Z moich lektur

Dodano: 15 listopada 2021

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

rozgoryczenie

wspaniałomyślność

acerbitas

vera largitas

małostkowość

wspaniałomyślność

skąpstwo

szczodrość

rozgoryczenie

uprzejmość

brak tolerancji

tolerancja

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Ty, rozgoryczenie, jesteś dla życia wielkim niebezpieczeństwem. Niszczysz jego sens i nie masz względu na nikogo. Uparcie trwasz w swoim egoizmie. Ja jednak hojnie udzielam swej zbawiennej pomocy, jestem ja maść i uzdrawiający lek. Czyż wspaniałomyślność nie jest niczym deszcz, radość życia jak rosa, współczucie jak maść, zaś pocieszenie jak lekarstwo? To sens mojego życia, a twoim przeznaczeniem jest śmierć.

Z moich lektur

Dodano: 15 listopada 2021

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

żądza uciech

powściągliwość

ingluvies ventri

abstinentia

ucztowanie

abstynencja

obżarstwo

umiar

nienasycenia

wstrzemięźliwość

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Zalecam człowiekowi umiar, aby ciału niczego nie brakowało, zaś on nie napychał się potrawą i napojem. Jestem jak cytra z piękną harmonią. Gram cudowną melodię, jeśli człowiek żywi się z umiarem. Ja jednak żywię się z umiarem, dzięki czemu soki w moim ciele nie wysychają i nie rozpadają się. Dlatego cieszę się dźwiękiem organów i z radością gram na swej cytrze.

Z moich lektur

Dodano: 01 marca 2023

Cytaty i sentencje na podstawie „Twierdzy wewnętrznej” św. Teresy od Jezusa

 

Drugie mieszkania

·       Jeśli osobę z pierwszych mieszkań można porównać do głuchoniemego, w drugich mieszkaniach zaczyna ona już słyszeć cichy, słodki głos Pana wzywający ją do wnętrza. Nie potrafi jeszcze na niego odpowiedzieć i pozostaje wewnętrznie rozdarta.
·       Mieszkania drugie to miejsce przebywania tych, którzy oddają się modlitwie wewnętrznej, ale jeszcze nie maja odwagi i dość mocnego postanowienia, by porzucić wszelkie okazje, które nie sprzyjają modlitwie.
·       Człowiek oddający się rozrywkom, interesom, przyjemnościom i marnościom światowym, naraża się tym bardziej na niebezpieczne towarzystwo jadowitych i natrętnych gadów (rozproszeń i demonów), które raz po raz przywiodą go do upadku.
·       Pan Bóg w nieskończonej swoje dobroci, tak bardzo pragnie by dusze Go miłowały i z Nim przebywały, że nie ustaje wzywać je do środka, aby się do Niego zbliżyły.
·       Bóg, który mieszka w głębi duszy jest naszym najlepszym sąsiadem.
·       Do dusz w drugich mieszkaniach Bóg mówi między innymi przez: słowa dobrych ludzi, kazania, dobre książki, choroby, trudy i poznawanie prawdy w czasie modlitwy myślnej.
·       Modlitwa myślna, choćby nieudolna, ma wielką wartość w oczach Bożych. Dlatego straszliwa jest wojna, jaką demony wypowiadają duszy, by ją od niej odwieść.
·       To, że rzeczy i uciechy tego świata, ludzki szacunek i względy, jawią się nam jakby wiecznie miały trwać i zadowalać, a pokuty i umartwienia przynosiły tylko uszczerbek na zdrowiu, to znak, że przeciwnik wypuszcza przeciwko nam swoje pociski i strzały, byśmy zawrócili z drogi.
·       Przyjacielem duszy jest rozum, który potrafi odkryć przed nią oszustwa złego. Ukazuje jej, że wszystkie powaby świata są niczym, w porównaniu ze szczęściem, do którego ona dąży.
·       Wiara objawia rozumowi kim jest Bóg, który daje szczęście i spełnienie duszy.
·       Pamięć, gdy stawia nam przed oczy, jaki jest koniec rzeczy ziemskich i jak szybko ludzie zapominają o tych, którzy odchodzą, umacnia duszę w postanowieniu oddania się Bogu.
·       Jeśli wierzymy, że Bóg nas miłuje i nigdy nas nie opuszcza, nieustannie dając nam życie i istnienie, nasza wola rozpala się do miłowania Boga.
·       Prawdą jest, że nigdy i nigdzie, poza swoim własnym domem tj. Zamkiem wewnętrznym nie znajdziemy lepszego Przyjaciela, większego bezpieczeństwa i pokoju.
·       Po cóż błąkać się po cudzych domach, kiedy nasz własny pełen jest bogactw, których do woli możemy używać. W dodatku mieszka w nim Gość, który te wszystkie rzeczy czyni i nam oddaje.
·       Niezwykle ważną rzeczą jest nawiązywanie relacji z innymi, którzy idą drogą życia wewnętrznego. Zwłaszcza z tymi, którzy weszli już głębiej do wnętrza zamku.
·       Im większa jest w nas determinacja i gotowość utraty wygody, spokoju, a nawet życia byleby nie zawrócić z obranej drogi, tym szybciej demon przestanie nas nękać.
·       W walce ze złymi mocami nie lepszego oręża niż oręż krzyża.
·       Gdyby na tym etapie życia wewnętrznego, dusza przywiązywała uwagę do pociech duchowych i ich szukała, byłoby to budowaniem na piasku. W drugich mieszkaniach nie zbiera się jeszcze niebieskiej manny, będącej owocem głębokiej zgodności naszej woli z wolą Boga.
·       Błędny obiera kierunek ten, kto na początku drogi oczekuje, że Pan będzie czynił jego wolę i prowadził go tak, jak to sobie wyobraża. Cały sekret doskonałości, i całe nasze dobro, polega na przyjęciu woli Boga.
·       Kto jest zdolny cierpieć, niech cierpi dla Boga, a otrzyma wielką zapłatę.
·       Gdy upadniesz nie trać odwagi w dążeniu naprzód. Pan także upadki potrafi obrócić na pożytek duszy.
·       Cóż może być nieszczęśliwszego niż to, gdy człowiek staje się wygnańcem z własnej duszy.
·       Jeśli pokoju nie zaprowadzimy we własnym domu, daremnie byłoby go szukać na zewnątrz.
·       Władze duszy, choć są naszymi najbliższymi i najprawdziwszymi przyjaciółmi, wojnę nam wydadzą, mszcząc się za to, co od grzechów i nałogów naszych wycierpiały.
·       Jeśli cała ufność swoją złożymy w miłosierdziu Boga, On sam będzie przenosił nas z mieszkania do mieszkania, coraz bliżej naszego wnętrza. Prowadzi nas do ziemi obiecanej, niedostępnej dla srogich naszych dręczycieli.
·       Szczęście, które Bóg może dać człowiekowi jest większe niż jego pragnienia.
·       Skupienia wewnętrznego nie osiąga się gwałtem, ale ciszą, spokojem, łagodnością i wytrwałością.
·       Gdy umysł ulegnie roztargnieniu i zabłąka się wśród rzeczy, trzeba ponownie wrócić do modlitwy myślnej. Inaczej z każdym dniem będzie rosło zagubienie duszy.

Z moich lektur

Dodano: 01 luty 2023

Cytaty i sentencje na podstawie „Twierdzy wewnętrznej” św. Teresy od Jezusa

 

Pierwsze mieszkania

·        Dusza jest jak zamek, cały z jednego diamentu albo z bardzo przeźroczystego kryształu. Jest w nim wiele pokoi, tak jak w niebie jest mieszkań wiele. W samym jej środku mieszka potężny, mądry, nieskalany i przebogaty Król.
·        Nasz rozum, niezależnie od tego, jakby był przenikliwy, zaledwie zdaje się zbliżać do uchwycenia tego, jak wielkie jest piękno i pojemność duszy.
·        Dusza jest stworzona na obraz i podobieństwo Boga, dlatego nie zdołamy pojąć jej wielkiej godności i piękna.
·        Niemała to strata i wstyd, nie wiedzieć kim się jest, i nie uświadamiać sobie ogromnej wartości własnej duszy.
·        Ciało to zewnętrzny wał okalający duszę, gruba, toporna oprawa diamentu, wokół której obraca się wiele naszych myśli i trosk.
·        Dusza, jest jak twierdza albo warowny zamek i choć jest w nas, nie znaczy to, że łatwo do niej wejść. Jest bardzo strzeżona i większość ludzi żyje na zewnątrz jej, jakby w ogrodach.
·        Początek życia duchowego, to wejście w siebie i poznanie siebie.
·        Niemożność wejścia w głąb siebie, będąca skutkiem nawyku zajmowania się tylko rzeczami zewnętrznymi, jest tym dla duszy, czym paraliż dla ciała.
·        Bramą przez którą wchodzi się do zamku jest modlitwa, rozumiana jako świadome, pełne uwagi stawanie przed Bogiem.
·        Pierwszych mieszkań jest tak wiele, jak wiele jest sposobów poznania samego siebie, a utrudnia je cały zastęp demonów, by dusza nie rozumiała siebie i nie weszła do swego wnętrza.
·        Im bardziej jesteśmy przesiąknięci światem, zatopieni w jego zadowoleniach i uzależnieni od przejawów czci, zmysły i władze duszy nie mają siły, którą Bóg dał im z natury, by zwyciężyć złego. Choć pragną nie obrażać Bogu i czynić dobro, potrzebują częstego uciekania się do Jego pomocy.
·        Każdy, kto chce przedostać się do drugich mieszkań, musi oswobodzić się z wielu spraw, rzeczy niekoniecznych i niepotrzebnych. Bez tego nie tylko nie pójdzie dalej, ale zapewne szybko utraci to, co już zdobył wchodząc w siebie.
·        Rzeczą bardzo ważną jest wystrzegać się niewłaściwego zaangażowania i troszczenia o rzeczy obce swojemu powołaniu.
·        Trzeba być zawsze czujnym, by demon, udając anioła światłości, nie oszukał nas. Zwykle podchodzi nas nieznacznie i stopniowo, czyniąc nam ostatecznie wielką szkodę.
·        Prawdziwa doskonałość zasadza się na miłości Boga i bliźniego.
·        Porywy natrętnej gorliwości mogą wyrządzić wiele szkody. Dlatego rzeczą ważną jest pilnować samego siebie.
·        Tak ważna jest serdeczna miłość jednych względem drugich, że nie można o niej nigdy zapomnieć.
·        Rozmowy między sobą o uchybieniach i wadach innych, to początek zwyczaju szemrania i obmowy, na pociechę złemu duchowi.

Z moich lektur

Dodano: 22 stycznia 2023

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow,
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

swawola

dyscyplina

petulantia

disciplina

brak stateczności

stateczność

nieład

porządek

kapryśność

równowaga

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Ja jednak jestem uzdrawiającą siłą, dzięki której życie staje się udane. Jestem przyjacielem, na którym można polegać. Radość życia i najpiękniejsza sprawiedliwość połączyły się we mnie w królewską parę.

Poezje

Dodano: 15 stycznia 2023

Do Psalmu 131

Jak dziecko

mą duszę

ucisz,

 

ukołysz na

Twoim łonie.

 

Zaśpiewaj

o Swej miłości

 

i rozraduj,

mój Ojcze,

w Twojej

słodkiej bliskości.

s. B.

Rozmaite tematy

Dodano: 06 stycznia 2023

Za miesięcznikiem „W naszej rodzinie”

Gdzie jest mój punkt oparcia?

 

Kołyszą się nocą zimową

Płatki śniegowe nad głową

Mama Niemowlę kołysze

A ja kołysankę Mu piszę

 

Fragmentem wiersza z tomiku Przez słów zasłonę ukaż mi siebie autorstwa mojej karmelitańskiej współsiostry, Renaty, rozpoczęłam tę refleksję, boć to przecież świąteczny czas, gdy kolędy rozbrzmiewają zewsząd a także sami chętnie je nucimy. Niektóre z nich mają głęboko teologiczne przesłanie i słowa w poetycki sposób opowiadające o tajemnicy Wcielenia: Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony…; Pan z nieba i z łona Ojca przychodzi…

Inne nawiązują do atmosfery towarzyszącej narodzeniu każdego dziecka: zachwytu, czułości, ciepła, miłości. Inne jeszcze opowiadają o betlejemskiej grocie, jej surowości, ubóstwie, spotkaniach u stóp Nowonarodzonego. Przytoczony wiersz jest swoistą kolędą-kołysanką w urokliwy sposób opowiadającą o kołyszących się w powietrzu śniegowych płatkach, liściach na wietrze, ptaku, który złapawszy przyjazny mu prąd powietrza łagodnie kołysze się w przestworzach…

Kołysze się księżyc na niebie

I liść się kołysze na drzewie

I okręt co płynie po morzu

Kołysze się jak ptak w przestworzu

 

 

Kołysze się zboże na polu

Co chlebem się stanie na stole

I ja Ciebie Jezu kołyszę,

By słowo Twe w sercu usłyszeć

Urokliwa jest ta poetycka opowieść o kołysaniu. Z pewnością i nam nasuwają się kolejne, łagodne obrazy. Choćby kołyszących się wysokich, przebarwionych traw na bieszczadzkich połoninach, gałązek płaczącej brzozy czy wierzby, które poruszają się jakby czesane niewidzialną dłonią, liści osiki, które przy najlżejszym podmuchu wiatru tańczą na swoich długich łodyżkach…

Istnieje jednak wielka różnica między dwoma, z pozoru podobnymi wyrazami: kołysać się i chwiać się. Sam ruch może się wydawać podobny, ale znaczenie jest zgoła inne. Kołysanie się przywodzi nam na myśl łagodne skojarzenia: od dziecka tulonego w ramionach matki, poprzez rozliczne obrazy za świata przyrody, po tańczącą na parkiecie parę w rytm spokojnej muzyki.

Chwiejny natomiast jest krok małego dziecka, które próbuje robić dopiero pierwsze kroki, czy też osoby starszej z trudem utrzymującej równowagę. Jednakże chwiejne bywają też poglądy, stanowiska, opinie, zdania, postawy czy decyzje. Chwiejny, kruchy, niestały i nietrwały jest ze swej natury świat, który znamy, w którym żyjemy. Jak pisał bp Robert Barron w swej doskonałej książce Ziarna Słowa: …zgodnie z biblijnym przekonaniem „Nie mamy tutaj trwałego miasta” (Hbr 13,14). Ten świat jest dobry, naprawdę bardzo dobry, ale jest także równocześnie chwilowy, ulotny, przemijający. Psalmista mówi nam, że nasze życie jest „jak westchnienie” (Ps 90,9).

Oprócz tej, wpisanej w naturę naszego świata ulotności i przemijalności, jest także inna jego kruchość czy wręcz chwiejność. To ta wynikająca z ludzkich decyzji, działań i poczynań. Decyzje, które zapadają w głębi ludzkiego serca i sumienia zamieniają się w czyn. Gdy zakres działań jest niewielki, jak własne biurko, mieszkanie, najbliżsi, także konsekwencje są proporcjonalnie nieduże. Inaczej sprawa się ma, gdy decyzje, a w konsekwencji działania jednostek, wpływają na losy narodów i świata, by przywołać chociażby toczącą się za naszą granicą brutalną wojnę i okupację wolnego przecież narodu. Chwieje się nasz świat, któremu w różnych jego zakątkach zagrażają wojny, czy już tam trwają. Chwieje się, bo prowadzący je sięgają po coraz groźniejsze narzędzia. Chwieje się, bo ekonomia, gospodarka, polityka raczej nie są poddane prawu miłości, ale ludzkiemu nienasyconemu egoizmowi. Chwieje się wielki świat, bo maleńki człowiek, jego mieszkaniec, stracił punkt oparcia, trwały punkt odniesienia, jakim jest własne, dobrze uformowane sumienie, nawrócone serce, a dał wolną rękę egoizmowi, pysze, zachłanności, żądzy władzy, prestiżu, znaczenia… Na ludzkich decyzjach i działaniach, poczynając od tych najdrobniejszych, budowany jest pokój świata.

Doskonale konkluduje swój wiersz s. Renata wskazując, gdzie chwiejny i niepewny świat może znaleźć stałość i oparcie: w maleńkim, kołysanym pełną czułości i miłości kolędą, Dzieciątku. W Księciu Pokoju – Jezusie.

 

Świat stary zaś, cały się chwieje

Wraz z ludźmi, co zmienni jak trawa

I tylko ten Bóg, co w kołysce

Stałą miłością nas zbawia

 

s. E

Z moich lektur

Dodano: 03 stycznia 2023

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

cynizm

tęsknota za życiem

ineptia laetitia

gemitus ad Deum

niestosowna wesołość

tęsknota za Bogiem

fatalizm

tęsknota za bezpieczeństwem

radość z cudzego nieszczęścia

współczucie

szyderstwo

serdeczność

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Wiem, że to życie upływa szybko jak zmieniająca się w siano trawa, i tęsknię za wiecznością, która nigdy nie przemija. Ze wszystkimi stworzeniami żyję w niebiańskiej harmonii. Otaczają mnie zastępy aniołów i dobre duchy. To moja wielka radość i tęsknota. Już nigdy nie pozwolę się od nich oddzielić.

Rozmaite tematy

Dodano: 15 grudnia 2022

Za miesięcznikiem „W naszej rodzinie”

Czy tajemnice radosne są radosne…?

Grudzień – to dla nas wierzących nade wszystko Adwent. Czas wyciszenia, zatrzymania, oczekiwania. W Karmelu jest zwyczaj, że miesięczny dzień skupienia przeżywamy w obecności Dzieciątka Jezus ukrytego jeszcze w łonie Maryi, a konkretnie, wtulonego w piernacik, którym wyłożony jest okrągły koszyczek zasłonięty z góry półprzeźroczystym tiulem. Łatwo wtedy wejść w serce Maryi, która ma pewność, że Jezus jest, rozwija się w jej łonie, ale jest jeszcze ukryty, tak w swoim maleńkim i kruchym człowieczeństwie, a tym bardziej w swoim niepojętym bóstwie, o którym tak dziwne i niewyobrażalne rzeczy mówił Anioł. Sen to był, czy jawa?….

W Adwencie najczęściej rozważamy radosne tajemnice różańca, wspominając w modlitwie Zwiastowanie, Nawiedzenie, Narodzenie Jezusa, Ofiarowanie… Wokół nas, mimo szybciej zapadającego zmroku i rzadkiego ostatnio śniegowego puchu, widać także radość i kolor. Witryny sklepów, fasady budynków, wolno stojące drzewka – rozświetlone, kolorowe, radosne. A już w samych sklepach półki pełne są kolorowych, świątecznych produktów.

Ale czy tajemnice radosne są faktycznie radosne?

Zwiastowanie Anioła było nie tylko niespodziewane, zaskakujące, onieśmielające, ale niosło w sobie treść, która wywracała do góry nogami plany Maryi na przyszłość. Stawiało też Maryję w bardzo niezręczniej sytuacji, szczególnie wtedy, gdy jej ciąża stawała się widoczna i rodziła rozmaite, nieprzychylne, osądzające czy przynajmniej pełne zaskoczenia i niedowierzania względem niej myśli – i to nie tylko w głowach osób obcych, ale i tych bliskich, takich jak rodzice, Józef. Także wyprawa do kuzynki Elżbiety to wysiłek, trud, niepewność. Choć komentatorzy różnie obliczają odległość Nazaretu od Ain-Karin, nie była to tylko sąsiedzka wizyta na chwilę pogawędki. Maryja szła długo, pozostała u Elżbiety do czasu rozwiązania i znów pieszo wracała około150 km przez górzysty teren Judy, będąc już w trzecim miesiącu ciąży. Narodzenie Jezusa, a nade wszystko czas je poprzedzający, też nie należały do łatwych. Najpierw długa droga do Betlejem, bo właśnie wtedy zarządzono powszechny spis ludności. Droga, sama w sobie mozolna i uciążliwa, musiała być wyjątkowo trudna dla kobiety w tak zaawansowanej ciąży. Potem długie poszukiwanie miejsca na nocleg, odmowy i zgrzyt bezdusznie zamykających się drzwi. Wreszcie, surowa grota poza miastem, taka, po naszemu, obórka ze słomą, zwierzętami.

Czy te wszystkie wydarzenia mieszczą się w kategoriach radości, tego, co po ludzku określamy jako radość. Ile osób nazwałoby ten czas radosnym, gdy nam radość kojarzy się z czymś łatwym, przyjemnym, beztroskim, pogodnym?

W wydarzeniach, które rozważamy w radosnej części różańca jest dużo niepewności, trudu, zmagań, upokorzenia, bólu. Tak to wygląda, gdy patrzymy z ludzkiej jedynie strony.

Jednak światło, które rozbłysło i oświeciło pasterzy z Betlejem, światło, które wyrwało ich z nocnego spoczynku, które dało siłę, by ruszyć jego śladem, które dało mądrość rozpoznania w Niemowlęciu leżącym na sianie Kogoś wielkiego, Światło, które ugięło ich kolana – to Światło ma na imię Emmanuel. To światło to obecność Boga wśród nas. Boga, który rozdarł zasłonę (a tak wołano już od czasów Starego Testamentu – por. Iz 63,19) i nie tylko zesłał łaskę na ziemię, ale sam przyszedł w swoim Synu, by rozbić namiot wśród nas (por. J 1,14). To światło sprawia, że wydarzenia rozważane w pierwszej części różańca stają się radosne, bo są przeniknięte obecnością Emmanuela – Boga z nami, wśród nas i w nas. To światło Bożej Obecności nadaje nowy koloryt rzeczom. Wcielenie Syna otwiera nową erę. Otwiera nam niebo. Jest wypełnieniem wieków oczekiwań. W tym świetle wszelkie trudy tracą swój ciężar, który zmienia się jakościowo: jarzmo staje się słodkie a brzemię lekkie (Mt 11,30).

I tylko dlatego, że Bóg jest z nami, napełnia nas sobą, czuwa i prowadzi, nadaje wszystkiemu sens i wyprowadza dobro ze wszystkiego, każde wydarzenie w naszym życiu może nabrać nowej, głębszej, radosnej – mimo trudu – barwy. To Boża Obecność sprawia, że chrześcijanin nie traci głębokiej radości i pokoju serca nawet pośród trudu, bólu i zmagań codzienności. Bo jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam (Rz 8,31), czy jak mawiała święta Teresa z Avila:

Nie trwóż się, nie drżyj,
Wśród życia dróg,
Tu wszystko przemija,
Trwa tylko Bóg!
Cierpliwość przetrwa dni ziemskich znój.
Kto Boga posiadł, ma szczęścia zdrój:
Bóg sam wystarcza.

S. E.

Poezje

Dodano: 01 grudnia 2022

Nabrzmiało łaską Morze

Czas drży nadzieją spełnienia

Ty jesteś Słowem Boże

Źródłem każdego istnienia

 

Czas się Słowem wypełnił

A Morzem czasu krawędzie

Słowo stało się Ciałem

Morze rozlało się wszędzie

 

Tyś Krwią w kielichu winnym

Na sianie dzisiaj złożony

Opłatkiem białym na ustach

Boże mój w czasie Wcielony

                                     s. R

Z moich lektur

Dodano: 15 listopada 2022

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow,
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

gniew

cierpliwość

ira

patientia

wściekłość

gotowość do niesienia pomocy

agresja

ustępliwość

niecierpliwość

opanowanie

przestępczość

ustępliwość

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Rozbrzmiewam we wszechświecie jak symfonia i zraszam ziemię swoim olejkiem do namaszczania.

Jednak ty wymyślasz wszelkie podłości. Drażnisz ludzką krew jak szalejący północny wiatr.

Ale ja jestem dla wszystkich słodką życiową siłą. Dzięki mnie rosną kwiaty i owoce. Z całej siły wzmacniam serca ludzi i daję im rozum, aby zachowali zdrowie. Wszystko, co zacznę, doprowadzam do szczęśliwego końca. Nikogo nie potępiam i nie niszczę, nawet, jeśli jest winny. Z każdym żyję w pokoju i harmonii. Nikt nie jest moim wrogiem. Przetrwam aż do końca świata.

Poezje

Dodano: 01 listopada 2022

Sąd Ostateczny

Podejdź tu biedny, mały

Poraniony, zbolały

Okryję cię odzieniem

A ono cię przemieni

I stopy twe obuję

Lecz najpierw ucałuję

A potem pójdę z tobą

Moją krzyżową drogą

Nakarmię cię Sobą, napoję

I tylko tego się boję

Byś się nie zgubił, nie stracił

Bom wszystko, co miał, już zapłacił

s. R.

Z moich lektur

Dodano: 15 października 2022

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

kłótliwość

ustępliwość

contentio

pax

wojna

pokój

niezadowolenie

zadowolenie

agresja

ustępstwo

konflikt

pojednanie

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Podsycasz wściekłość, by wzajemnie podburzać przeciwko sobie spokojnych ludzi. Ja jednak jestem lekarstwem dla wszystkich, którzy zachorowali przez twoją truciznę. Uzdrawiam to, co ty kaleczysz. Gardzę twym głupim gadaniem, bowiem jestem jak góry z mirry i kadzidła, i unoszę się do nieba, jak piękne zapachy. Wznoszę się na największych wysokościach nad chmurami i przyciągam do siebie wszelkie dobro. W ten sposób poruszam się po niebie i zamierzam zadawać ci rany, nie dając spokoju.

Poezje

Dodano: 01 pażdziernik 2022

DSC_0121

Z moich lektur

Dodano: 15 września 2022

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

impietas

pietas

bezbożność

pobożność

nieodpowiedzialność

poczucie obowiązku

niesłowność

niezawodność

niegodziwość

życzliwość

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Gardzę Bogiem i ludźmi. Gdybym na kogokolwiek zważał, zostałbym wykorzystany, a moje postępowanie oceniono by jako słabość. Jeśli ktoś da mi się we znaki, odpłacę się mu stukrotnie. Swą przewagę wykorzystam bez skrupułów i nie dopuszczę, by ktoś wszedł mi na głowę. Jeśli Bóg chce, bym uczynił coś dobrego, niech najpierw zrobi coś dla mnie.

Jesteś okropny i przepełniony złem. Cóż to byłby za Bóg, gdyby spełniał wszystkie twoje wymagania? Byłby niczym kukła. Jak Bóg może wynagradzać za zło? On natychmiast dusi jego zarodek.

Gdzie jest twoja władza i punkt oparcia? Mieszkasz u obelgi i hańby oraz żyjesz z przeinaczania faktów. Gdzie jest twoja ojczyzna? Tam, gdzie panuje morderstwo i zabójstwo, a wszyscy ze sobą walczą.

Człowiek jest z natury dobry. Tylko od niego zależy, co z tym zrobi.

Poezje

Dodano: 8 września 2022

Image1

Z moich lektur

Dodano: 15 sierpnia 2022

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

kłamstwo

prawda

fallacitas

veritas

oszustwo

uczciwość

intryga

szczerość

zakłamanie

wiarygodność

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Ja jednak jestem kamieniem milowym na drodze do Boga i rozbrzmiewam jak puzon sprawiedliwości. Widzę wszystkie Jego dobre czyny i staram się rozpoznawać Jego prawdę i szczerość. Zostałam wezwana do pałacu króla. Noszę kolczyki i bransoletki jako znak Bożego przepychu. Niebo i ziemia oraz wszystkie inne stworzenia, które są częścią całości, noszą w sobie miłość do prawdy. Nawet woda, która płynie pod niebem i ziemią, kryje w sobie przesłanie prawdy.

Rozmaite tematy

Jubileusz 25-lecia naszego Klasztoru w Bornem Sulinowie 14.08.2022 r.

Dodano: 15 sierpień 2022

SŁOWA Z HOMILII

KS. BP. EDWARDA DAJCZAKA:

 

Modlitwa wstawiennicza oznacza modlitwę za tych, którzy się nie modlą, wołanie zamiast nich, wołanie za tego, który sam nigdy do Boga nie zawoła. Wiemy na pewno, że większość mieszkańców diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej na niedzielną Mszę do kościoła nie trafia. Ilu z nich ugina kolana, wie jedynie Bóg. Jest to miejsce, gdzie modlitwa jest oddechem, bez którego nie da się żyć…

Ci, którzy dzielili świat, żyli w tym budynku i w tym mieście przez całe lata. To jest niezwykłe, ale to też istotny znak na ziemi. Gdyby przed laty ktoś powiedział żołnierzom Wermachtu albo Armii Radzieckiej, że po nich będzie tu klasztor karmelitanek, że tutaj zamiast uczenia zabijania będzie budowanie pokoju i miłości, powiedzieliby, że to mrzonki. Stało się coś, co wydawało się niewyobrażalne…

————————————————————————————————————————

Relacja z Uroczystości na stronie GOŚCIA NIEDZIELNEGO:

 

Mniszki pojawiły się w Bornem Sulinowie rok po wyjściu wojsk radzieckich. Po trzech latach prac budowlanych 14 sierpnia 1997 r. dziewięć sióstr rozpoczęło regularne życie zakonne w nowym Karmelu.

Najpierw była tu baza wojsk Wermachtu, w czasie II wojny światowej zamieniona na obóz jeniecki, przez który przeszło ok. 50 tys. żołnierzy różnej narodowości. Potem, gdy powstała tu baza Armii Czerwonej, miejscowość na dziesięciolecia zniknęła z map. Opatrzność zdecydowała, że miasto, z którego człowiek chciał usunąć duchowość, mniszki ofiarowujące życie Bogu wybrały na swój dom.

zobacz więcej:

Z moich lektur

Dodano: 15 sierpnia 2022

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow,
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

_______________________________________________

WADA

CNOTA

żądza uciech

skromność

brak instynktu

takt

nikczemnoś

życzliwość

bezwzględność

szacunek

nieuprzejmość

uprzejmość

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Ukazują mi się bogactwa życia, ponieważ Bóg objawia mi swoje tajemnice. Moje życie kształtuje to, co Boże. Patrzę czystymi oczyma i rozumem, czego żąda ode mnie Pan. Pragnie On, by odkrywać dobro i piękno, czego ty w swej ślepocie nie dostrzegasz.

Rozmaite tematy

Dodano: 01 sierpień 2022

ŚLUBY WIECZYSTE S. TERESY  OD MARYI – MIŁUJĄCEJ OBECNOŚCI 16.07.2022 r.

SŁOWA Z HOMILII

KS. BP. EDWARDA DAJCZAKA:

 

Za chwilę siostra odda siebie Jezusowi na zawsze, bez żadnego „ale”. To słowo, które staje się zagrożeniem również dla ludzi, którzy mówią o sobie, że są ludźmi wiary. „Ale” to jeden z naszych największych wrogów. Jest w nas taka dziwna mentalność, że zawsze w zanadrzu mamy kompromis; wypowiadamy słowa, które nie zawsze do końca są na serio. Malutkie słówko „ale” to nasz największy wróg.
Maryja z miłością największą wypowiada swoje „fiat”. W Jej łonie nie ma miejsca na „ale” – tam jest miejsce tylko „dla”. Maryja dała się całkowicie wciągnąć w tajemnicę Boga. To najpiękniejsze życzenie, które chcemy złożyć także siostrze Teresie.

Niech siostra stanie się najpełniej matką, przyjmując Jezusa, żeby potem wydawać Go innym, rodzić dla ludzi. W ciszy Karmelu musi być zmaganie o ludzi, którzy nie znajdują drogi do Jezusa, którzy Go nie spotkali. Tu też trzeba rodzić ludzi do wiary. Nic większego nie będzie mogła siostra zrobić na tym świecie.

————————————————————————————–

ŚW. TERESA OD JEZUSA

Rozważania o PIEŚNI NAD PIEŚNIAMI

 

O, córki moje, sowicie Bóg się wypłaca, a macie Pana i Oblubieńca, którego uwadze nic nie ujdzie, żeby miał nie zrozumieć i nie dostrzec! Zatem nie zaniedbujcie czynić dla Jego miłości wszystkiego, co w waszej mocy, choćby to były drobne sprawy. Jego Majestat wam odpłaci; On baczy tylko na miłość, z jaką to czynicie.

O, córki moje, w wielkim stanie żyjemy; nikt – chyba my same – nie zabronimy nam zwracać się w tych słowach do naszego Oblubieńca („pocałuj pocałowaniem ust swoich”), bo sameśmy Go sobie za Oblubieńca wzięły, kiedy złożyłyśmy śluby!

Córki moje, skoro Pan was przywiódł do tego stanu, niewiele wam brakuje, byście otrzymały przyjaźń i pokój, o które prosi Oblubienica; nie przestawajcie błagać o nie usilnie, ze łzami nieustającymi i pragnieniem.

O, potężna miłości Boga! Jak nic nie wydaje się niemożliwe dla tego, kto miłuje! O szczęśliwa dusza, która zyskała ów pokój swego Boga, tak że panuje nad wszelkimi trudami i niebezpieczeństwami świata i żadnego się nie lęka, służąc tak dobremu Oblubieńcowi i Panu…

…raczej podoba się Jego Majestatowi, by boskie dzieła błyszczały w ludziach słabych, gdyż w takich jest więcej miejsca, aby objawiała się Jego moc i wypełniało Jego pragnienie udzielania nam łask.

Nie skarżmy się z powodu lęku ani nie zniechęcajmy w obliczu słabości naszej natury i wątłości wysiłków, lecz próbujmy umocnić siebie pokorą i zrozumieć jasno, że sami niewiele zdolni jesteśmy uczynić i jeżeli Bóg nas nie wesprze, niczym jesteśmy; i pamiętajmy, by nie ufać żadną miarą własnym siłom, lecz pokładać ufność w Jego miłosierdziu, gdyż dopóki do tego nie dojdziemy, będzie tylko słabość.

Panie, nie proszę Cię o nic innego w tym życiu, jak tylko byś mnie pocałował „pocałowaniem ust swoich”, i to w taki sposób, by wola moja, Panie mego życia, nawet gdybym się chciała odłączyć od tej przyjaźni i tego zjednoczenia, poddana zawsze była Twojej woli i by żadna rzecz nie przeszkadzała mi powtarzać w prawdzie, Boże mój i chwało moja, że „lepsze są piersi twe nad wino”.

Córki moje! Zbudźmy się już, na miłość Pana, z tego snu i zważmy, że nie chowa On dla nas na tamto życie nagrody za miłowanie Go; już w tym rozpoczyna zapłatę. O mój Jezu, kto zdoła wytłumaczyć, ile zyskujemy, rzucając się w ramiona tego Pana naszego i zawierając z Jego Majestatem przymierze, tak że „ja miłemu memu, a mnie miły mój” i On nad moimi sprawami, a ja nad Jego!

Skoro do mnie przychodzisz, skąd moja wątpliwość, czy będę mogła gorliwie Ci służyć? Od tej pory, Panie, chcę o sobie zapomnieć i baczyć tylko na to, jak mogę służyć Tobie, i nie mieć innej woli jak tylko zgodną z Twoją. Ale moje pragnienie nie ma mocy; mocny jesteś Ty, Boże mój. Ja mogę tylko postanowić Ci służyć, więc od tej chwili postanawiam, obracając to w uczynki.

 

Nowenny

Dodano: 01 sierpień 2022

NOWENNA DO ŚW. TERESY BENEDYKTY OD KRZYŻA

Nowenna w formie playlisty. Żeby wybrać kolejne dni należy nacisnąć przycisk „Następny” w lewym dolnym rogu.

Rozmaite tematy

Dodano: 15 stycznia 2022

Przedsionek nieba – powieść s. Joanny

Napisałam powieść… Taką o zwykłej dziewczynie, która odkrywa powołanie do zakonu. I pokazuję drogę, jaką przebywa, by do niego wstąpić. Ponoć dobrze się czyta, sporo ciekawych anegdot tam wplotłam. Ilustracje wewnątrz Moniki Urbaniak, rodzonej siostry naszej siostry Teresy.

A okładka będzie, jak na zdjęciu obok…

Poniżej kilka fragmentów:

***

Zaspana Aleksandra wyciągnęła rękę, by pacnąć dzwoniący wniebogłosy niebieski budzik ze słoneczkiem, pamiątkę z deszczowych wakacji w Kołobrzegu, i zrzuciła go na podłogę. Budzik umilkł. No tak, znów wypadły baterie. Leniwie otworzyła oczy i spojrzała w okno. Eee, nie ma śladu śniegu! – pomyślała z irytacją. Zapowiadał się kolejny listopadowy dzień tej zimy: szary, pochmurny, przytłaczający. Jeszcze nie wiedziała, że ten oto ponury dzień Opatrzność wybrała, aby rozstrzygnęły się jej losy. (…)

***

W małej rozmównicy na pierwszym piętrze klasztoru św. Józefa Ola rozmawiała przez kratę ze świeżo upieczoną postulantką. Ania ubrana była w czarną sukienkę do połowy łydki z białym kołnierzykiem, a na głowie miała prosty, czarny welonik. Z oczu i twarzy tryskała radość. Ola nie musiała pytać, czy dobrze jej tutaj, odpowiedź biła po oczach. Opowiedziała jej już zakopiańską przygodę, teraz chciała się dowiedzieć, co u Ani.

– No i jak tam jest, po drugiej stronie lustra? – Zapytała tęsknie.

– Jest to inny świat, wiesz, nie sądziłam, że aż tak bardzo… Czuję się jak w przedsionku nieba… – Ania na chwilę zamilkła, szukając słów. – Wszystko podporządkowane jest modlitwie, cały plan dnia kręci się wokół czasu przeznaczonego na nią. A dużo tego! Żyje się od dzwonka do dzwonka, przez to dzień mija bardzo szybko, ani się obejrzysz! – Spojrzała na Olę z ożywieniem. – Jestem taka szczęśliwa, że mieszkam z Jezusem pod jednym dachem! Czasem nie mogę zasnąć, tak mi bije serce z radości, bo za ścianą jest On! Mieszkam na parterze, obok chóru… Nie mogę się też doczekać, kiedy do nas dołączysz… (…)

***

Życzymy przyjemnej lektury!

Książka do nabycia z końcem stycznia 2022, w Wydawnictwie AA w Krakowie:

https://www.aa.com.pl/przedsionek-nieba-powiesc-karmelitanska-s-joanna-kucharska-ocd/

Lub na naszej stronie www:

http://karmelborne.pl/pracownia-haftu-i-rekodziela/shop/ksiazki/przedsionek-nieba-powiesc-karmelitanska/

s. Joanna

Z moich lektur

Dodano: 15 lipca 2022

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

tchórzostwo

ufność w Bogu

ignavia

Divina victoria

mentalność przegranego

mentalność zwycięzcy

rezygnacja

zwycięstwo

frustracja

triumf

strach

odwaga

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Nie lubię życia w popiele, świata przepełnionego strachem i bezsensowną rozpaczą. Spieszę raczej do silnego źródła istnienia. Dlatego walczę z dawnymi czarnowidzami i niszczę ich dzieła bronią Bożej mądrości. W ten sposób walczę po zwycięskiej stronie, a w życiu kieruję się pozytywnymi siłami Bożego zwycięstwa.

Poezje

Dodano: 01 lipca 2022

Maria Magdalena

Wylała się w olejku
Na stopy ukochane
A w duszy jej był ranek
Jak potem w Zmartwychwstanie
Gdy chciała znów tym gestem
Uczcić Ukochanego
Zmarłego, Żyjącego
A wokół pachniał nard

s. R.

Z moich lektur

Dodano: 15 czerwca 2022

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow,
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

brak miłosierdzia

współczucie

obduratio

misericordia

bezduszność

miłosierdzie

bezwzględność

empatia

zatwardziałość

miękkie serce

zatwardziałość

humanitaryzm

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Kwiaty leczniczych ziół obdarzają inne rośliny przyjemnym zapachem. Kamień szlachetny rzuca swój blask na inny kamień, całe dzieło stworzenia, zgodnie z wolą Bożą, odczuwa tęsknotę za uściskiem i miłością.

Wraz z powietrzem, rosą i całą życiową siłą, jestem słodkim lekarstwem dla wszystkich, a moje serce przepełnia miłość dla każdego z osobna, komu ofiarowuję swą pomoc.

Istniałam już na samym początku, gdy wielki nakaz „Niech się stanie” wprawił w ruch dzieło stworzenia.

Pomagam wszystkim chorym, aż wyzdrowieją, bowiem jestem dla nich lekarstwem, tak dobrym, jak delikatna maść.

Poezje

Dodano: 01 czerwca 2022

Lazurowa Pani

Lazurowa Matko Boża,
Która stroisz świat w błękity
Chabry siejesz pośród zboża
Niezabudki, aksamitki

Szafirowa toń Twych oczu
W lustrach wody się uśmiecha
Lazurowa Matko Boża
Tyś niebieską nam pociechą

W szumie wiatru, dżdżu szeleście
W ludzkiej i wszelakiej mowie
Wszystko śpiewa o Niewieście
Matce Bożej Lazurowej

s. R.

Z moich lektur

Dodano: 15 maj 2022

św. Hildegarda z Bingen

 

Leczenie chorób duszy

_______________________________________________

z książki: dr Wighard Strehlow,
„Terapia Hildegardowa dla cierpiących na depresję, lęki, bezsenność lub stres.”

WADA

CNOTA

umiłowanie świata doczesnego

umiłowanie nieba

amor saeculi

amor caelestis

umiłowanie bogactwa materialnego

umiłowanie skarbów duchowych

bogactwo zewnętrzne

bogactwo wewnętrzne

miłość egoistyczna

miłość bezinteresowna

_______________________________________________

Słowa uzdrowienia
(cnota karci wadę)

Naprawdę wierzysz, że bogactwo materialne uszczęśliwia?

Nie szukasz prawdziwego i pięknego życia, które w swej świeżości i młodzieńczej sile nigdy nie przemija i nie umiera nawet w sędziwym wieku!

Ja jednak jestem fundamentem harmonijnego współistnienia; pozostaję w łączności z prawdziwą radością życia, która przenika wszechświat. Kocham prawdziwe życie i gardzę wszystkim, co je niszczy. Jestem zwierciadłem wszelkich duchowych sił. Żadna moc tego świata, żadne bogactwo i żaden człowiek nie może tak radykalnie zmienić Twojego życia i uczynić je szczęśliwym jak miłość, która kryje się w najgłębszych zakamarkach Twego serca i na największej wysokości wszechświata.

Poezje

Dodano: 01 maja 2022

Maria Magdalena

Mogła, w bólu pogrążona
Zostać sama w sobie, w grobie
Nad swą stratą pochylona
Nie rozpoznać Cię w ogrodzie
O porannym wschodzie słońca
Kiedy noc dobiegła końca
Że On wstał, by wstała ona

s. R.

Z moich lektur

Dodano: 15 kwietnia 2022

O pięknych oczach Maryi, które widzą dalej i głębiej

Ksiądz Krzysztof Wons przez następujące po sobie stronice swojej Lectio divina o Maryi, całej Pięknej, ukazuje źródło Jej wewnętrznego piękna: wsłuchiwanie się i posłuszeństwo słowu Boga. To wierne słuchanie, dzień po dniu i rok po roku, doprowadza Ją do szczytu Golgoty, gdzie przyjdzie Jej trzymać na kolanach martwe ciało Jezusa. W sercu, w którym zawsze zachowywała i rozważała słowa Boże, powraca wspomnienie Bożych obietnic: będzie On wielki, będzie nazwany Synem Najwyższego, Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida… (Łk, 1,32) Teraz jednak widzi Jezusa zmaltretowanego, bezsilnego, bezwładnego i ostatecznie zabitego, a Jego jedynym tronem są Jej drżące kolana. A jednak, ponad zewnętrznymi faktami, Jej wyostrzony wzrok wiary jest w stanie odkryć, że słabość i bezradność Wcielonego Boga (ta z Betlejem i ta z Golgoty), to Jego droga do człowieka i do Ojca.

Maryja na Golgocie obejmuje ramionami martwe ciało Jezusa i nie przestaje wierzyć, że On jest Synem Najwyższego Boga, jak powiedział anioł Gabriel (Łk 1, 32). Pieści na drżących kolanach zmarłego Jezusa, jakby pieściła niemowlę. Rozumie i godzi się, że Bóg właśnie tak się objawia i tak zbawia świat: na drodze słabości i kruchości.*

Ile jeszcze drogi trzeba przejść, by nauczyć się patrzeć na słabość i kruchość – tak własną jak i cudzą – jak Maryja. Oswoić się z nią, przestać się gorszyć czy zżymać, co więcej: nie tylko zgodzić się, ale i pokochać. Przeniknąć zasłonę wiary, zobaczyć prawdę Jezusa: bezbronnego, ufnego i oddanego tak w Betlejem jak i na Kalwarii, i ruszyć w tę samą drogę. Na własnych, słabych przecież siłach, trudno tu polegać, ale : Kiedy Maryja zaczyna nas czegoś uczyć, nigdy nie kończy jedynie na słowach.*

 

s. E.

______________________________________________________________

*Krzysztof Wons SDS, Cała Piękna Maryja, Wydawnictwo Salwator, Kraków 2017, s. 160. 50.

Poezje

Dodano: 01 kwietnia 2022

Św. Piotr

Święty Piotrze od koguta
Takiś bliski, swojski, święty
Boś się zląkł uderzeń knuta
Wiesz co rozpacz, znasz udręki

Święty Piotrze od baranków
Dusz rybaku i pasterzu
Nad jeziorem, o poranku
Jezus Kościół ci powierzył

s. R.

Z moich lektur

Dodano: 15 marzec 2022

O cierpliwym i niecierpliwym cierpieniu…

Chociaż o cierpieniu napisano wiele słów, często tym ostatnim jest słowo: tajemnica. Nie można go bowiem zrozumieć do końca, ogarnąć, niełatwo oswoić, czy wręcz polubić. Umyka czysto ludzkiej logice, nie poddaje się perswazji, wydaje się nieczułe na nasze łzy i prowadzi nas drogami, których sami zwykle byśmy nie wybrali. Jak nieśmiały przyjaciel uchyla z wolna swej tajemnicy tym, którzy dłużej z nim już wędrują, lub tym, którzy je kontemplują na obliczu Jezusa. To wiara i miłość rodzą zaufanie, że Bóg z tymi, którzy Go miłują współdziała we wszystkim dla ich dobra (Rz 8, 28). Więc i w cierpieniu, także tym szczególnie trudnym, natrętnym, upokarzającym, nieodstępującym nas na krok, jest ukryty Bóg z całą obfitością swoich bogactw i darów. Kiedy moje oczy zaczną to przeczuwać i widzieć…? – nie wiem – teraz jedynie proszę za autorką poniższego wiersza – …bym cierpliwiej cierpiał – jeszczem nie uwielbił Boga.

Jeśli, niecierpliwy, pozwolisz, by ręce

twe krzyż upuściły, w tym świecie już więcej

nie znajdziesz go, ani też w przyszłym;

tu i tylko tu dane ci jest cierpieć dla Boga. (…)

 

Gdyby dziś zdjął z ciebie ten twój krzyż,

mówiąc – Skończone – ten twój ciężki krzyż,

od którego się uwolnić chcesz, śląc modły,

czyż nie nadszedłby cię jakiś żal namiętny,

czy nie myślisz, że byś wyrzekł: „Już, tak szybko?

Pozwól mi go jeszcze ponieść jakiś czas,

bym cierpliwiej cierpiał – jeszczem nie uwielbił Boga”.*

s. E.

______________________________________________________________

* Wiersz: Harriet Eleanor Hamilgton – King w: Fulton J. Sheen, Siedem grzechów głównych, Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s.106.

Poezje

Dodano: 01 marca 2022

boze-rosisty

Boże rosisty

Boże rosisty, Boże ulewny
Spłyń na mą duszę, ziemię spękaną
Niechaj cię wzruszy jej lament rzewny
Usłysz błagalne serca wołanie

Boże rosisty, Boże źródlany
Spłyń na mą duszę, ziemię bezwodną
Niech się przemieni w sad urodzajny
Wszelkim owocem dla Ciebie płodny

Niech się otworzę do dna istnienia
Przyjmę Cię w każdą życia szczelinę
Boże miłości, Boże zbawienia
Przemień mnie w siebie, niech w Tobie zginę

s. R.

Biały welon o…

Dodano: 15 luty 2022

o matrace

Matraka – kołatka – drewniane narzędzie służące do budzenia. Cóż mogę powiedzieć? To coś okropnego! Wydaje, przynajmniej dla mojego ucha, bardzo nieprzyjemny dźwięk. Ostro wyrywa ze snu o godzinie, w której raczej powinno się „przewrócić na drugi bok”. Przynajmniej ja, do momentu „wstąpienia”, tak robiłam. Nie należę do typu „skowronków”, zdecydowanie jestem „sową”. 🙂

Dlaczego zatem mnisi i mniszki, zakonnicy i zakonnice, a także wiele ludzi świeckich wstają tak wcześnie, skracają czas snu? Odpowiedź jest jedna: bo Ktoś na nas czeka…!

Już nie reaguję na matrakę, jak na „zło konieczne” – to wezwanie mojego Umiłowanego 🙂

Jedna z Sióstr napisała dla mnie krótki wierszyk, który stał się moim życiowym mottem:

Twoje serce wybrał sobie dobry Bóg,

gdy szukał przyjaciela-brata,

Sam ci siebie ofiarował,

byś nie szukała pośród świata.

Gdy byłam na studiach postanowiłam sobie, że będę wstawać godzinę wcześniej, by przed zajęciami udać się do kaplicy lub kościoła na godzinę modlitwy (wykłady zaczynały się około 9.00 / 10.00). Bywało różnie – czasami „walczyłam z sobą”, by wyjść z domu, a potem jak to się mówi modlitwa „sama płynęła” i napełniała mnie wielką radością. Innym razem frunęłam stęskniona przed tabernakulum, a potem musiałam trzymać się ławki, by nie uciec…

Ale Bóg wynagrodził z wielką hojnością moją wierność – chociażby przez dar powołania 🙂

Uderzyły mnie Jego słowa:

„Potrzeba ci modlitwy, która jest oddechem duszy: nieustannym napełnianiem duszy Mną, tak jak oddychając, napełniasz płuca powietrzem, by żyć.

Najdoskonalszą kontemplacją jest ciągłe przebywanie w Mojej obecności – miłosne łączenie się ze Mną w duszy. Aby żyć w takim stanie kontemplacji nie trzeba żadnej techniki, ani żadnych ćwiczeń, trzeba tylko kochać.

Kontempluj nieustannie i niezmiennie żar Mojej Miłości, którą nosisz w sercu i wsłuchaj się w swoją tęsknotę – ona mówi ci o Mnie”.

(cytat z: Alicja Lenczewska – Słowa pouczenia)

s. T. 

Poezje

Dodano: 01 luty 2022

Nie zostawiaj mnie samej, Panie

nie-zostawiaj-mnie-samej

Nie zostawiaj mnie samej, Panie

Bo z popiołu się iskra nie wzbudzi

Na Zachodzie słońce nie wstanie

Lecz samotnym być można wśród ludzi

Pąk złamany jeszcze rozkwitnie

Kiedy łzami go hojnie podlejesz

Promień światła ciemność przeniknie

Zgasłe oczy rozbłysną nadzieją

Gdy nic nie ma, to może złudzenie

Szarość często dla cudów okryciem

Serce drży przed miłości olśnieniem

Twa Obecność prawdziwym jest

życiem

s. R.

Rozmaite tematy

Dodano: 15 stycznia 2022

Przedsionek nieba – powieść s. Joanny

Napisałam powieść… Taką o zwykłej dziewczynie, która odkrywa powołanie do zakonu. I pokazuję drogę, jaką przebywa, by do niego wstąpić. Ponoć dobrze się czyta, sporo ciekawych anegdot tam wplotłam. Ilustracje wewnątrz Moniki Urbaniak, rodzonej siostry naszej siostry Teresy.

A okładka będzie, jak na zdjęciu obok…

Poniżej kilka fragmentów:

***

Zaspana Aleksandra wyciągnęła rękę, by pacnąć dzwoniący wniebogłosy niebieski budzik ze słoneczkiem, pamiątkę z deszczowych wakacji w Kołobrzegu, i zrzuciła go na podłogę. Budzik umilkł. No tak, znów wypadły baterie. Leniwie otworzyła oczy i spojrzała w okno. Eee, nie ma śladu śniegu! – pomyślała z irytacją. Zapowiadał się kolejny listopadowy dzień tej zimy: szary, pochmurny, przytłaczający. Jeszcze nie wiedziała, że ten oto ponury dzień Opatrzność wybrała, aby rozstrzygnęły się jej losy. (…)

***

W małej rozmównicy na pierwszym piętrze klasztoru św. Józefa Ola rozmawiała przez kratę ze świeżo upieczoną postulantką. Ania ubrana była w czarną sukienkę do połowy łydki z białym kołnierzykiem, a na głowie miała prosty, czarny welonik. Z oczu i twarzy tryskała radość. Ola nie musiała pytać, czy dobrze jej tutaj, odpowiedź biła po oczach. Opowiedziała jej już zakopiańską przygodę, teraz chciała się dowiedzieć, co u Ani.

– No i jak tam jest, po drugiej stronie lustra? – Zapytała tęsknie.

– Jest to inny świat, wiesz, nie sądziłam, że aż tak bardzo… Czuję się jak w przedsionku nieba… – Ania na chwilę zamilkła, szukając słów. – Wszystko podporządkowane jest modlitwie, cały plan dnia kręci się wokół czasu przeznaczonego na nią. A dużo tego! Żyje się od dzwonka do dzwonka, przez to dzień mija bardzo szybko, ani się obejrzysz! – Spojrzała na Olę z ożywieniem. – Jestem taka szczęśliwa, że mieszkam z Jezusem pod jednym dachem! Czasem nie mogę zasnąć, tak mi bije serce z radości, bo za ścianą jest On! Mieszkam na parterze, obok chóru… Nie mogę się też doczekać, kiedy do nas dołączysz… (…)

***

Życzymy przyjemnej lektury!

Książka do nabycia z końcem stycznia 2022, w Wydawnictwie AA w Krakowie:

https://www.aa.com.pl/przedsionek-nieba-powiesc-karmelitanska-s-joanna-kucharska-ocd/

Lub na naszej stronie www:

http://karmelborne.pl/pracownia-haftu-i-rekodziela/shop/ksiazki/przedsionek-nieba-powiesc-karmelitanska/

s. Joanna

Poezje

Dodano: 01 stycznia 2022

Maryja

Maryja-dotyk Boga     

Maryja-uśmiech Boga

Maryja-cud Najwyższego

Kim jesteś o Najpiękniejsza?

Obłokiem Obecności

Niesionym tchnieniem Ducha

s. R.

Z moich lektur

Dodano: 15 grudnia 2021

O nocy oddania rodzącej życie

Noc jest naszą diecezją a cisza naszą posługą wyznaje Thomas Merton w wierszu o Janie Chrzcicielu ukrytym w łonie Elżbiety. Tak pisze o wszystkich żyjących w zaciszu klauzury – jakby w łonie Boga – ukrytych przed światem, ale wydanych za świat.

O Janie znad Jordanu, o działalności i życiu Chrzciciela, wiele można powiedzieć i sporo wyczytać w samej Ewangelii. Merton wspomina natomiast czas jego zupełnego ukrycia, o którym malowniczo opowiada w trafnych obrazach. W tym ukryciu, podobnym ukryciu trapisty, karmelity, kartuza, w tym pozornym bezruchu odkrywa wiele aspektów. Bo ciemność łona Elżbiety, to przecież noc duchowa mnichów, cisza, to atmosfera klasztornych krużganków. Pozdrowienie Maryi natomiast, to dzwon wzywający na spotkanie z Jezusem. A radość i ekstaza Jana na głos Maryi przynoszącej Jezusa, to… skuteczne apostolstwo tak Jana jak i tysięcy ukrytych za murami klasztorów mniszek i mnichów.

Bo czymże innym jest zasadnicze zadanie naszego życia, jak nie stanie na czatach świata, by usłyszeć przychodzącego Pana, zaprowadzić Go do braci, a modlitwą ułatwić braciom drogę do Jezusa. Cóż wielkiego trzeba czynić w naszej samotni? Nic innego jak nieustanne być z Jezusem, trwać w Nim, radować się Jego obecnością, coraz ściślej jednoczyć się z Nim w wierze i miłości – to, jak mówi Merton, jest istotą skutecznego apostolstwa:

Twoja ekstaza jest apostolatem,

W którym kopanie to contemplata tradere1

Twoja radość jest powołaniem

Ukrytych dzieci Matki Kościoła –

 

Przeczytajmy jednakże dłuższy fragment tego wiersza, który malowniczo opowiada o zasadzonych w nocy kontemplacji – wartownikach na granicy świata

(…)

Jej pozdrowienie

Dzwoni w kamiennej dolinie jak dzwon kartuzji:

A nienarodzony święty Jan

Budzi się w ciele swej matki,

porusza się na odgłosy odkrycia.

Śpiewaj w swojej celi, mały anachoreto!

Jak Ją dojrzałeś w ślepych ciemnościach?

Jaka tajemnicza sylaba

Obudziła twoją młodą wiarę do szalonej prawdy,

Że nienarodzone dziecko może być skąpane

w Duchu Bożym!

O, płonąca radości!

Jakie morza życia zasadził ten głos!

Jakim nowym zmysłem

Twe mądre serce otrzymało Jej sakrament

I poznało, że kryje Ona w sobie Chrystusa?

Nie potrzebujesz wymowy, dzikie dziecko,

Radujące się ze swego dziedzictwa;

Twoja ekstaza jest apostolatem,

W którym kopanie to contemplata tradere2

Twoja radość jest powołaniem

Ukrytych dzieci Matki Kościoła –

Tych, które ich śluby pochowały w krużganku czy pustelni;

Milczącego trapisty, szarego, granitowego kartuza,

Cichego karmelity, bosej klaryski

Zasadzonych w nocy kontemplacji,

Zapieczętowanych w ciemności i oczekujących na narodziny.

Noc jest naszą diecezją, a cisza naszą posługą:

Ubóstwo naszym miłosierdziem, a bezsilność

naszym niemym kazaniem.

Poza zasięgiem wzroku lub dźwięku mieszkamy

w powietrzu,

Próbując zdobyć świat w niepojętym doświadczeniu,

Oczekując na pierwsze, odległe bębny

Chrystusa Zwycięzcy,

Zasadzeni jak wartownicy na granicy świata. *

 

1 „To, co poznałeś, przekaż innym”.

2 „To, co poznałeś, przekaż innym”.

Ukryte w wartowni modlitwy, rozjaśnionej obecnością Jezusa wśród nas; w wartowni umieszczonej w dawnych koszarach, w pobliżu olbrzymiego poligonu ćwiczebnego, który przypomina, że życie to też zmaganie, walka, do której trzeba przywdziać pancerz sprawiedliwości, hełm zbawienia i miecz ducha, to jest Słowo Boże, a nade wszystko tarczę wiary – z tej wartowni głosimy – Pan jest blisko, szukajcie wpierw Królestwa Bożego, a wszystko inne będzie wam dodane…

s.E.

____________________________________________________________

*Abp Fulton J. Sheen, Maryja pierwsza miłość świata, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2018, s. 52 – 54.

*T. Merton, The Quickening od St. John the Baptist („Pospieszenie św. Jana Chrzciciela”), w: The Tears of the Blind Lions.

Poezje

Dodano: 01 grudnia 2021

TIK TAK

Tik tak tik…zastygła Ziemia
Zakrztusił się czas pytaniem
Jak długo każesz czekać nam
Tyś lękiem jest, czy wahaniem?

Zakwilił ptak i kropla drży
Serce kołacze błaganiem
O Ty, coś w cieniu ukryta
Czy strach zwyciężysz kochaniem?

Zaszumiał „tak„wiatr w zachwycie
Czas znów strumieniem popłynął
Cień stał się słońcem w zenicie
Dziewica brzemienna Dzieciną

s. R.

Z moich lektur

Dodano: 15 listopada 2021

Klasztor nie jest domem, choć mówi się czasem wstępującym do zakonu: To jest teraz twój dom. Ale to nieprawda. *

Zaskakujące zdanie pada z ust o. Michała, mieszkającego w wielkim, wielowiekowym opactwie w Prowansji, które wygląda nie tylko jak dom, ale jak olbrzymia twierdza. Zatem, klasztor jest czy nie jest domem, a jeśli jest, to w jakim znaczeniu? – dopytują prowadzący rozmowę. Posłuchajmy i my:

Pytanie: Ale w klasztorach często pojawia się napis: Tu mieszka Pan Bóg, czyli to jest taki dom Boga!

Odpowiedź: U nas też jest taki napis, zaświadczam. Ale zobaczcie, znaczy on tyle, że to nie jest nasz dom, tylko Jego. Mamy się więc dostosować do Jego zwyczajów, Jego myśli, Jego wizji, choć przynosimy ze sobą bagaż wychowania, estetyki i tego wszystkiego, co nam środowisko wpoiło. Jednocześnie to nie ma być dom, dlatego, że Jezus chce uczynić wszystko nowym. To nowa wspólnota, nowy Izrael, w którym Mistrz każe opuścić ojca i matkę nie dlatego, żeby ich nie kochać czy nienawidzić, tylko żeby stworzyć coś nowego. To inna duchowość. Nie mamy się zasiedzieć, tylko – jak wskazuje tytuł waszego miesięcznika – być w drodze. Mamy namioty w drodze do prawdziwego domu. Nie warto więc urządzać sobie jakichś gniazdek i gromadzić mebli, bo to wszystko przeminie.*

Zaskoczyła mnie niegdyś moja kilkunastoletnia bratanica, gdy jadąc ze mną samochodem, zauważywszy, że z wielką uwagą przyglądam się każdemu napotkanemu kościołowi i robię znak krzyża, stwierdziła, Ciocia, ty masz dobrze, bo w każdej miejscowości masz dom. Na moje zdziwione spojrzenie dopowiedziała, Bo jeśli kościoły należą do Jezusa, a ty jesteś jego żoną, to są one także twoje… To prawda, każdy kościół to nasz dom, nie tylko nas zakonników, ale wszystkich wierzących w Boga. Bardzo głęboko i prawdziwie nasz, choć przecież inaczej niż rodzinne domy, czy mieszkania. Jak mówi o. Michał, to Bóg wyznacza tu prawa i reguły funkcjonowania i On jest najważniejszy, jest Gospodarzem. Z drugiej strony ten Boży dom przypomina nam, że otaczająca nas rzeczywistość jest przemijająca, krucha, nietrwała, a dopiero, gdy znajdziemy się w pełni w Bogu, odnajdziemy nasz dom na wieczność, zamieszkamy w Sercu Jezusa. Ta intuicja towarzyszyła także św. Teresie od Jezusa, mającej dystans do tego, co ją otaczało. Powtarzała, że życie ziemskie to jedynie jedna noc spędzona w kiepskiej gospodzie. Umiała oczywiście doceniać i cieszyć się dobrami, jakie Bóg hojnie rozsiewa na drogach życia, ale nie zapominała, że doczesne życie, to tylko wędrówka do życia w pełni. A zamieszkamy w domu nie ręką ludzką zbudowanym i trwałym na wieki, gdy przebywając w Jego domu (kościele, klasztorze) przyjmować będziemy Jego reguły, prawa, zasady i damy się kierować Jego woli.

 

s.E.

_______________________________________________

*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s. 136.

Poezje

Dodano: 01 listopada 2021

godzien-jest

Z moich lektur

Dodano: 15 października 2021

Kolejnym tematem rozmów z o. Michałem, trapistą, jest praca. Pytanie to często pada w rozmowach także z nami, a gdzieś z tyłu tkwi przeświadczenie – wy pewnie nic nie robicie. I wielkie jest zdziwienie, gdy się okazuje, że przysłowiowy etat, osiem godzin, to faktycznie modlitwa, która nie ustaje, lecz zmienia formę, także w pozostałych godzinach poświęconych pracy ręcznej.

Tak, w Karmelu preferowana jest praca ręczna, bo tak chciała św. Teresa: zająć jedynie ręce pracą, by serce i umysł były wolne dla Boga. Zatem, poza snem, posiłkami i godziną dla siebie, są jeszcze godziny prostej fizycznej pracy: gotowanie, sprzątanie domu, pranie, praca w ogrodzie, szycie, haftowanie itp. Ale to w Karmelu, a miało być o trapistach i ich zwykle dużo cięższej pracy biorąc pod uwagę wielkie pola, jakie posiada opactwo, choćby te lawendowe w Prowansji – oddaję zatem głos o. Michałowi:

Jeśli ktoś wyobraża sobie mnichów zatopionych przez cały dzień w ciszy, modlitwie i skupieniu, jest w dużym błędzie. Praca – ciężka, fizyczna – jest nieodłącznym elementem ich codzienności. Pracują nie tylko po to, by się utrzymać. Pracują też po to, by, jak pisał w regule św. Benedykt, nie siedzieć bezczynnie. Pracują więc starsi i młodzi, ci, którzy sił mają już coraz mniej, i ci, którzy są w sile wieku. Wyplatają kosze z wikliny, robią nalewki, sprzątają, grabią liście. Ot, proza życia. Nikt tu nie pyta, kim byłeś kiedyś. Sławnym duszpasterzem, wybitnym rekolekcjonistą, pisarzem, elektrykiem, lekarzem. Dziś jesteś mnichem. Bierzesz miotłę do ręki i zamiatasz. *

s.E.

_______________________________________________

*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s. 85.

Karmelitańskie pisanki

Dodano: 01 października 2021

coz-jeszcze

Z moich lektur

Dodano: 15 września 2021

W rozmowach z o. Michałem nie brakło pytań o strój trapistów – biały habit z brązowym szkaplerzem, kukulla. Ale ja przytoczę fragment o drobnym, aczkolwiek ważnym elemencie stroju mniszego – o pasie. Trapiści bowiem opasują habit skórzanym pasem (karmelitanki zresztą też…).

Pas wiąże nas – rozproszonych, biegających jak kot z pęcherzem – w porządny snop zboża, jakby chciał powiedzieć: Ciekawe, ile dobrego ziarna wyleci na sądzie Bożym z tej słomy twojego zapału. Pas symbolizuje gotowość do służby, a Bóg lubi, kiedy Mu służymy w drugim człowieku, dzieląc się z nim tym, co mamy. Skóra, czyli coś martwego, opasuje nasze biodra, nerki – to wiadomość, że nasz dar powinien być czysty w intencjach, wyzbyty pożądania, interesowności, chęci zniewolenia drugiego.

Ale pas to także żołnierz, walka, chwała, zwycięstwo. Nie wiem, czy zwróciliście na to uwagę, ale ten pas nie ma żadnego żelaznego elementu. To oznacza zrezygnowanie z przemocy w kontakcie z ludźmi, którzy mogą być agresywni wobec nas. Nie wolno reagować agresją na agresję, lepiej się wycofać, stracić dobre imię, przegrać. (…) Nasz pas ma skórzane guzy na dwóch cingulach i dwie dziury – znajdują się one w zasadniczej części pasa zwanej „balteus”, to termin znany legionistom – przez które przewleka się te cingula z guzami. Jak widzicie, wszystko się na mnie dobrze trzyma. Ile jest w tym dalekowzroczności, delikatności, bo ci, którzy ten strój wymyślili, wiedzieli, że będę tył i potrzebował nieco większego okręgu, stąd porządne odstępy między guzami i bardzo długie cingula, zwisające u mojego boku. *

s.E.

_______________________________________________

*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s. 62.

Biały welon o…

Dodano: 01 września 2021

o płaszczu

Biały, duży, ciężki płaszcz – to charakterystyczny element ubioru mniszki karmelitańskiej. Za każdym razem przed włożeniem całuję go (stricte mały wyhaftowany na nim krzyżyk). Ten gest i jego symbolikę wciąż odkrywam, chcę zrozumieć i właściwie duchowo przeżyć.

  • Owinięcie w białe płótno – od razu kojarzy mi się ze złożeniem do grobu zawiniętego w całun martwego ciała – i tak jest… Codziennie rano przychodzi mi coś w sobie pogrzebać i oddać wraz z eucharystyczną ofiarą Jezusa…
  • Ponadto, przywodzi mi na myśl starotestamentowych proroków, choćby Eliasza. Jego płaszcz był znakiem Bożego wybrania i atrybutem Bożej mocy, którą ów człowiek był obdarzony. Oto zostaję przyobleczona „w moc z wysoka”, bo „nie własną siłą człowiek zwycięża”…
  • I stają mi przed oczyma anawim Jahwe – ubodzy Pana. Ewangelia wspomina o ludziach, których całym mieniem był płaszcz, za dnia osłaniający od żaru słońca, a nocą od zimna i wilgoci. To minimum konieczne do życia, którego nie można było zabrać biedakowi. I ja, co dzień, w ubóstwie doświadczam opieki Boga i dostaje wszystko, co potrzebuje do życia, zwłaszcza Eucharystię.

Mniszka – profetyczny znak, niejako pogrzebana za życia, najuboższa z ludzi, bo Bóg wybiera to, co najmniejsze, słabe, ostatnie, nędzne. Za kratą, śmiem twierdzić, że znajdują się naprawdę ostatnie z ostatnich. Pan sam troszczy się o nas, osłania i podnosi, dając, jak uczniom na górze Tabor, poznanie swoich tajemnic i człowieczej nicości.

…I tak postrzega nas świat – jako stworzenia głupie i niepotrzebne, podobne do żebraków; odrzuca tak jak odrzucał proroków…

Ale to nie przekreśla świadectwa, które dajemy za każdym razem, gdy wkładamy płaszcze i idziemy do chóru celebrować Mszę świętą: „Żyje Bóg, przed którego obliczem stoję!”.

„Nic nie jest potrzebne, tylko Miłość Moja, która Cię chroni, karmi i ubogaca. W twoim ubóstwie jest bogactwo Moje, które twoim się staje. Raduj się nim i Miłością Moją tak, jak radowali się wielcy synowie Moi i święte córki Moje.

Zaufaj do końca i w Moje dłonie oddaj wszystko i każdy dzień, abyś doszła do zupełnego ogołocenia na ziemi i pełnego bogactwa w Niebie”.

z: „Słowo pouczenia” A. Lenczewska

Z moich lektur

Dodano: 15 sierpnia 2021

JAKI JEST SENS BYCIA TUTAJ…?

Spotkanie z mnichem, rozmowa o rozmaitych szczegółach życia wciąga, pytanie rodzi pytanie, ale dobrze, że pada też pytanie całościowe, o rzeczy najważniejsze, o istotę, o sens.

Słowem: Jaki jest sens bycia tutaj? – pytają prowadzący wywiad.

Ojciec Michał odpowiada bez zastanowienia, bez cienia wątpliwości:
– Ofiarowanie Panu Jezusowi tego, co się ma najdroższe…

Dla Ojca Michała jest to oczywiste, ale może jednak nie dla wszystkich, więc posłuchajmy dopowiedzenia.

Zatem ofiarowanie czego?

Siebie, swojej miłości. Przecież nie mam Mu nic innego do dania, czego On by nie miał. Mogę Mu więc jedynie dać swoją wolę, którą powierzę w Jego ręce. W imię relacji z Bogiem rezygnuję z możliwości decydowania o sobie. Nie powiem na przykład: Słuchajcie, zabieram was do świetnej restauracji niedaleko klasztoru, ja stawiam. Mogę was tylko przyjąć miodem do herbaty, który przysłano mi z Polski, i ciastkami z supermarketu. *

s.E.

_______________________________________________

*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s. 57.

Poezje

Dodano: 01 sierpnia 2021

Nie ma nic

Nie ma nic, pustynia i żar słońca
Nie ma nic, lecz wracaj, patrz i czekaj
Nic-tylko wiatru szept gorący
Nie ma nic, więc trwać, czy też uciekać?

Wytrwaj aż spłynie życiodajna kropla
Spalony step, jak morze zazieleni
A z kropel stanie się wodospad
A ten jeziorem na spieczonej ziemi

Daj sercu pewność Ciebie, Panie
Pośród pustyni dzikiej, czy na łące
Byś, kiedy przyjdziesz wreszcie na spotkanie
Odnalazł we mnie wiarę czuwającą

s. R.

Z moich lektur

Dodano: 15 lipca 2021

O kryzysach, tych pierwszych, nowicjackich wybrałam słów kilka z opowieści o. Michała, bo to takie powszechne doświadczenie i nie tylko u trapistów, karmelitanek czy kartuzów, ale z pewnością dotyczy ono każdego – w jakimkolwiek życiu zakonnym czy świeckim rozpoczyna wędrowanie. Oczywiście, rzeczony kryzys będzie miał różną scenerię i elementy, ale… w istocie o to samo chodzi: by pozwolić na przebicie różowego balonu własnych wyobrażeń i z wolna dojrzewać…

Życie mnicha zaczyna się w momencie, kiedy ma pierwszy kryzys. Najczęściej dzieje się to po sześciu – siedmiu miesiącach – kontynuuje mnisze opowieści o.Michał – I jak się ten kryzys objawia? Znaki są klasyczne i łatwo rozpoznawalne dla wspólnoty. Na początku nowicjusz jest takim przemądrzałym meteorologiem – każdemu mówi dzień dobry, jest uśmiechnięty, usłużny, uważa, że to, co otrzymuje i przeżywa, nie jest jeszcze dostatecznie mocne.

Wyobrażał sobie, że ci trapiści to jakaś masakra duchowa i fizyczna, a oni dają mu jeść, pozwalają się wyspać, nie robią wymówek, kiedy nie wstanie na poranną liturgię, są mili i łagodni. Więc on podejrzewa, że go oszukują, że coś przed nim ukrywają. On chce być jak stary żołnierz – wstawać przed innymi żołnierzami, kłaść się później, spełniać wszystko na sto procent. A stary żołnierz wie, że tego się nie da spełnić. Że kiedy jest okazja, to trzeba zjeść albo się przespać w marszu i kontynuować życie pod regułą. Stary żołnierz wie, że nie ze wszystkimi braćmi będzie się przyjaźnił. Że jest brat buldog, który warknie, brak koń, który kopnie, brat owca, który pójdzie za tobą, chociaż nie ma takiej potrzeby. Są różne typy. (…) W pewnym momencie gaśnie tak zwana łaska zaślepienia (…) zostaje ona nowicjuszowi odebrana. Dlaczego? Dlatego, że on musi zrobić pierwszy krok wyrzucenia siebie z siebie – żeby przyjąć coś, co Pan Bóg chce mu dać, na warunkach Pana Boga, a nie na warunkach tego człowieka, który przyszedł. (…) On dalej chce mieć na nosie różowe okulary, w których przyszedł, ale Pan Bóg mu je zdejmuje, zatrzymując to, co się nazywa doznawaniem przyjemności duchowej. To jeszcze nie jest noc ciemna, to nie jest oschłość. To po prostu takie pierwsze zatrzymanie jego energii, jego przeżywania i jego doznań. (…) Jego żołądek musi się przestawić na strawę duchową, a on jeszcze trawi to, co przyniósł ze świata. Kryzys jest po to, żeby zostać lub odejść… *

Oczywiście o tym kryzysie i spadaniu z nosa różowych okularów o. Michał napisał dużo więcej, szczegółowiej i ze sporą dawką poczucia humoru – bo jakżeby się nie pośmiać pod nosem tu i tam, gdy zwyczajne życie (bo gdzieżby gorliwi współbracia!) przebija taki nadmuchany, różowiutki balonik zadowolenia z siebie 😊 – ale to dla głębiej zainteresowanych, potencjalnych nowicjuszy i do odnalezienia w samej książce…

s.E.

_______________________________________________

*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s. 19-23.

Rozmaite tematy

Dodano: 01 lipca 2021

BIOGRAM śp. s. MARII JOLANTY

OD MIŁOŚCI UKRZYŻOWANEJ

Śp. Siostra Maria Jolanta od Miłości Ukrzyżowanej

(Jolanta Borzestowska)

 

urodziła się w Gdańsku 27.12.1976 roku.

Do Zakonu NMP z Góry Karmel wstąpiła 15.10.2000 r.

Pierwszą Profesję zakonną złożyła 7.06.2003 r.,

a Profesję Wieczystą 24.06.2006 r.

W Zakonie przeżyła prawie 21 lat.

Po maturze podjęła z wielką pasją studia

na Wydziale Chemii na Politechnice Gdańskiej. Wybrała kierunek: biotechnologia leków.

W ramach pracy magisterskiej zajęła się badaniami nad lekiem na nowotwór…

Przed chorobą pełniła w klasztorze posługę

mistrzyni nowicjatu. Długi czas zajmowała się szyciem szat

liturgicznych, a w ostatnim czasie haftowała. Obdarowana

wieloma umiejętnościami praktycznymi i plastycznymi

służyła nimi wspólnocie.

Starała się wszystko tracić ze względu na Jezusa,

a najważniejszym przesłaniem i mottem jej życia były słowa

z Psalmu 100: „Jesteśmy Jego własnością”.

Z nowotworem zmagała się dwa lata. Na początku maja b.r. okazało się, że ma zaawansowane przerzuty.

Zmarła po pięciu tygodniach walki z bólem 14. 06. 2021r.

w przeddzień swoich imienin.

Umierała pełna pokoju i ufności, świadomie i z radością idąc na spotkanie ze swoim Oblubieńcem.

Z serca dziękujemy Drogim Księżom, Siostrom, Przyjaciołom i Bliskim

za modlitwę i obecność, także tę duchową,

w dniu pogrzebu naszej Siostry Jolanty.

Z modlitwą i wdzięcznością – siostry karmelitanki bose

Poezje

Dodano: 15 czerwca 2021

Boże, któryś stworzył mrówki i komary

Jakieś miał wobec tychże plany i zamiary

Czyś je dla pożytku uczynił, czy kary?

Mrówki tylko czasem dokuczą, utrapią

Czerwone zaś szczególnie umęczyć potrafią

Zaskoczą cię, oblezą, pogryzą, podrapią

mrowki2

Niczym to jednak wobec komarzego rodu

Tych krwiopijców, co nas kłują bez powodu

Bezlitosne, nie z głodu to czynią, nie z głodu

Gzy krwiożercze krążą i tną wszystkich wkoło

Skaczesz pokąsany, lecz ci niewesoło

Do nosa ci włażą, pod kołnierz, na czoło

Jeszcze raz Ci zadam natrętne pytanie

Po coś stworzył te owady, Miłosierny Panie

Wybacz to znękane, owadzie biadanie

Wszak lepiej się uśmiechnąć mimo utrapienia

Złość i pomstowanie zgoła nic nie zmienia

Minie lato i miną owadzie zmartwienia

s. R.

Z moich lektur

Dodano: 1 czerwca 2021

Więc jak to jest z tą ascezą u mnichów? – pyta prowadzący rozmowę. Zatem dziś kolejny fragment, który rozpoczyna się rozmową na temat jedzenia, postów, bo to dość interesujące, na czym polegają te mnisze posty, co można jeść, a czego nie, ile, gdzie, kiedy itp. W odpowiedzi o. Michał opowiada o urokach i cieniach trapistowskiego stołu, na koniec jednak mówi: Ale wierzcie mi, skromne jedzenie nie stanowi największego umartwienia. – A co nim jest, rodzi się pytanie?

Największą ascezą jest wspólnota, czyli akceptacja kogoś, kogo ja nie wybrałem, tylko przyszedł sam, bo go albo Pan Bóg, albo diabeł przysłał, i trzeba go znosić. To właśnie słowo Benedykta: znosić drugiego, jego chorobę, charakter. Nie walczyć, tylko to znosić. To dopiero batalia. Na przykład w stallach brat stojący na modlitwie obok ciebie, powiedzmy lewoskrzydłowy, mocno fałszuje, a prawoskrzydłowy je czosnek. Wszystko woła o dubeltówkę, gwintówkę! Ale nie mogę tego zrobić. I to jest asceza. A nie makaron z marchewką.*

Lekko i zgrabnie powiedziane, ale w mniszej codzienności trudem braterskiego życia jest nie tylko czosnek czy fałszowanie w chórze (choć i te drobiazgi powtarzane każdego dnia mogą umęczyć jak kamyk w bucie), czy szurająca różańcem na modlitwie siostra, która wyprowadzała z równowagi św. Tereskę. Inny jest zawsze inny i to częstokroć uwiera. Ponoć nawet aniołowie, gdyby byli na ziemi, to by sobie zawadzali – wyobraźcie sobie te wielkie skrzydła na zakonnych korytarzach, w kuchni, pralni…

s.E.
_______________________________________________
*Michał Zioło OCSO, Po co światu mnich? Wydawnictwo W drodze, Poznań 2018, s. 41