Echo modlitwy i życia, czyli mini czytelnia karmelitańska, w której znaleźć można drobne okruchy słów, myśli, czy refleksji naszych sióstr, które udało się wyciągnąć z karmelitańskich szuflad. Niektóre teksty powstały jakby mimochodem, zrodziły się w sercu podczas modlitwy, zwyczajnej codziennej pracy, inne są echem głębszej refleksji, lektury Biblii, smakowania i wnikania w glebę codzienności. Będą tu zatem poezje, nowicjackie odkrycia pod tytułem: biały welon o…, biblijne migawki pisane słowem i obrazem, echo lektur, rozmaite tematy związane z wydarzeniami życia, czy inne jeszcze teksty… na tle zdjęć wykonanych przez nasze siostry. Tutaj też, w zakładce muzyka, zbierać będziemy to, co ukazało się na naszej stronie w dźwiękowej formie.

SŁOWO – Biały welon o…

O kropielnicy

Biały welon o…

Dodano: 15 października 2018

o kropielnicy

Kropielnice są niemalże wszędzie: przy wejściu do chóru – to oczywiste, ale również przy drzwiach każdej celi i pracowni, w nowicjacie, w refektarzu i kredensie, na sali rekreacyjnej i w pustelniach…

Co za tym idzie, przechodząc przez niemal każde drzwi, każdy próg, towarzyszy nam gest znaku krzyża czyniony ręką zanurzoną w wodzie święconej. (Do moich obowiązków należy pilnowanie, by w odpowiednim miejscu zawsze stała duża butelka z woda święconą, by siostry mogły z niej czerpać i uzupełniać wszystkie kropielnice).

Z początku dziwiłam się częstotliwości tego gestu.

Ale to nie tylko gest! To akt wiary, potężna bron przeciwko szatanowi, objęcie ciała i duszy przez Tego, który zawisł za mnie na krzyżu.

By nie zaniedbywać i zmobilizować się do gorliwszego i bardziej świadomego czynienia tego aktu pomyślałam sobie, że każdy znak krzyża będę robić za dusze w czyśćcu cierpiące, które są tam właśnie dlatego, że w życiu za mało się żegnały lub niedbale…

I jakiś czas później, jakby na potwierdzenie moich intuicji przeczytałam słowa św. Charbela (w tradycji łacińskiej trochę inaczej wygląda sprawa odpustów):

„Jeśli na przykład przeżegnasz się dwadzieścia razy podczas dnia, otrzymasz wiele odpustów, a jeśli oddajesz je za spokój jednej duszy lub wielu dusz cierpiących w czyśćcu, głęboko ulżysz im w bólu i sam otrzymasz obfitą nagrodę, za swój czyn! Czy cokolwiek cię to kosztuje? Oczywiście, że nie!”

(cytat z: o.Hanna Skandar OLM „Kwiatki świętego Charbela”)

s.T.

O dzwonkach

Biały welon o…

Dodano: 01 września 2018

o dzwonkach

Każda Siostra, cyklicznie, w określonym czasie realizuje swój tygodniowy dyżur „pulsatorki” i o wyznaczonych godzinach, określonym dzwonkiem przez kilkanaście-kilkadziesiąt sekund dzwoni wzywając i wprowadzając w kolejny etap dnia całą wspólnotę (plan dnia można znaleźć w innej zakładce).

Tuż po „wstąpieniu” miałam wrażenie, że dzwoni się „co chwilę”.

Od rana do wieczora tempo życia utrzymywane jest na wysokim poziomie 🙂

Nie ma poślizgów nawet „pięciominutowych”, nie można dać się pochłonąć przez pracę, ciekawą lekturę, a nawet wydłużyć czasu modlitwy. Trzeba być wolnym (od swojego „chcę” i „nie chce mi się”) oraz dyspozycyjnym nieustannie!

Dyspozycyjnym na wezwanie… na głos, który mnie woła…

Gdy pisze te słowa właśnie zabrzmiał dzwon – przerywam… 🙂

Kontynuuję: Przez posłuszeństwo dzwonkom uczę się czuwania i oddawania swojego czasu. Wyrzekłam się władzy nad nim, bo pragnę, by nic mnie całkowicie nie pochłonęło, bym zawsze (zwłaszcza, gdy słyszę dźwięczny sygnał) mogła świadomie stawać w Bożej obecności, i wielokrotnie w ciągu dnia odpowiedzieć sobie na pytanie: dla Kogo tu jestem, dlaczego, po co…?

„Potrzeba dusz tak oddanych Mi, abym w nich mógł żyć wśród ludzi i błogosławić im. Pierwszą taką duszą była Maryja. Potem byli święci, w których świat rozpoznawał Mnie. Teraz pragnę ciebie i innych, w których płonie Moja Miłość zapalona przez Ducha Świętego, by zbawić wielu. Nie lękaj się swojej słabości. Ważne jest tylko twoje pragnienie i przyjmowanie drogi, jaką cię prowadzę”.

(cytat z: Alicja Lenczewska „Świadectwo”)

O sandałach

Biały welon o…

Dodano: 15 czerwca 2018

o sandałach

W Karmelu nosi się sandały – nie kapcie, klapki, balerinki, czy inne rodzaje obuwia. Od rana do wieczora po klasztorze chodzi się w sandałach. Z pewnością jest to znak – czego? Nie chodzimy dosłownie „bose” (lecz prawie), bo tak sobie myślę, że nie w pełni okryte stopy mają wyrażać nie tylko ubóstwo, czy naszą „bosowatość”, ale fakt, że poruszamy się po ziemi świętej – dosłownie! Ziemi poświęconej, „wyłączonej”, tzn. konsekrowanej dla Boga.

Teren objęty klauzurą przygotowuje mnie do stanięcia przed Najwyższym. Mojżesz, gdy zbliżył się do wzywającego Go Boga usłyszał: „Zdejmij sandały, bo ziemia, na której stoisz jest święta”. I może dlatego właśnie karmelitanki do trumny chowane są już dosłownie bose. Abyśmy nie musiały zdejmować butów u bram nieba, lecz od razu przeskoczyć jego próg.

Sandały są też znakiem, iż nasze życie na ziemi jest pielgrzymką. Z doświadczenia wiem, bo wiele razy chodziłam na pielgrzymi do Częstochowy, przed tron naszej Matki Jasnogórskiej, że sandały są najwygodniejszym obuwiem…

Ale, o jaką pielgrzymkę chodzi? Tu zacytuję postawione mi przez Jezusa pytanie:

„Dziecko Moje, czy wyruszyłaś już w głąb swojej duszy, by w niej znaleźć Ziemię Świętą? By łzami obmyć swoje serce tak bardzo obolałe – w Moich ramionach je obmyć? Czy już rozumiesz i już pragniesz tylko takiego pielgrzymowania? Świętego czasu – Misterium Spotkania z Oblubieńcem twoim?”

(cytat z: Alicja Lenczewska „Słowa pouczenia”)

Pragnę odpowiedzieć: Tak, Panie!

s. T.

O wieży

Biały welon o…

Dodano: 15 stycznia 2018

o wieży

Wieża to element budynku, który Siostry dobudowały po objęciu koszarowca na klasztor. (Później powstały także dwie dobudówki z dwóch stron domu, gdzie dziś znajduje się z jednej strony część gościnna i kaplica, a z drugiej refektarz i biblioteka).

Kto widział nasz klasztor wie, że „ma coś w sobie” 🙂 a jego wieża wznosi się ponad korony drzew, jasna, smukła, z owalnymi okienkami, małym balkonikiem, na który czasem wychodzimy.

Dźwięk dzwonu wiszącego pod daszkiem oznajmia całej okolicy, że: „Czas na modlitwę. Jezus woła! Jezus jest!”. Dodam, że jest to dzwon ręczny 🙂

Cała architektura, ale m.in. wieża zauroczyły mnie od pierwszego wejrzenia! Gdy zaś przyszedł czas na moje pierwsze w życiu „indywidualne rekolekcje na wieży” – tzn. w naszej pustelni, gdzie przez 10 dni, dzień i noc, jest się „sam na sam” z Jezusem w Najświętszym Sakramencie, stwierdziłam, że bliżej nieba na ziemi być już nie mogę – i fizycznie i duchowo. Jak wielka to łaska, wie, kto jej zasmakował. Ale jest to też trud znany tym, którzy wystawią się na światło Prawdy i próbują wytrzymać w ciszy i samotności przed Jezusem.

Wytrwać, nie uciec… zwłaszcza wewnętrznie, nie dać się oderwać, przylgnąć, nauczyć się adorować i modlić – to moje pragnienie.

Czym jest adoracja? Czym jest modlitwa?

„Adoracja – to dać się pochłonąć Bogu i wchłaniać Go w siebie. To jest sensem i celem twego istnienia. To jest twoim istnieniem prawdziwym. Każda sekunda twojego ludzkiego życia jest ci dana po to, abyś napełniała się Mną. Nigdy nie naprawisz tego, co tu stracisz, nie korzystając z szansy, jaką ci daję. Zawsze będziesz o tyle uboższa we Mnie, ile tu zmarnujesz.

Modlitwa – to chłonąć Boga ze wszystkich sił i radować się, że jesteś i że On jest. To coraz głębsze poznawanie siebie i wszystkiego w Nim – uwolnienie od uwarunkowań narzucanych przez świat, innych i samego siebie.”

(cytat z: Alicja Lenczewska „Słowa pouczenia”)

s. T.

O czuwaniu i wcieleniu

Biały welon o…

Dodano: 15 grudnia 2017

… o czuwaniu i wcieleniu

Św. Teresa od Jezusa, reformatorka Karmelu, zwraca szczególną uwagę na fakt, że nasza modlitwa i relacja z Bogiem opiera się na tajemnicy Wcielenia. Dlaczego? Ponieważ Bóg stał się człowiekiem, abyśmy mogli Go „dotykać” – zaangażować w modlitwę wszystkie zmysły duszy i ciała: „Przedstaw sobie Pana stojącego tuż przy tobie i patrz, z jaką miłością i jaką pokorą raczy ciebie nauczać. Wierz mi, tak dobrego przyjaciela nigdy nie powinnaś odstępować. Gdy się przyzwyczaisz być zawsze w Jego obecności, a On będzie widział, że czynisz to z miłością i starasz się we wszystkim podobać się Jemu, już się od Niego – jak to mówią – nie odczepisz. Nigdy On ciebie ani na chwilę nie opuści, będzie cię wspierał we wszystkich strapieniach twoich, na każdym kroku będzie ci stróżem i pocieszycielem. Czy to mała rzecz, sądzicie, mieć zawsze i wszędzie przy boku takiego przyjaciela?” (Droga Doskonałości 26,1).

Czas Adwentu i Okres Bożego Narodzenia – te niezwykle ważne etapy na naszej drodze duchowej, cyklicznie przeżywane w liturgii, są zaproszeniem do odkrywania nowych perspektyw i poziomów naszej wiary. Bóg bowiem pragnie być poznawany! „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś.” (J 17,3)

Chcąc hasłowo opisać te „wydarzenia”, można by Adwent określić jako czuwanie, a Boże Narodzenie jako wcielenie. Co kryje się pod tymi pojęciami?

W tym roku „czuwanie” odsłania mi się w kontekście słów z Łk 12,37: „Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał”.

Potrzebuję pogłębiać w sobie świadomość, że Bóg zstąpił, aby służyć (Jezus, obmywając uczniom nogi w Wieczerniku, spełnił właśnie posługę niewolnika).

Często patrzy się na Bog, jako na „biorcę”, któremu się należy, któremu trzeba uiszczać konkretną daninę, tymczasem On objawia się nam jako Bóg Sługa! W pełni poznamy, co to znaczy na Uczcie Niebieskiej. Ale już teraz zrealizuję Jego wezwanie do czuwania, gdy wypełniając swoje życiowe zadania będę kochać  (=służyć) i pozwolę, by On kochał we mnie (=służył przeze mnie).

Natomiast wcielenie w szczególnie trafny sposób interpretuje nasza siostra św. Elżbieta od Trójcy Świętej: „Niech w mojej duszy dokona się jakby wcielenie Słowa. Niech stanę się dla Niego jakby nowym człowieczeństwem, w którym mógłby odnawiać swą Tajemnicę”.

Bóg potrzebuje moich rąk, moich nóg, moich ust, moich oczu, aby służyć. Zaprasza mnie do stania się współsługą.

Warto odkryć z Maryją znaczenie i moc stwierdzenia: „Oto ja służebnica Pańska” – jak wielkim zaszczytem jest służyć Bogu, jak wielką łaską jest móc usłużyć drugiemu człowiekowi! Jezus powiedział: „więcej szczęścia jest w dawaniu niż w braniu”.

Moje zatwardziałe serce okala gruba warstwa egoizmu. Czas Adwentu, czas Bożego Narodzenia – to czas łaski, „szczególnego wspomagania”, gdy Bóg niejako na nowo dając Syna wyjawia, o co tak naprawdę w życiu chodzi, co nadaje mu sens, do czego nas zaprasza…

s. T.

O 2 listopada

Biały welon o…

Dodano: 01 listopada 2017

… o 2 listopada

Według tradycji naszego Zakonu, której nie znałam przed wstąpieniem, a którą uważam za niesamowitą, 2 listopada organizujemy uroczystą procesję za zmarłych.

W pięciu miejscach naszego domu przygotowujemy stacje, przy których modlimy się za: naszych współbraci i współsióstry, dalej za zmarłych kapłanów, osoby z naszych rodzin, za bliskich, dobrodziejów i tych wszystkich, o których chcemy pamiętać. Pada wiele imion i nazwisk…

Z wielką radością dopisałam do listy tych, których noszę w swoim sercu, a którzy teraz czerpią z modlitewnego skarbca naszej wspólnoty.

W ten prosty sposób, choć nie możemy fizycznie stanąć nad ich grobami, bierzemy aktywny udział w ich pielgrzymce ku pełni życia, towarzyszymy im także na tym ostatnim etapie i wierzę, że skutecznie przyśpieszamy ich bieg „tuż przed metą”.

Niedawno dominikanie, jako hasło powołaniowe wzięli słowa: „Wstąp do nas umrzeć” –  jest to zaproszenie połączone ze wspaniałą obietnicą!

Śmierć w Zakonie to chyba jedna z największych łask, jakich można doświadczyć. Kościół nie zapomina w swej modlitwie o nikim, ale cieszy mnie myśl, że pamięć o zmarłych ma w klasztorze tak głęboki wymiar i znaczenie!

Jeżeli Bóg pozwoli także mi spocząć kiedyś na przyklasztornym cmentarzyku, mam pewność, że codziennie będę otaczana modlitwą, tak jak już pochowane dwie nasze siostry.

Dziś, moim życiem, oddaniem i modlitwą, pragnę skutecznie wspierać tych, którzy odeszli :).

„Jezus: Ból rodzenia trwa całe życie ziemskie i czyśćcowe, aż staniesz się godna, by wejść do Domu Ojca, by tam w pełni żyć w Prawdzie i Miłości. Pokutuj i raduj się, że możesz, że ta łaska jeszcze trwa, że możesz płakać nad swoją grzesznością i grzesznością świata. Że możesz wysługiwać łaskę zbawienia i świętości dla bliźnich twoich. Raduj się, że ta łaska jest ci dana w każdym kolejnym dniu”.

„Jezus: Cisza grobu jest pozorna. Śmierć ciała daje pełnię życia duszy.”

 [z: „Słowo pouczenia”, A.Lenczewska]

s. T.

O predykacie

Biały welon o…

Dodano: 30 września 2017

o predykacie

Każda siostra wraz z habitem, w dniu obłóczyn, otrzymuje zakonne imię i tytulację – tj. predykat, który nadaje szczególny rys całemu jej życiu.

Mój brzmi: od Maryi – Miłującej Obecności. Dlaczego taki? Bo jestem tu po to, by stać się miłującą obecnością = „miłością w sercu Kościoła” (por. św. Teresa od Dzieciątka Jezus). To jest rdzeń i cel mojego powołania, a także syntetyczne ujęcie naszego karmelitańskiego charyzmatu! Myślę, że do końca życia będę odkrywać jego głębię.

Maryja jest Miłującą Obecnością, należąc do Jej Zakonu czerpię z łaski, która Ją stanowi.

Czy Niepokalana przysłania nam Boga, czy ją ubóstwiamy? Nie. W dziełach naszych rodziców: św. Teresy od Jezus i św. Jana od Krzyża, wprost o Maryi niewiele jest napisane, ale Jej duch przenika na wskroś cały Zakon.

Ukryta, jak zawsze – jak w Nazarecie, jak potem wśród apostołów aż do wniebowzięcia, cała poświęcona modlitwie. Nie ewangelizowała, nie czyniła cudów i znaków, nie spisała historii Jezusa… A jednak moc Jej modlitwy przyczyniała się do tego, że oni realizowali swoje posłannictwo, że zstąpił Duch Święty, że Kościół wytrwał pośród prześladowań…

Dziś dzielę z Nią Jej misję, toruję drogę Bożej łasce, która potrzebuje mojej modlitwy, jako kanału… W sposób duchowy i z woli Bożej mogę być tam, gdzie moja wstawiennicza modlitwa jest potrzebna!

Maryja: Gdzie jest Syn mój, tam i ja jestem. W niebie jestem z ciałem i duszą, przez wszechmoc Bożą jestem wszędzie. Gdzie światło słoneczne, tam i nieodłączny cień – tak i ja. We Mszy św. rzeczywiście ponawia się Ofiara mego Syna jak na Kalwarii, tylko że dzieje się to przez Ducha Świętego w sposób duchowy i bezkrwawy. Tak samo jest z moją obecnością; zjawiam się w sposób duchowy, ale rzeczywisty.

(cytat z: Siostra Janina Immakulata Adamska OCD „Dlaczego właśnie Kunegunda z Siwcówki?”)

s. T.

O lampce oliwnej

Biały welon o…

Dodano: 14 czerwca 2017

o lampce oliwnej

Jednym z moich obowiązków jest czuwanie, by nie zgasła lampka oliwna pod tabernakulum. Co dzień czujnym okiem zerkam na poziom oliwy i pilnuję, by żywy płomyk ognia rozświetlał miejsce „Święte Świętych”. Gdy zdarzyło się, raz czy drugi, że ledwie się tlił lub zanikł – ów znak żywej obecności Jezusa, poruszały się całe moje wnętrzności, bo przecież to wyraz mojej modlitwy i czci, nie może go zabraknąć! Nie mogę dopuścić do jego zagaśnięcia!

Ale tu nie chodzi tylko o historię lampy oliwnej w naszym chórze, bo za każdą zwyczajną „przypowieścią” kryje się mądrość Boża…

W tym kontekście przypominają mi się słowa św. Charbela:

„Zważ na oliwę w lampie, której światło pomaga ci czuwać i rozświetla twą noc. Zapal twą lampę. Nie czekaj aż wzejdzie słońce. Jeśli twoja lampa zgasła z braku oliwy, napełnij ją, nie zostawiaj jej, aby usiąść przy lampie napełnionej oliwą twojego brata. Będziesz zapytany o to, jak przypilnowałeś płomienia twojej własnej lampy. Niech tli się, aż do nastania świtu. Napełnij ją oliwą: nie dobrymi intencjami, chęciami, czy wodą. Zadbaj o jej światło przez swoje działanie”.

(cytat z: Św. Charbel „Orędzia z nieba”)

s.T.