i obrazem, echo lektur, rozmaite tematy związane z wydarzeniami życia, czy inne jeszcze teksty… na tle zdjęć wykonanych przez nasze siostry. Tutaj też, w zakładce muzyka, zbierać będziemy to, co ukazało się na naszej stronie w dźwiękowej formie.

SŁOWO – Rozmaite tematy

Wszystkich Świętych Karmelitańskich

Biały welon o…

Dodano: 14 listopada 2018

swieci-karmelu

NA DRODZE KRZYŻOWEJ Z JEZUSEM

Rozmaite tematy

Dodano: 23 lutego 2018

NA DRODZE KRZYŻOWEJ Z JEZUSEM

„Gdzie Ty pójdziesz, tam ja pójdę, gdzie Ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam” –  te słowa z księgi Rut trafnie opisują odpowiedź, jaka rodzi się w sercu osoby, która odkryła swoje powołanie. To pierwsze pójście za Jezusem realizuje się nieustannie, każdego dnia, a jego głębia i prawdziwość potwierdza się szczególnie w chwilach trudnych – dojmującej samotności, niezrozumienia, odrzucenia, trudu i cierpienia mających posmak śmierci. Ból drogi krzyżowej – Jezusa i tej naszej, w codzienności życia – to nie jest jednak ostatnie słowo. Ostatnie należy do Boga i dlatego Jego Słowa dające światło i nadzieję kończą te krótkie rozważania, które, ufam, przybliżą nas do Jego zranionego i miłosiernego Serca.

s. E.

Boża Rodzicielka – Matka naszego pojednania

Rozmaite tematy

Dodano: 1 stycznia 2018

Boża Rodzicielka – Matka naszego pojednania

Pierwszy stycznia, święto Bożej Rodzicielki i obchodzony już od wielu lat światowy dzień pokoju, został obrany przez borneńską wspólnotę Karmelu jako dzień patronalny: Maryi Matki Pojednania. Uroczystość Maryi, Bożej Rodzicielki, kończy oktawę Bożego Narodzenia. Może także dlatego, gdy myślimy o Bożej Rodzicielce, zwykle mamy przed oczyma liczne obrazy Maryi tulącej w ramionach Dziecko, nowonarodzonego Jezusa. I choć Jezus, narodzony na palestyńskiej ziemi, owinięty był w proste, ubogie pieluchy, jak każde żydowskie dziecko, poddany tym samym zwyczajom, żył rytmem skromnej, hebrajskiej rodziny, od pierwszego momentu pojawienia się na ziemi jest Księciem Pokoju, ukrywającym w drobnym ciele niemowlęcia całą moc Bożą.

Ma granice Nieskończony, jak śpiewamy w kolędzie. Ogołocił samego siebie przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi, dopowiada święty Paweł w znanym hymnie z Listu do Filipian. Co więcej: uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.

Na starych, dziewiętnastowiecznych obrazkach, można zobaczyć maleńkiego chłopczyka w białej szatce, Jezusa, śpiącego nie w żłóbku wyłożonym miękkim siankiem, ale na twardych kawałkach drewna, złożonych w krzyż. Cień krzyża, patrząc poza zasłonę świątecznych, różnokolorowych ozdób, możemy zauważyć już w Betlejem. W kruchości i słabości bezbronnego dziecka zobaczyć Boga, który ograniczył swoją wszechmoc do miary człowieczej, objawił istotę swojej potęgi w pokornej miłości, wydanej bez jakichkolwiek zabezpieczeń, ograniczeń.

Ikona Maryi, Matki Pojednania, którą czcimy w borneńskim Karmelu, przedstawia Maryję w postawie stojącej, ze wzniesionymi dłońmi, niczym orantka uwielbiająca Boga i zanosząca równocześnie przed Jego tron wstawiennicze modlitwy. W medalion na wysokości Jej serca nie jest wpisany Jezus jako małe dzieciątko, ale Jezus umierający na krzyżu, dopełniający swoje dzieło zbawcze rozpoczęte w betlejemskiej grocie. Jezus na krzyżu, mocą swej przelanej krwi, burzy wszelki rozdzielający nas mur, a w sobie zadawszy śmierć wrogości, jednoczy nas z Bogiem, między nami i w głębi naszych serc. On bowiem jest naszym pokojem. Trzeba nam o tym pamiętać, gdy wyciągamy rękę z opłatkiem, gdy ślemy czy składamy życzenia. Czystość i biel opłatka, dążenie do przebaczenia i gotowość pojednania, nie mają swego żródła w uroku świątecznej atmosfery, w naszych staraniach czy dobrych postanowieniach, ale w Jego życiu wydanym za nas – od kenozy Wcielenia w ciszy Nazaretu po chwałę wywyższonego Pana na Krzyżu Golgoty.

Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony;
ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony…

s. E.

Żyje Bóg, przed Obliczem którego stoję…

Żyje Bóg, przed Obliczem którego stoję…

Dodano: 08 sierpnia 2017

Myślę, że na dwadzieścia lat istnienia naszej wspólnoty w Bornem można spojrzeć choćby w kluczu eliaszowego spotkania z Bogiem na górze Horeb, zapisanego w 19. rozdziale pierwszej Księgi Królewskiej.

Historia klasztoru w Bornem Sulinowie – Karmelu Maryi, Matki Pojednania – korzeniami swymi sięga Karmelu Matki Bożej Wielkiego Zawierzenia w Gdyni Orłowie. Powstały w 1981 roku gdyński Karmel już po kilku latach przekroczył zwyczajową liczbę 21 sióstr. Liczne, kolejne powołania, gotowość sióstr na podjęcie nowej fundacji, a także zgoda przełożonych otwarły drzwi poszukiwaniom odpowiedniego miejsca. Trwały one kilka lat (od Przemyśla po Sejny, od Zielonej Góry po Petersburg…) i ostatecznie, 21 czerwca1993 roku,  przywiodły do Bornego Sulinowa, miasteczka niedawno opuszczonego przez  stacjonujące tu wojska radzieckie.

Tak rozpoczyna się opowieść o naszych początkach, którą można przeczytać, czy to w zakładce Historia klasztoru w Bornem czy w Więcej o nas. Początki klasztoru ściśle splatają się z początkami  miasta, które właśnie w czerwcu 1993 roku zostało oddane przez Rosjan, powróciło na mapy Polski, a niedługo potem otrzymało prawa miejskie i otworzyło się na przybyszów z różnych stron kraju.

Po czterech latach przygotowań my też usłyszałyśmy to definitywne wezwanie, skierowane niegdyś do Eliasza:  Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!

Naszą górą stało się Borne, do którego przyjechałyśmy dziewięcioosobową grupą 14 sierpnia 1997 roku.

s. E.

Czytaj więcej

Ku pełni wolności i miłości

Rozmaite tematy

Dodano: 24 lipca 2017 za karmel.pl

Ku pełni wolności i miłości

– słów kilka o siostrze Immakulacie Adamskiej ocd

Pamięć o zmarłej dziesięć lat temu (24.07.2007) siostrze Immakulacie od Ducha Świętego, której doczesne szczątki spoczywają na naszym przyklasztorym cmentarzu, jest żywa nie tylko w naszej wspólnocie, ale wśród wielu innych osób, czego echa raz po raz docierają do nas, wzmożone w ostatnim, rocznicowym czasie.

Choć to siostra Immakulata towarzyszyła mi, gdy 33 lata temu rozeznawałam powołanie odprawiając w gdyńskim karmelu ignacjańskie rekolekcje, była mistrzynią moich nowicjackich lat, zmagań i odkryć, spędziłam z nią także te ostatnie dziesięć lat jej życia w Bornem, aż do ostatniego dnia w szczecineckim szpitalu, a dziś mieszkam w jej dawnej celi – nie jest łatwo napisać o niej stroniczkę tekstu. Przecież ona sama napisała kilkanaście książek, wiele, szczególnie dzieła Edyty Stein, przetłumaczyła, w bibliotece stoją tomy prac magisterskich przy powstawaniu których była nieformalnym promotorem, a spod jej pióra wyszły dziesiątki artykułów, odkąd jeden z pierwszych przeczytał przypadkiem Roman Brandstaetter i przybiegł do poznańskiego karmelu, w którym siostra przebywała, prosząc, by dano jej możliwość pisania, zwolniono z domowych obowiązków, bo – ta siostra ma telent do pisania.

Tak, siostra miała talent do pisania, ale wiązał się on z wielką dyscypliną, pracowitością i wytrwałością. Gdy pod koniec dnia była już zmęczona tworzeniem, do późnego wieczoru słychać było stukot jej maszyny – wtedy odpisywała na liczne listy, które każdego dnia docierały do niej. Powtarzała, że nie potrafi przemawiać, woli pisać. Umiała też słuchać i z ogromną jasnością docierać do sedna sprawy, ogarniać istotę problemu. Ten dar duchowego rozeznania, trafnych diagnoz i podpowiedzi, wiernego towarzyszenia ludziom, nawet zza krat karmelu, bardzo szybko został rozpoznany, doceniony i rodził kolejne rzesze, jak mawiałyśmy żartobliwie, jej „penitentów”. (…)

s. E.

Przeddzień Uroczystości

Rozmaite tematy

Dodano: 15 lipca 2017

15-lipca

W przeddzień największego święta karmelitańskiego – Uroczystości Matki Bożej z Góry Karmel – chcemy oddać głos siostrze Immakulacie od Ducha Świętego, której dziesiątą rocznicę śmierci wspominać będziemy za kilka dni (24 lipca). Umieszczając na jej nagrobku słowa: Cała Twoja jestem, Maryjo, wiedziałyśmy, że wyraziłyśmy głebię jej serca. Resztę dopowie ona sama:

„Nie zajęto się dotąd wnikliwiej kwestią wpływu Maryi na życie modlitwy, pociągające za sobą ustawiczne oczyszczanie serca, które jednocześnie zwiększa przejrzystość zasłony wiary. Stopniowe oczyszczanie wewnętrznego wzroku  duszy dokonuje się najbezpieczniej i najkrócej z Maryją za rękę. Kontemplacja zaczyna się z chwilą, gdy dusza uświadamia sobie, że właśnie wiara roztacza bezmiar światła sięgającego do samego Boga. Ten odcinek drogi do Niego trzeba koniecznie przejść, by dojść do niebieskiego widzenia. Kontemplacja jest owocem łaski, a troska, byśmy ją otrzymali i nie zmarnowali, należy do Maryi. Pełnia powodzenia w osiągnięciu duchowego szczytu zależy od totalnego oddania się Sercu Matki. Totus Tuus – to akt strzelisty i hasło nie pozwalające ustać w drodze”.

s. Maria Immakulata od Ducha Świętego ocd, Ukaż mi swoją twarz, Flos Carmeli: Poznań 2001, s. 90.

s. E.